środa, 3 marca 2010

Po zmroku

II. Po zmroku

 Co to było? – jęknął Borys do przyjaciela - Słyszałeś ten skowyt?
Przyjaciel Borysa o imieniu Johann też wyglądał na zaniepokojonego. 
– Myślałem, że te plugawe bestie już tu nie wrócą. Trzeba sprawdzić stary cmentarz, może któryś jeszcze dycha… Ścierwa. – splunął siarczyście na świeży śnieg. Borys spojrzał na niego z lękiem w oczach.
 – Ale,…eee…nie powinniśmy wezwać posiłków? - Zapytał słabym głosem. 

– Nie bądź baba Borys, chyba potrafisz dobić rannego wilka, co? – zbeształ go Johann, starając się ukryć drżenie głosu i pchnął kolegę, żeby ten szedł przodem. Nie powiedział tego na głos, ale na myśl o nocnej podróży na cmentarz robił w gacie. Przełknął głośno ślinę.

Grubawy i niski Borys był świeżo upieczonym kislewskim bojarem. Odważny był z niego chłop, ale cmentarzyska przerażały go jak nic w świecie. Jedyne, czego się bał, to umarlaków. Jego dobry przyjaciel Johann był najmitą z Altdorfu. Dużo więcej gadał niż robił, strasznie cwaniaczył i „wszystko” widział i wiedział. Mimo to Borys lubił go. Johann był wesołym kompanem do kielicha, a tego wszystkim było trzeba w tych parszywych czasach. 
Gdy zbliżyli się do bram cmentarza skowyty całkowicie ucichły. Ta zmiana zaniepokoiła ich jeszcze bardziej. Nie wiedzieli gdzie dokładnie znajduje się źródło tego okropnego dźwięku i teraz musieli szukać po omacku. Nie dane im jednak było znalezienie tego miejsca. Gdy tylko przekroczyli wejście,  usłyszeli za sobą przerażający warkot. Odwrócili się obaj równocześnie, jak na rozkaz. Krew odpłynęła im z twarzy, gdy ujrzeli jego źródło.



Nad bramą siedziało dwóch cmentarnych ścierwojadów. Szczerzyły do przerażonych ludzi wielkie pożółkłe kły, a z ich pysków kapała nienaturalna ślina. Dwie pary wściekle zielonych ślepi świdrowały ich od stóp do głów. Borys wyszarpał szablę z pochwy i drżącą skierował w stronę potworów. Johann stał jak zamurowany, nie mogąc zrobić żadnego ruchu. W tym momencie usłyszeli za sobą zwielokrotnione powarkiwania. Przerażenie sięgnęło granic możliwości. Ghoule rzuciły się do ataku.



Wampir obserwował rzeź na dwóch ludziach siedząc na szczycie starej, opuszczonej kaplicy. Pozwolił ghoulom na odrobinę rozrywki. Z gardła mniejszego człeka bryzgnęła krew i upadł na ziemie z okropnym charkotem. Kilka potworów natychmiast rzuciło się na jego zwłoki rozszarpując jego ciało zębami i pazurami. Pożerali go jeszcze żywego, na jego własnych,  wytrzeszczonych, przerażonych oczach. Oczach, w których szybko gasło życie. Wystarczy! Wampir zeskoczył między pozostałe ghoule, odtrącając je od drugiej ofiary. – Ten jest mój! – warknął na nich złowieszczo. Stwory natychmiast wycofały się ze strachem.

Przed Johanna nagle wskoczyła jakaś wielka postać, przewracając go na ziemię. Ratunek? - pomyślał z niedorzeczną nadzieją. Niewiele widział w ciemności. Zerwał się na równe nogi, jednak nadzieja szybko zgasła, gdy ciemna postać zwróciła w jego stronę swój paskudny pysk. Poczuł, że po nodze ścieka mu coś ciepłego. Żółć razem z całym żołądkiem podeszły mu do gardła. Uzmysłowił, sobie że to jego koniec.

Wampir z niemal ludzkim politowaniem spojrzał na umierającego ze strachu człeka. Żałosne i słabe stworzenia, sam kraniec łańcucha pokarmowego. Zarechotał głośno i rzucił się zdobyczy do gardła, szeroko rozwierając paszczę, uzbrojoną w straszliwe zębiska. Wessał się w tętnicę, chciwie spijając gorącą krew. Smakował przeciętnie, ale była to jeden z niewielu okazji, jakie nadarzyły się ostatnio. Odrzucił wyssane zwłoki i otarł spływającą mu po brodzie krew. Wiedział, że nie może zostawić śladów.



 – Jest wasz – syknął do ścierwojadów. Te, jakby tylko czekając na to przyzwolenie,  natychmiast rzuciły się łapczywie na zwłoki, szarpiąc je i pożerając.

***

Przedstawiam Wam dzisiaj niewielki oddział Ghouli w ilości 10 sztuk. Co takiego nietypowego jest w tych modelach, że skusiło mnie do zebrania akurat tych wzorów? A wystarczy mi tyle, że to metalowe miniatury z poprzedniej edycji. Jeśli ktoś chciałby spojrzeć na obecne plastikowe Ghoule odsyłam na stronę GW, do działu armii Vampire Counts. Dodatkowo zmodyfikowałem figurki „ubierając” je w stare szmaty. Chciałem żeby wyglądali na jeszcze większych obdartusów. Dziękuję wszystkim za uwagę i zapraszam do dalszych odsłon naszej zgiełkowej zabawy.

Pomalowane: 21 modeli (10,40%)
Ilość punktów: 278 (8,44%)
Jakub Gowin


0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS