Cztery miesiące od ostatniego wpisu (i ostatniego malowania miniatur) zleciały jak z bicza strzelił. W zeszły weekend wyszarpałem chwilę na uprzątnięcie modelarskiego biurka. Choć w sumie lepszym stwierdzeniem byłoby: na odgruzowanie. Udało mi się też wygospodarować kilka chwil na malowanie. Figurka, którą wybrałem na ten mały rozruch, przedstawia Sabine Wren. Złożyłem ją w wersji bez hełmu a następnie potraktowałem kilkoma kolorami. Na zdjęciu widać, że Sabine wyposażona jest w Dark Saber a więc jest to okres wcześniejszy, niż ostatni serial z uniwersum Gwiezdnych Wojen, czyli "Ahsoka". Nie będę się tu użalał nad sobą ale czuję, że przerwa w malowaniu nie za dobrze mi zrobiła, jeśli chodzi o warsztat. Myślę jednak, że koniec końców wyszedł solidny table top.
Poniżej jeszcze rodzinna fotka Sabiny. Po lewej matka rodzicielka, czyli Ursa Wren, natomiast lewitujący z tle kolega, to brat Tristan. Obie figurki malowałem jeszcze w czerwcu. Na biurko trafiły już kolejne miniatury z zestawu Clan Wren; w sumie zostało jeszcze pięć figurek do zasilenia Rebelii. Zobaczymy, jak mi to szybko pójdzie, bo czasu na hobby, jak zresztą widać, zbyt dużo nie mam. Do usłyszenia.




7 komentarzy:
No i gicik :)
I majonezik...
Zacna. Choć serialowa postać mocno slaba. Dużo lepsza w Rebeliantach.
Dobrze widzieć, że znowu malujesz.
Nie podobała się w serialu? Ok, myślę, że to temat na osobną rozmowę, hue, hue.
Dzięki za dobre słowo!
Konara tam słaba. ;P Jedyna sensowna po jasnej stronie.
Czekam, aż zobaczę ich na stole!
Fenkju Mister Konara!
Prześlij komentarz