Jak pisałem wczoraj, w przypadku podstawki do Tyriona zrobiłem kilka eksperymentów. W naturze eksperymentu leży to, że nie wiadomo, jaki przyniesie efekt. I tak się złożyło, że ostateczny efekt podstawki też mnie zaskoczył. W sumie to chciałem, żeby była nieco ciemniejsza w całościowym odbiorze. Po drodze jednak skręciłem w inną stronę, o czym również pisałem wczoraj (czyli rezygnacja z lazuru, który miał przypominać efekt górskiego jeziora na rzecz kałuży między kamieniami, porośniętej jakimś tam zielskiem, w dodatku suchym... dziwne...).
Dobór krawędzi czy części krzaczków był podyktowany oczywiście tym, żeby podstawka pasowała do reszty, nie tak dawno, odświeżonej armii HE.
Pora na ostatnie detale wierzchowca i biorę się za malowanie księcia. Z całej tej bajki będzie najbardziej zbliżony, o ile niemal nie identyczny, do wersji "przed rozpuszczalnikiem". Jeszcze się zastanawiam, czy nie ozdobić konia jakimiś oldschoolowymi wzorami typu serca, ale na dzień dzisiejszy podoba mi się taki, jaki jest - a więc nieco oszczędny.


3 komentarzy:
Podstawka wygląda w porządku. o wiele bardziej stonowana i naturalniej się prezentuje. Woda trochę mniej tutaj rzuca się w oczy- przynajmniej na zdjęciu. Szkoda mi poprzedniej bo byłem ciekaw jak by wyglądała po zabiegach końcowych :)
gut dżob
Bardzo dobra podstawka do, jakby nie było, W fantasy B. Całość wygląda bardzo delikatnie. Uważam, że pasuje do Wysokich Elfów.
Mi się bardzo podoba! I nie jest już radioaktywna. ;)
Prześlij komentarz