Did you ever hear the tragedy of Darth Eltharion the Blind? [...] It is not the story that Jedi would tell you... Spokojnie, to tylko taki tekst dla zmyłki. Dzisiaj bowiem mały przerywnik od tematów Rebelii i Gwiezdnych Wojen. Wzięło mnie ostatnio na sprzątanie różnych zakamarków i na dnie zakurzonego pudła znalazłem perełkę sprzed lat - figurkę oślepionego bohatera z Ulthuanu, Elthariona. Jej wyjątkowość ma kilka wymiarów. Pierwszy jest taki, że figurka została pomalowana przed laty przez samego Gobosa, w dodatku bez użycia farb metalicznych. Nie do końca pamiętam, jak to się stało, że na powrót trafiła ona do mnie. Natomiast czego jestem pewien to faktu, że Gobos wymienił miecz na włócznię...
Niestety, kiedy znalazłem ją ostatnio w pudełku, po wspomnianej włóczni nie było śladu. Postanowiłem, że naprawię tak zacnie pomalowany model i przywrócę mu w miarę oryginalny kształt, czyli dosztukuję miecz. Tak też się stało. Musiałem się co prawda nieco natrudzić z malowaniem, bo, jak wspomniałem, Gobos pomalował figurkę techniką NMM. Sądzę, że wybrnąłem z tego całkiem nieźle a Eltharion trafił już na zasłużone miejsce, czyli do gablotki.
Jaki jest drugi wymiar wyjątkowości tej miniatury? Chodzi mianowicie o to, że pierwotnie Eltharion the Grim, Książę Yvresse i Strażnik Ulthuanu występował w armii High Elves jako wojownik dosiadający gryfa. Jedna z kolejnych edycji kodeksów przyniosła zmiany we fluffie - Eltharion został pojmany, torturowany i oślepiony przez Malekitha. Dalsza część historii opowiada o tym, jak został odnaleziony w Ulthuanie, trafił do Królestwa Hoeth, gdzie został wyleczony z okrutnych ran i dzięki naukom tamtejszych wojowników stal się mistrzem miecza (oczywiście niewidomym). Z tego co pamiętam, kolejna edycja zasad przywróciła fluff do oryginalnej wersji, a graczom została na pamiątkę figurka, którą można oglądać na zdjęciu powyżej.
Chciałem sprawdzić dla pewności, czy przypadkiem Gobos nie wrzucał kiedyś zdjęcia tego modelu na nasz blog. Nic takiego nie znalazłem, ale.... cholera, zatrzymałem się na dłużej na kilku jego wpisach sprzed mniej więcej dziesięciu lat. Ile tam jest pięknych warhammerowych cudeniek w jego wykonaniu! Konwersje, malowanie... aż się łezka w oku kręci... Za to noga zbiera się do kopa w dupę, że nas tak zaniedbał i nie dzieli się już swoimi pracami...
I ostatni wątek na dzisiaj, bo coś się rozpisałem, jak nawiedzony poeta w cugu: kiedy ustawiłem Elthariona w gablocie, to trafił w miejsce koło pewnej wesołej zbieraniny... Od razu przyszło mi do głowy, że idealnie pasuje do tej paczki i musiałem im zrobić wspólne zdjęcie. Co to za ekipa? To zupełnie inna historia, też jakoś sprzed dziesięciu lat. Historia niedokończona, ale przynajmniej miałem okazję na moment do niej wrócić. Komu się chce, niech poszpera na Zgiełku za Wybrańcami Komety...




8 komentarzy:
Piękny, piękny wpis, dziękuję. Przywróciłeś go do życia po mistrzowsku, gratulacje.
A oto twa nagroda mistrzu:
https://miniaturesartteam.blogspot.com/2010/09/eltharion.html
A kopa w dupę przyjmuję z pokorą, cóż mi pozostało.
Ha! Czyli gdzieś jednak był publikowany!
Uh, wieki temu miałem ten model! Ale twoje malowanie to dopiero bomba!
Mój raptem miecz, całość to dzieło Gobosa.
Miecz godny właściciela!
Dzięki Stwórcy udało się tym mieczem nie schrzanić poziomu Gobosa.
Figurka z charakterem, a ostatnie zdjęcie grupowe - poezja.
Ha! Doczekałem się i komentarza na temat grupowego zdjęcia. Też je cholernie lubię!
Prześlij komentarz