czwartek, 14 stycznia 2016

Ork Lootas, czyli „siódme: nie kradnij”

No i mamy nowy rok...Spojrzałem na swoje wyniki z ubiegłego: 4 wpisy, i jeszcze z poprzedniego -5 wpisów. Hmm, tak sobie, bardzo tak sobie. Ale ratuje mnie to, że przytomnie nie poczyniłem żadnych postanowień noworocznych, bo inaczej byłoby krucho...

Bohaterami dzisiejszego odcinka są Lootas, czyli chłopcy, którzy za nic sobie mają siódme przykazanie, i nie przepuszczą niczyjej własności – nawet (a może zwłaszcza ?) tej należącej do takich jak oni. Bezpieczne -jak głosi tzw. 'fluff'-nie są nawet obiad i złote zęby właściciela!
Idea jednostki jest prosta: ukraść co się da i ile się da, a następnie zbudować z tego broń, która robi dużo hałasu i stanowi obiekt zazdrości reszty zielonoskórego towarzystwa.
Efekt malarski jak zwykle dość sympatyczny. Jest tu także drobna konwersja – jednemu z orków dałem pół-klęczące nogi firmy Kromlech...

A na koniec moi drodzy w nowym roku życzę wszystkim co najmniej takiej samej, a najlepiej jeszcze większej dawki świetnych malarskich pomysłów :)


Kroczący Wśród Cieni

by Dominik Kasprzycki

Bez obijania w bawełnę - jedna z moich ulubionych formacji. Kiedy w podstawówce (lata 90-te) grałem w Dootrooper'a, karciankę CCG osadzona w Uniwersum Kronik Mutantów (cała szkoła szalała na jej punkcie) zachwycił mnie klimat Kroczących Wśród Cieni i ich bohaterów m.in. Toshiro. Karty do tej pory mam. Tak jak sentyment.

Kroczący to bardzo specyficzna jednostka. Nieliczna (2-3 modele), unikalna (nie więcej niż jeden oddział w armii), o nietypowych sposobie pojawiania się na polu bitwy. Modeli tych nie wystawia się w strefie wystawienia ani jako infiltratorów czy nawet jako desantu. Wystawia się ich jako znaczniki reprezentujące ukrytych w Cieniu zabójców. Kiedy przychodzi ich kolej albo kiedy przeciwnik zbliży się za bardzo, wychodzą z Cienia rozsiewając urok osobisty. Nie posiadają broni strzeleckiej poza psionicznym miotaczem - unikalną mocą Ki (nazwa mocy wywodzi się z japońskiego Teppan-Nage,  techniki rzucania shuriken). Uzbrojeni są w Katanę i Wakizashi, najlepszą broń białą dla zabójców, którymi są Kroczący. Ich ataki są tak precyzyjne, że nie pozwalają na leczenie ran a skuteczne rzuty obronne należy przerzucać. Również pojazdy, te nieliczne które potrafią, tracą zdolność samo-naprawy.


Kroczący to jednostki drogie w punktach i surowcach (nawet bardzo) a ich zadaniem jest punktowe uderzanie w wybrany cel - kluczowy oddział, dowódcę czy pojazd przeciwnika. Jeśli martwisz się, że nadciągająca piechota zostanie ostrzelana przez specjalistów walki na dystans z armii przeciwnika, wrzuć do walki Kroczących. Dowódca przeciwnej armii krzywo na Ciebie spojrzał? Kroczący.

W tej chwili nie ma jeszcze dostępnych modeli Kroczących ale jest imienny bohater, Saigo. Dlatego moi Kroczący to konwersje modelu lord'a. Pozbyłem się pistoletów przy pasie (Saigo też je usunąłem, bo jakoś mi nie pasowały) i wymieniłem oryginalne miecze na metalowe tak, żeby modele różniły się między sobą ułożeniem długiego i krótkiego ostrza w dłoni. Kolorystykę jednostki chciałem utrzymać mocno stonowaną, to w końcu żołnierze pół-cienia. Stąd nie-czarny fioletowy. Czarny byłby zbyt nudny i oczywisty, choć na kartach z Doomtrooper'a Kroczący mieli czarne ubrania. Szeregowi mieli. Toshiro miał... Czerwony.

