Blogowy rok otwieram wyjątkowo późno, ale za to z przytupem. Dziś przedstawiam Wam zielonego samca alfa z samego wierzchołka łańcucha pokarmowego. Za podstawę posłużył mi stary wzór Ghazghkulla - model w swoim czasie wyjątkowo duży, biorąc jednak pod uwagę dzisiejsze standardy wcale nie wyróżnia się rozmiarem (dodałem jednak jednego z chłopaków dla porównania). Mimo to, miałem masę zabawy przy jego malowaniu i wprowadzeniu drobnych konwersji (łeb i bosspole na plecach) - wcale nie jestem pewien, czy z równym zapałem brałbym się za nowego Ghaza. Zresztą podobne refleksje towarzyszą mi nie pierwszy raz.
Całe malowanie opiera się na niezmiennie przeze mnie stosowanym zestawie barw, tym razem jednak zamiast tradycyjnego chippingu gąbką sięgnąłem dla odmiany po fluid maskujący. Pewną nowością są też świecące oczka, robione pierwszy raz więc efekt nie powala, tym niemniej mam dużą chęć wejścia w klimaty fluo i z pewnością w najbliższym czasie będą kolejne próby. Tyle na dziś, na szczęście będzie jeszcze o czym pisać, więc niebawem wrócę. :)





6 komentarzy:
Haha świetny! Bylebyś tylko nie zamknął tego roku tym wpisem! Czekamy na więcej!
+1
Pamiętam jak się ten model pojawił. Wtedy był strasznie wielki. Dzisiaj co drugi ork tak wygląda, co tylko źle świadczy o kierunku w którym niektórzy idą.
Klasa.
Wygląda jak wielka kupa złomu, ale przypuszczam, że dokładnie o to chodziło! ;D
Chyba bardziej zardzewiały niż szeregowcy?
No raczej ;)
Tak sobie myślę, że jakieś zdjęcie grupowe armii by się przydało. :D
Prześlij komentarz