piątek, 12 czerwca 2009

Dla mnie setka!

Khorne Chaos Lord on Juggernaut, pieszczotliwie zwany ‘Dżaggim”, to pierwotnie ostatni punkt malowania czerwonoarmistów z mroźnej północy. Pierwotnie, bo, jak pisałem wcześniej, skusiłem się jeszcze na konnych maruderów. Dżaggi nie mógł nie znaleźć się w powstającej kolekcji. Jak tylko zobaczyłem go na zdjęciu na stronie GW od razu wiedziałem, że mam ochotę go pomalować. Kapitalnie rzeźbiony lord w połączeniu z monstrualnym demoniczno-mechanicznym wierzchowcem (o ile można go tak nazwać) biją o głowę poprzednią wersję. Samego jeźdźca malowało się pysznie – w zasadzie po 34 czerwonych i opancerzonych figurkach ręka sama składała się do malowania, tym bardziej, że zastosowany schemat jest niemal identyczny. Jedyne, co zmieniłem, to zamiast brązowego tuszu na zbroję zastosowałem czarny. Przez to lord odcina się nieco od chosenów czy warriorów. Więcej trudności sprawiło mi malowanie tego mecha-kucyka. Nie dość, że bydle ma sporą powierzchnię, to waży sobie sporo a na dodatek kłuje w palce tymi grzebieniami i kolcami. Poza tym mam dwa zastrzeżenia do malowania. Po pierwsze kolor – nie do końca jestem przekonany, czy dwie barwy były dobrym pomysłem. Czerwony grzbiet (na linii kręgosłupa) miał nawiązywać do zbroi lorda. Za to do większej części pancerzy użyłem chardon granit – sam nie wiem, czy to dobry wybór. Po drugie mam wrażenie, że trochę go spaprałem. Może to brak doświadczenia w malowaniu podobnych wzorów. Z innych spostrzeżeń to przyznam, że malując pancerz na karku, czułem się, jakbym malował model czołgu (może przez wybrany kolor?). Cóż, sami oceńcie.
Cokolwiek by o samej figurze czy malowaniu nie mówić, jest na pewno zacnym ozdobnikiem do mojego dzisiejszego wpisu – jubileuszowego wpisu. Dzisiaj stuka mi blogowa setka! Nieźle, prawda? W związku z tym musicie mi postawić szampana i kupić jakąś przyjemną figurkę. No proszę, sto wpisów… A pierwszy z września 2006 roku – toż to prawie trzy lata! Co ciekawsze, w tym inauguracyjnym wpisie znalazł się również Chaos, a konkretnie smok Galrauch. Niezły zbieg okoliczności. Koniec końców, pozostaje mi teraz celować w dwieście wpisów, bo akurat pozycję lidera, co do ilości, mam raczej spokojnie w garści. Adieu!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS