Nie
przesadzę mówiąc, że Gobos z Szeperdem rozpętali istną Burzę Chaosu. A
ja się wzburzyłem… i postanowiłem, że zamiast malować chopaków czy
kolejne elementy do armii Edessy, zajmę się urzeczywistnieniem zamiaru,
który od dawna chodził mi po głowie, i pewnie chodziłby jeszcze długo
gdyby nie rzeczona Burza… W miarę czytania kolejnych wpisów autorstwa
obu malarzy, pomysł zaczął mi zaprzątać głowę w sposób wręcz nieznośny,
tak, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zabiorę się za oddział
wojowników pobłogosławionych przez Pana Zarazy. W końcu nadszedł długi
weekend i mogłem wreszcie wziąć się do pracy. To co widzicie, to niemal
skończona połowa liczącego 12 modeli regimentu (tu widać ich pięciu,
gdzieś poza kadrem plącze się szósty) – do doklejenia zostały tylko
tarcze i gdzieniegdzie broń (oczywiście już pomalowane) oraz, rzecz
jasna podstawki. A, byłbym zapomniał o pelerynach. Raczej nie lubię
prezentować figur niedokończonych, ale w tym wypadku jestem na tyle
zadowolony z rezultatów że uczynię wyjątek od tej zasady. Co do
techniki malowania, to skrobnę parę słów następnym razem. Na razie mogę
tylko powiedzieć, że była naprawdę brudna a na samym początku to nawet
śmierdząca. Cóż trudno, żeby była inna…
17th-century Polish Light Cavalry #1 (Hetman Miniatures)
1 tydzień temu



0 komentarzy:
Prześlij komentarz