Na koniec obiecany we wpisie o dowódcach dodatek - lord Saigo. Pewnie zauważyliście, że jego podstawka jest większa od wcześniej prezentowanych. W Warzone występują trzy rodzaje podstawek. Małe, 30mm średnicy. Średnie o fi 40mm i duże podstawki, których średnica zaczyna się od 50mm. Jeśli zasady nie mówią inaczej, generałowie i lordowie mają podstawki 40mm. W praktyce pozwala im to na większy zasięg w walce wręcz oraz dużo większy "bonus do szarży". Małe podstawki wykonujące szarżę otrzymują +2 Siły do pierwszego ataku. Średnie już +4. Im większa podstawka tym również poruszanie się między poziomami i skoki z wysokości łatwiejsze.

Saigo to ulepszony Kroczący. Ma więcej ran, siły, ataków, lepsze zasady wystawiania, pancerz, zdolności... Nie chcielibyście spotkać go w ciemnej uliczce nawet jeśli bylibyście Pretoriańskim Łowcą.




niedziela, 10 stycznia 2016

Łowcy Demonów

Mishima ma do wyboru dwa rodzaje piechoty podstawowej. Roninów i Hatamoto (oraz Ebon Guard, będących wariantem Hatamoto). Znacznie większy ma wybór jednostek wsparcia. Jednostki typu Support reprezentują bardzo różnorodny wachlarz możliwości i to głównie one decydują o stylu gry armii. Mega-korporacja z Merkurego (moja ulubiona Mishima ma siedzibę głęboko pod powierzchnią Merkurego, gdzie ludzie są bezpieczni od palącego powierzchnię Słońca) ma do wyboru Tygrysie Smoki, Karmazynowe Diabły, Kroczących Wśród Cienia oraz Łowców Demonów. Dzisiaj pokażę Wam tych ostatnich.

Łowcy Demonów to jednostki specjalizujące się w walce z Mrocznym Legionem. Ich charakterystyczną cechą jest ich pancerz, który posiada dwa mechaniczne ramiona. Każdy Łowca ma kilka broni do walki wręcz i do wyboru miotacz płomieni lub CKM. Dziękujemy Ci Cybertronic.

Łowcy są również specjalistami w posługiwaniu się Mocami Ki. Moce, które posiada oddział może używać każdy członek oddziału a utrata dowódcy oddziału nie oznacza utraty mocy, które w innych jednostkach przypisane są tylko jemu. Łowcy to również specjaliści w walce wręcz. Kilka rodzajów białej broni, w których kombinacje każdy model może być wyposażony indywidualnie, możliwość wykonywania dwóch akcji ataku w walce wręcz oraz wysokie statystyki czynią z nich świetnych specjalistów. Do tego wytrzymałych, ponieważ im liczniejszy oddział, a jego liczebność może się wahać od jednego do czterech modeli, tym wyższa szansa na regenerację obrażeń. Tak.  Łowcy mają zdolność "Heal", która pozwala zniwelować ranę po nieudanym rzucie na pancerz. Dodam, że każdy łowca ma dwie rany gdzie pozostałe modele piechoty - jedną. W obecnej chwili wersja z miotaczami ognia wydaje się bardziej odpowiadać temu, do czego autorzy przeznaczyli Łowców - walki na krótki dystans. Wersja z CKM jest bardzo ciekawa i skuteczna (zwłaszcza w połączeniu z odpowiednimi mocami Ki) ale dodatkowe punkty, które kosztuje wyposażenie w CKM moim zdaniem mocno utrudnia ich użycie w tym wariancie.

Moje modele Demon Hunters to konwersje. Przy tak dużych i charakterystycznych modelach nie uniknąłem tej pokusy. Chciałem, żeby byli bardziej dynamiczni niż oryginały. Cel osiągnąłem a długie naginaty wyglądają świetnie!


sobota, 9 stycznia 2016

Branka, lira, okulary i miecz

W ubiegłym roku pomalowałem ponad trzydzieści modeli specjalnych, wydanych przez Wargamera do systemu Ogniem i Mieczem. Do pełnej listy pomalowanych ‘specjałów’ zostało jeszcze co nieco do zrobienia. Dzisiaj czas na cztery kolejne figurki. Pierwsza z nich to Szwelik-Mirza, a więc model wzorowany na postaci jednego z autorów systemu Ogniem i Mieczem. Rzućcie okiem:

Last year I painted more than thirty By Fire and Sword special models released by Wargamer company. To complete the list of ‘specials’ I still need to paint a few more. Today I’m presenting four minis. First is called Szewlik-Mirza, model which depicts one of the By Fire and Sword system authors. Just take a look:


Druga figurka do dziad-lirnik, wędrowny śpiewak ludowy, jakiego spotkać można było zapewne także w XVII wieku we Wschodniej Europie. Second mini is wandering folk singer that could be met in XVII century Eastern Europe, undoubtedly playing hurdy-gurdy.


Trzecia miniatura to pułkownik von Thorn – zachodni oficer, który, jak zakładam, ma wiele wspólnego z postacią Kadrinaziego, skąd inąd bardzo ważną osobą w przedsięwzięciu zwanym Ogniem i Mieczem. I tak, zgadza się, nosi okulary. Third miniature is called Colonel von Thorn – Western officer, who, I presume, can be associated with Mr. Kadrinazi, very important person in the By Fire and Sword system. And yes, he wears glasses.


Na koniec sienkiewiczowski Longin Podbipięta i jego ogromny miecz. Finally Longin Podpibięta – know from Sienkiewicz Trilogy.


Ciągle jeszcze pracuję nad jakością zdjęć z mojej idiot-kamery. Mam nadzieję, że jeszcze coś z niej wyciągnę. Quality of the pictures taken from my idiot-camera still needs to be improved. I hope that can be done.

środa, 6 stycznia 2016

Hatamoto

Hatamoto to formacja elitarna, której celem jest ochrona Daymio, feudalnych panów, a czasem nawet samych Lordów Spadkobierców. Ich funkcja pozwala na użycie broni palnej bez utraty Honoru. Hatamoto zwykle walczą z użyciem ceremonialnych katan, typowego dla piechoty karabinka "shogun" (jak roninowie) oraz CKM "Dragonfire" (ta opcja nie jest odzwierciedlona w zasadach).

W porównaniu do roninów są znacznie bardziej opancerzeni, mają "nieprzebijalną" wartość pancerza tzn. siła broni przeciwnika nie może obniżyć wartości ich Pancerza poniżej "9" na K20. Są również lepszymi strzelcami, znacznie lepiej się biją, mają więcej siły, maski gazowe a ich zdolności zamiast szybkości jak u Roninów, odzwierciedlają ich umiejętności bojowe. Hatamoto, tak jak Roninowie, to jednostka podstawowa czyli Troops.


Istnieje również możliwość ulepszenia oddziału 6-ciu Hatamoto (a występują w oddziałach od pięciu do dziesięciu modeli) do Ebon Guard. Gwardia to elita elit. Najlepsi z najlepszych. Lepiej wyszkoleni, mający znacznie lepszy pancerz, odporni na strach, ogłuszające ataki itd. Wisienka na torcie.


W mojej armii mam dwa 5-cio osobowe oddziały Hatamoto. Jeden oddział wyposażyłem w krótkie naginaty, podobne do tych z grafik w podręczniku. Drugi oddział ma sashimono na plecach. Kiedy chcę wystawić oddział Ebon Guard, wystawiam tych z sashimono a dowódcę dobieram z drugiego oddziału. W tej chwili mam jednak w malowaniu dowódcę oddziału Gwardii tak, żebym nie musiał sztukować modeli z innych formacji. Dla ułatwienia identyfikacji na stole do gry, pomalowałem maski hełmów dowódców oddziałów na biało.

RSS FeedRSS