piątek, 17 lutego 2012

я счастлив

Po domalowaniu klejnotów i kopyt książęcego rumaka (Brutal! Klejnoty specjalnie dla Ciebie!) przyszła pora na samego księcia. Ponieważ ostatnio maluję naprawdę małymi krokami, zdążyłem nałożyć raptem pierwszą warstwę kolorów podstawowych. Na razie nie jestem jeszcze pewien niektórych fragmentów, ale coś się już zaczyna wyłaniać z całości. Powiedźmy, że jakiś mglisty efekt docelowy.


Przy tej okazji nieco się pośmiałem z małego wypadku. Jak to w takich sytuacjach bywa, gdybym celował, to bym nie trafił. Czyli słów kilka o sile przypadku. Kiedy chciałem nałożyć farbę na twarz, wymieszałem dość mocno pojemnik, z którego, przy otwieraniu pokrywki, chlusnęło cielistym kolorem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby gigakropla nie spadła właśnie centralnie na twarz!


W zamierzeniu miałem dzisiaj po powrocie z pracy kontynuować zmagania z Tyrionem. Ale, ku mojej wielkiej radości, znalazłem w domu paczkę. I to nie byle jaką paczkę - moje pierwsze zakupy do Ogniem i Mieczem! Na początek, jak już pisałem ostatnio, kupiłem dwa zestawy. Na razie zajrzałem do środka, zachwyciłem oczy i duszę, po czym schowałem wszystko do pudełek. Korci mnie, żeby znowu wyjąć i zabrać się za prace nad Moskwą. Ale powoli, powoli. Takimi rarytasami trzeba się delektować. Wkrótce więcej na temat tychże delicji.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Eksperymenty

Jak pisałem wczoraj, w przypadku podstawki do Tyriona zrobiłem kilka eksperymentów. W naturze eksperymentu leży to, że nie wiadomo, jaki przyniesie efekt. I tak się złożyło, że ostateczny efekt podstawki też mnie zaskoczył. W sumie to chciałem, żeby była nieco ciemniejsza w całościowym odbiorze. Po drodze jednak skręciłem w inną stronę, o czym również pisałem wczoraj (czyli rezygnacja z lazuru, który miał przypominać efekt górskiego jeziora na rzecz kałuży między kamieniami, porośniętej jakimś tam zielskiem, w dodatku suchym... dziwne...).


Dobór krawędzi czy części krzaczków był podyktowany oczywiście tym, żeby podstawka pasowała do reszty, nie tak dawno, odświeżonej armii HE.


Pora na ostatnie detale wierzchowca i biorę się za malowanie księcia. Z całej tej bajki będzie najbardziej zbliżony, o ile niemal nie identyczny, do wersji "przed rozpuszczalnikiem". Jeszcze się zastanawiam, czy nie ozdobić konia jakimiś oldschoolowymi wzorami typu serca, ale na dzień dzisiejszy podoba mi się taki, jaki jest - a więc nieco oszczędny.

niedziela, 12 lutego 2012

Malhandir nabiera kolorów

Całkiem udany urlop i niekoniecznie udany powrót do domu, w którym czekały na mnie zmagania z ostrą zimą i chorobą, skutecznie odciągnęły mnie od farb. W efekcie znalazłem jedynie parę chwil na kontynuowanie prac na Tyrionem, w zasadzie zaś nad jego wierzchowcem, którego imię znaleźć można w dzisiejszym tytule. Ciągle nie jest jeszcze gotowy (np. klejnoty czy kopyta). Rozpocząłem też zabawę z podstawką. Skała jest już po rozjaśnianiu i tuszach, będzie jeszcze cieniowana. Oczywiście brzeg podstawki, piasek i detale w postaci krzaczków też muszą się pojawić. Ta kałuża w środku to na razie eksperyment kolorystyczny, pokryty w dodatku przezroczystą substancją imitującą wodę. Jeszcze nie wiem, czy mi się to podoba. Na pewno nie ma nic wspólnego z autentyzmem. W zasadzie raz już ściągałem tę warstwę wraz z farbą więc czemu nie miałbym zrobić tego po raz drugi. Zamiast niebieskiego, zastosuję prawdopodobnie identyczny piasek jak poza skałą i na to dopiero efekt wody. Bo ten lazur, choć na żywo wygląda nieco lepiej niż na zdjęciu, gryzie się z resztą modelu.


Dojrzewam też do rozpoczęcia prac nad legionem. Na razie wyjąłem pierwsze dwa elementy z szuflady i położyłem na biurku.


Co ważniejsze, Wargamer odpalił w tym tygodniu premierę pierwszych figur do Carstwa Rosyjskiego. Zamówienie oczywiście już złożyłem - nie za dużo na początek, żeby nie spalić tematu. Na razie na to konto szperam dalej po sieci w poszukiwaniu wzorów kolorystycznych do malowania. Poszedłem nawet dalej i kupiłem w dziele tanie dvd film 1612. Jestem po… Dość osobliwa rzecz, raczej trudna. Ale oko wyłowiło kilka z moskiewskich barw i strojów, więc zamiar z filmem powiódł się.

niedziela, 5 lutego 2012

Hexwraiths & Banshee - ostatnia odsłona

Pokazuję Wam wynik końcowy z lekkim opóźnieniem. Modele stoją gotowe już od jakiegoś czasu, ale jakos nie miałem weny na blogowanie. Dziś jednak to naprawiam i ostatecznie żegnam się z tymi modelami przedstawiając skończone w 100% modele.
W zasadzie zmieniły się tylko podstawki, które zyskały kilka detali. Kolorowe trawki, czaszki, tarcze. Takie to szczegóły można zobaczyć pod kopytami eterycznych  wierzchowców.
Dwa etapy z trzech zakończone w tym zleceniu. Został najtrudniejszy, ale tez najciekawszy model do zrobienia. O tym jednak następnym razem.

piątek, 3 lutego 2012

Ogniem i Mieczem - moving tray'e

Dziwnie brzmi?

Z początku też tak myślałem. Jednak pierwszy kontakt z systemem przypomniał mi pierwsze bitwy WFB, gdzie klocki piechoty przesuwano po jednym modelu. Bałagan na stole, oddziały nie trzymające kształtu, a gra trwa godzinami...

To nie dla mnie. Wiadomym jest, że lubię odłożyć czasem malowanie oddziałów i zrobić to obóz-dioramę, to zaprzęg artyleryjski, znaczniki (już niedługo wpis o "szwedzkich" znacznikach do OiM) czy właśnie moving tray'e...


Niestety rynek nie oferuje tray'ów pod bazy DBx, do których zaliczamy te z OiM. Dostępne są jedynie podstawki przygotowane pod bazy do LotR i WFB (okrągłe, 2x2cm i 1"x1"). Poza typową ofertą GW, którą szybko wykluczyłem, po długich poszukiwaniach, znalazłem jednak producenta baz z MDF (http://www.sarissa-precision.co.uk/store/trays/), którego oferta pozwoliła skompletować kilka wymaganych przeze mnie rozmiarów tray'ów. Z oferty baz przygotowanych pod podstawki 2x2cm wybrałem takie, których szerokość to wielokrotność 4cm na szerokość i 6cm na głębokość dla jazdy i 2cm na głębokość dla piechoty.

Dzięki temu, będę mógł wystawiać jazdę i piechotę w 2 wariantach. 2 linie po 3 bazy i 2 linie po 2 bazy. W przypadku Szwedów, których skwadrony jazdy mogą być najwyżej 6 podstawkowe, mogę wystawić rajtarów/dragonów w najefektywniejszej formacji (brak mi tylko tray'a na 4 bazy w linii).

Również piechota szwedzka (dragoni, muszkieterzy i pikinierzy), której skwadrony da się wystawić w sile 4-6 baz idealnie pasuje do zamówionych baz. Szwedzi czerpią liczne bonusy z wali w liniach (głębokich formacjach). Rajtarzy mogą atakować karakolem, muszkieterzy i dragoni strzelać zabójczą salwą a pikinierzy walczyć piką zza pleców pierwszej linii.

Same tray'e wykonane są z 2mm MDF (podstawka) i 3mm MDF (ramka). 3mm mają też moje bazy z Essex'a, więc będą miały górę podstawek na równi z brzegiem tray'a. MDF jest wcięte laserem, co pokazuje wysoka precyzja cięcia. Ciekawe jak z klejeniem... Zobaczymy za chwilę.

Na koniec pytanie o malowanie. Obecnie dominuje wersja z opiaskowaniem góry tray'ów i pomalowaniem jej tak, jak podstawek (jakieś pomysły na ciekawe dodatki? Skałki będą na pewno. Co jeszcze?).

Brzegi tray'ów, jak sugerował Gobos, gdy mówił o malowaniu brzegów baz zaprzęgów artyleryjskich, zrobię ciemniejszym, zimnym brązem (na zdjęciu razem z uzupełnieniem zapasów TAN-EARTH).

Nie wiem tylko jak pomalować wnętrze tray'a... Gobos, może Ty doradź?

RSS FeedRSS