Wczoraj pożegnałem się z figurkowym lutym, zatem czas go podsumować. Po pierwsze dochodzę do wniosku, że powiedzenie, iż suma nałogów musi być równa, jest prawdziwe. Biadoliłem końcem roku, że 15mm skala nie daje mi spokoju – odtrułem się więc warhammerem. Z opłakanym dla intelektu skutkiem. Z ciemnych zakamarków powychodziły demony w postaci ksiąg i white dwarfów, młotek narzuca się moim myślom i działaniom. Nie czytam, nie piszę, nie oglądam filmów. Mój umysł jest w paszczy szaleństwa. Z jednej strony nic dziwnego, skoro odważyłem się na pomysł, nazwany Starciem Tytanów. Z drugiej strony przysłowiowy umiar wypadałoby zachować, ograniczając się np. do malowania i składania figur na potrzeby Tytanów. Ale nie, ja chcę więcej, w dodatku niespecjalnie wdzięcznej pracy. 37 – to liczba podstawek do armii HE, jakie wymieniłem w lutym. Robota ciężka, tym bardziej, że muszę tak zdejmować figurki ze starych, zielonych baz, żeby nie uszkodzić jednych i drugich. Niestety piasek przyklejałem klejami typu kropelka, więc łatwo nie odchodzi. Ból nadgarstka i zakwasy w przedramieniu gwarantowane. Dla ułatwienia sobie nieco sprawy gotuję podstawki – w efekcie piasek odchodzi nieco szybciej i przy użyciu mniejszej siły. Nie pytajcie o reakcję żony, kiedy zobaczyła mnie nad piecem… Dość tego, że zmieniłem ostatnio niemal wszystkich już bohaterów, ósemkę srebrnych hełmów, załogi bolców i dziesiątkę wojowników cienia. Ta ostatnia paczka uspokoiła mnie nieco, że wymiana metalowych regimentów piechoty nie jest zadaniem tak monstrualnym, jak w pierwszej chwili myślałem. Odpowiednie spiłowanie ramki pod nogami (w szpic) pozwala na dość proste zamocowanie figurek do korkowej podstawki. W marcu zajmę się więc białymi lwami bądź mistrzami miecza. Przy okazji gumowe, barwione glony obrzydłymi mi na tyle, żeby zamówić barwioną gąbkę. Jest trwalsza, ładniejsza dla oka i lepiej się klei do podstawek. Dodam ją do tych figur, które już wcześniej wymieniłem. Wymienione w lutym i w przyszłości będą już tylko z gąbką. Przy tej pracy mogłem też uśmiechnąć się do wspomnień. Biorąc do ręki prace sprzed kilku lat przypominałem sobie, w jakich momentach je malowałem, co mi wówczas towarzyszyło. Kiedy powiedziałem żonie, że przy takowej figurce akurat się pokłóciliśmy (to mogło być jakieś sześć lat temu), zrobiła jeszcze większe oczy, niż przy gotowaniu podstawek.
No i jeszcze Tyrion - stary, dobry Tyrion, ze złamanym mieczem. Tu przeróbka będzie obejmować coś więcej, niż zieloną podstawkę. Plan już mam. Dość, że powiem, iż prawdopodobnie będę go malował po raz trzeci. Hmm, muszę zakupić rozpuszczalnik.
Ze stołowych wiadomości tylko jedno spotkanie, za to z warhammerem (sic!). W ostatni piątek dynamiczne starcie z prezesem i jego bretką – 2500 punktów, masakra ze wskazaniem na niego. Nieźle się bawiłem, ale są granice beznadziejnych rzutów na hit i Ld. Są? Jeśli tak, to je przekroczyłem. Szkoda gadać po próżnicy. Jeden przykład – białe lwy kontra chłopi. Pięć jedynek na hit! Spokojnie, mam stubborn. 10 na Ld! Spokojnie, jest re-roll. 9 na Ld… spokojnie?
Acha – walczę jeszcze z jedną chorobą. Walczę i przegrywam. Zamówiłem czołg z myślą o moich Brytyjczykach do Nuts!. Nuts…
No i jeszcze Tyrion - stary, dobry Tyrion, ze złamanym mieczem. Tu przeróbka będzie obejmować coś więcej, niż zieloną podstawkę. Plan już mam. Dość, że powiem, iż prawdopodobnie będę go malował po raz trzeci. Hmm, muszę zakupić rozpuszczalnik.
Ze stołowych wiadomości tylko jedno spotkanie, za to z warhammerem (sic!). W ostatni piątek dynamiczne starcie z prezesem i jego bretką – 2500 punktów, masakra ze wskazaniem na niego. Nieźle się bawiłem, ale są granice beznadziejnych rzutów na hit i Ld. Są? Jeśli tak, to je przekroczyłem. Szkoda gadać po próżnicy. Jeden przykład – białe lwy kontra chłopi. Pięć jedynek na hit! Spokojnie, mam stubborn. 10 na Ld! Spokojnie, jest re-roll. 9 na Ld… spokojnie?
Acha – walczę jeszcze z jedną chorobą. Walczę i przegrywam. Zamówiłem czołg z myślą o moich Brytyjczykach do Nuts!. Nuts…



0 komentarzy:
Prześlij komentarz