wtorek, 7 kwietnia 2009

Wcale nie śpię

Dzisiaj nie wytrzymałem i postanowiłem, że pokażę Wam, nad czym obecnie pracuję. Nie chciałem, żeby ktoś pomyślał sobie, że stary pies pasterski maźnie tylko od czasu jakieś 15mm’ówki. O nie! Pracy mam znacznie więcej. Na tyle sporo, że ustaliłem poniedziałkowy i czwartkowy wieczór ‘dniem wewnętrznym’, kiedy bez względu na samopoczucie i dyspozycję siadam do farb. O co chodzi? Ano o malowanie konkretnej kolekcji miniatur. Obecnie pracuje seryjnie nad dwoma pudełkami dość groźnych i charakterystycznych figur. Ponieważ tzw. tutoriale są w sieci mocno dostępne i, jako takie, w swoim pomyśle już oklepane, stwierdziłem, że zamiast pisać kolejny, po prostu umieszczę jego miniwersję na blogu. To, co prezentuję, nazywam po prostu Fazą 1, która w przypadku tych konkretnych wojowników opiera się na malowaniu kolorami podstawowymi oraz nowym washem w następującej sekwencji: Boltgun Metal - przecierka na sprzączkach, kolcach, ostrzach; Scorched Brown - buty, pasy, futro, pazury, rogi, rękawice; Mechrite Red - zbroja; Chardon Granit - płaszcz, Bestial Brown - rękojeść, Dheneb Stone - czaszki, styliska. Na koniec wszytko zalewam sporą dawką nowego washa Devlan Mud. Jak zdążyłem już usłyszeć tu i ówdzie, farby te sprawiły, “że dzieciaki odkryły, jak proste może być malowanie i jak efektowne przy niewielkim nakładzie pracy”. Dzieciakiem nie jestem, co do tych peanów, w sumie nie są bezpodstawne. Tak czy inaczej opisaną powyżej metodą maluję po 5-6 wojowników w jednej serii. Kolega na szpicy jest gotowy - był prototypem do testów. Zdjęcie nie za duże, bo efekt chce zachować na koniec. I sądzę, że będziecie ukontentowani, bo praca jest w zamierzeniu zespołowa, regimentów będzie więcej, kolekcja zbierze się całkiem pokaźna. Na dzisiaj wystarczy jednak ‘puszczania pary z gęby’. Wkrótce pokażę Fazę 2 (jeszcze tylko dwa command grupy zaliczą jedynkę) - myślę, że już po świętach. Do następnego wpisu zatem.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS