W sklejaniu modeli, zwłaszcza do gier, które nie potrzebują ich wiele, bardzo lubię element budowania historii. Nie chodzi nawet o historię życia czy motywację danej postaci a raczej o uchwycenie charakteru. Poprzez pozę, kompozycję podstawki, kolorystykę. Jest to jeden z powodów, dla którego tak lubię modele plastikowe, które zwykle pozwalają na swobodę w ich budowie a do tego ich ramki oferują sporo akcesoriów umożliwiających personalizację. Zwłaszcza ramki modeli do Frostgrave. Kiedy kupiłem pierwsze dwa pudełka plastikowych figur wraz z metalowymi nekromantami, właśnie Ci ostatni, choć świetni, byli najsłabszym ogniwem w bandzie. Nie z powodu jakości a z powodu braku możliwości odciśnięcia na nich swojej wizji (poza malowaniem).
Po złożeniu bandy jednym okiem śledziłem dalszy rozwój systemu i kolejne zestawy modeli do gry. Gnomy, jaszczuroludzie i ludzcy najemnicy do nowej, dżunglowo/karaibskiej lokacji był świetne ale dopiero wydanie plastikowych magów i czarodziejek zrobiło na mnie właściwe wrażenie. Powód był prosty. Frostgrave to gra o magach i to magowie powinni być centrum uwagi. Wydanie zestawów poświęconych właśnie tym postaniom w mojej ocenie dopełniło ofertę Osprey'a. Możliwość budowy własnych magików jest przecież punktem wyjścia gry!
Kiedy Młody przyszedł z pytaniem "a co TO za modele są w gablocie" i pokazał na Frostgrave wiedziałem, że skończy się na kupnie zestawów. Ostatecznie kupiłem 3 pudełka. Magów, czarodziejki (po 8 modeli, 2 identyczne ramki wypchane akcesoriami) i pudełko kobiet-najemniczek.
Dla siebie zbudowałem Aptekarza (z ramki magów i elementami ze starej ramki kultystów) oraz zwiadowczynię i wojowniczkę z bronią ręczną i tarczą. No i oczywiście dwie wiedźmy. Dlaczego wiedźmy? Po pierwsze to typowo kobiety fach i pomyślałem, ze same chłopy w bandzie to zbyt oklepany schemat, wart złamania. Po drugie panie są swoją szkołą magii blisko nekromancji (więc będę mógł używać niektórych czarów nekromanty bez większych utrudnień) a po trzecie jako magiczki funkcjonujące blisko matury, posiadają bardzo ciekawe czary. Od ważenia eliksirów, poprzez rzucanie klątw i tworzenie mgły na przywoływaniu niedźwiedzi/lodowych ropuch/leopardów śnieżnych kończąc.
Obu modelom (starusze i nowicjuszce) dodałem typowe dla wiedźm akcesoria ale i magiczną energię wydobywającą się z ich rąk. Użyłem wymyślonego niedawno sposobu na robienie dymu/ognia z użyciem siatek z ramek plastikowych naiad do Kings of War. Sama budowa, od której zacząłem dzisiejszy wpis, była doskonałą zabawą. Przypasowywanie wielu elementów, sprawdzanie co pasuje. Ostatecznie zbudowałem zgarbioną staruchę z kosturem i kotem (jakże typowo!) oraz młodą (miejmy nadzieję rumianą) nowicjuszkę dźwigającą noże, księgę i rzucającą jakąś klątwę z użyciem kukiełki. Na kostur dużo za wcześnie.
Malowanie uzupełnień załączam od staruchy. Chciałem zrobić coś innego niż ostatnio robiłem, więc padło na zielone szaty. Długo nie mogłem wpaść na pomysł, który by mi pasował ale dwa odcienie spłowiałych, zielonych szat zaskoczył jak tylko o nim pomyślałem. Nawet z klubu pożyczyłem dwie farbki, doskonale się do tej roli nadające. Przy malowaniu modeli kobiet dużym wyzwaniem jest zawsze malowanie skóry. Trzeba być dużo bardziej subtelnym, żeby oddać rysykobiecego modelu niż gdy maluje się nieogolonego wikinga czy macedońskiego pikiniera. Starucha została pomalowana więc odpowiednio do jej wieku. Pomarszczona, pozbawiona zdrowego odcienia, sucha skóra doskonale wpasowała się w całość. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po nowicjuszkę i pomaluję jej skórę. W całkowitym kontraście. Do tego myślę, żeby jej suknię tez pomalować jaśniej. Zrezygnować z ciemnego zielonego na rzecz lnianego. Tonacja zostanie zachowana ale model będzie dużo lżejszy. Młodszy.
Dzisiaj na razie prezentuję jednak pomalowaną wczoraj wiedźmę. Wyjechaną na krawędź podstawki farbę już zamalowałem na czarno a z modelu zdmuchnąłem drobinki śniegu ale na zdjęciach jeszcze widać moje niedbalstwo przy robieniu zdjęć.





2 komentarzy:
Oryginalny ten pomysł z zielonym. Twarz zdecydowanie "przechodzona", prawie jak u golema.
Zawsze uwielbiałem nadawanie charakteru figurkom podczas budowy z plastikowych zestawów z wieloma opcjami. Fajna robota i dobrze liznąć znów mroźnego klimatu. :)
Prześlij komentarz