Dzisiaj coś z zamierzchłych czasów. Model, który na malowanie czekał od 1994 roku. Miałem go od bardzo dawna. Nigdy nie miałem przekonania, że potrafiłbym go zrobić należycie. Dlatego całe lata leżał czekając aż nabiorę odwagi.
W końcu kilka tygodni temu wyjąłem go z bitz box'a i postawiłem na biurku. Jako niemy wyrzut sumienia.
W piątek miałem trochę czasu, a model był już w podkładzie, więc nie mając już więcej wymówek, pomalowałem go na "raz". Jak wyszedł, oceńcie sami.
Z tego okresu pamiętam jeszcze dwa modele, które chciałbym pomalować. Orka z sejmitarem i płaskiego krasnoluda z toporkiem. Jeśli ktoś ma któryś z tych modeli, bardzo chętnie przygarnę i pomaluję. Były to te modele, których pomalowanie w początkach styczności z hobby, w standardzie widocznym na pudełku, było dla mnie nieosiągalne. Chciałbym jednak spróbować sprostać wyzwaniu. No i krasnolud byłby doskonałym uzupełnieniem dla dzisiaj prezentowanego modelu. Może jakaś mini diorama by z tego wyszła?








7 komentarzy:
Słodziak :D Bardzo dobrze Ci wyszedł!
Lubię takie smaczki! A ten clansman na dole... kilku się pomalowało dla ungrima...
Hashutcie!!! Ale egzemplarz, super! Ja gdy maluję podobne starocie, nabieram jakiejś lepszej energii.
Wyszedł przepięknie - aż się zapomina, że to szary, podstawowy, monolityczny ludek!
Ach! Ach! Sam kiedyś się odważę zrobić coś takiego. Klasyk z kategorii "tak brzydkie, że aż ładne".
Znaczy o samej figurce mówię, bo Twoje malowanie na pewno tchnęło w niego sporo życia!
Piękny model. Detal to jedno. Charakter drugie. I o charakter trudniej.
Prześlij komentarz