czwartek, 5 czerwca 2025

Great Taurus

Wiele wskazuje na to, że nadawanie ruchu i dynamiki modelom to mój konik. Robię tak za każdym razem jak tylko sklejam jakąś figurkę. Co jest dużo łatwiejsze w przypadku modeli plastikowych. Czasem jednak trzeba spróbować z klasycznym "mono-pose". Dlatego wymyśliłem dzisiejszy model. Z dwóch powodów. Pierwszy już znacie.

Drugim konikiem, jaki już częściowo realizowałem malując żywiczną reinkarnację dzisiejszego bohatera, była zabawa z ogniem. Dzisiejszy bohater był malowany z myślą o zrobieniu Wielkiego Taurusa tak, aby żarzył się wewnętrznym ogniem. 

Do całego projektu postanowiłem użyć gotowego wypełniacza do oddziału, oderwanego z oryginalnej podstawki (unit filler), jako usztywnienia dla hartowanego drutu na którym leci Fernando. Wypełniacz oddziałowy poświęciłem wiec na ołtarzu większego, modelarskiego dobra. Mam ich jeszcze 2, więc stratny nie będę.

W całym malowaniu chyba najtrudniejszym elementem była odpowiednia proporcja kolorów. Najważniejszym elementem jest nie przesadzić z najgorętszym kolorem. Niestety trochę z nim przesadziłem w kilku miejscach. Dobrze natomiast wyszły ciemne czerwienie, przechodzące w antracyt.

Dla uproszczenia palety, jeźdźca pomalowałem w podobnej tonacji, z użyciem części tych samych kolorów. Odrobina turkusowej patyny na zbroi to jedyny kontrast jak jaki się zdecydowałem.

Praise Hashut! 





6 komentarzy:

robson pisze...

Bardzo łądny blending kolorów!

szeperd pisze...

Nie można się temu oprzeć, piękna rzecz.

Pan Ryba pisze...

Imponujące. Oczu nie mogę oderwać.
Ława i światło realizowane od niej na razie poza moim wachlarzem umiejętności, ale miło popatrzeć jak to powinno wyglądać. Szacunek.

MiSiO pisze...

Dziękuję wam. Czasem najtrudniej zrobić coś prosto.

Kapitan Hak pisze...

Imponujące dzieło - widać, że świetnie się odnajdujesz w tych wulkanicznych klimatach i kolorystykach!

MiSiO pisze...

Masz rację. Czerwony od zawsze był tym łatwiejszym w moim arsenale.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS