niedziela, 4 października 2009

II/32 - Later Carthaginian

DBA - II/32 - Later Carthaginian - 275BC - 146BC

Na prośbę Misia, przedstawiam swoja armię Kartaginy do DBA. To mój pierwszy wpis na Zgiełku, więc proszę o wyrozumiałość. Tworzenie armii historycznej, i to w tak małej skali (15mm), dla kogoś przyzwyczajonego do bitewniaków fantasy, było sporym wyzwaniem. Najpierw, za poradą nieocenionego Misia, nabyłem stosowne modele rodem z Essexa. Potem, żeby je urozmaicić zaopatrzyłem się w figurki z Mirlitona i zestaw Późnej Kartaginy z Corvus Belli. Od razu stało się jasne, że najlepiej prezentuj się pod względem rzeźby figurki z CB. Są bardzo dobrze wykonane, mają wiele detali i różnią się wzorami w obrębie poszczególnych elementów. Zatem to one stały się trzonem powstającej armii. Z Essexa użyłem praktycznie wyłącznie figurek koni, bo górują one nad innymi sylwetką i lepiej oddanym ruchem. Tym samym, tylko element Cv pozostał w całości ''corvusowy''. 

Niestety zabrakło mi juz koni Essexa... Z Mirlitona wziąłem grupę generalską i świniopasa z  trzodą do wykonania obozu oraz jednego ze słoni. Zamieniłem tylko jednego z wojowników na wieży figurką z CB (w zestawie Mirlitona obaj załoganci są identyczni). Z Essexa pochodzi jeszcze słoń z poganiaczem, użyty do zainscenizowania scenki przy wodopoju w obozie, oraz jeden z oszczepników numidyjskich.

Kilka słów o malowaniu. Po pierwsze zdecydowałem się na jasną tonację barw i żywe kolory.

Moim zdaniem tak się powinna prezentować armia rodem z Afryki, w ostrym i jasnym, słonecznym świetle. Całość figurek pociągnąłem więc białym podkładem. Malowanie zacząłem od największych i najbardziej skomplikowanych elementów. Na pierwszy ogień poszły słonie, potem kawaleria, włócznie itd. Na sam koniec elementy najmniej stresujące, czyli psiloi. Po pomalowaniu 12 obowiązkowych elementów, dokładałem stopniowo kolejne, aż do zakończenia listy (całe 17 elementów!). Od początku założyłem, że armię pomaluję na jak najwyższym poziomie. W praktyce jednak okazało się to dość trudne. Po pierwsze wyszedł na jaw mój kompletny brak doświadczenia w małej skali.

Cieniowanie-rozjaśnianie trzeba było mocno ograniczyć bo do dyspozycji miałem małą powierzchnię. Rysy twarzy, które decydują w większej skali o wyglądzie figurki, tu są bardzo uproszczone. Nie jestem specjalistą od freehandu a tu tyle godeł na tarczach... Ale starałem się nie odpuszczać i chyba ostatecznie nie wyszło tak źle. Do przybrudzeń użyłem pigmentów, do wykończenia podstawek glinki modelarskiej i małych kamyków.

Marcin Dziób





























0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS