Jednym z dziwactw wokół malowania miniatur, jakim mogę się pochwalić, jest prowadzenie szczegółowej ewidencji postępu prac nad armią. Wprowadziłem ją w lipcu 2004 roku i prowadzę do dzisiaj. W oryginale wygląda nieco osobliwie i pewnie któregoś dnia – najlepiej po zakończeniu malowanie elfów – pochwalę się nią na forum lub stronie. Wpisuję do niej nie tylko własne miniatury ale również modele znajomych czy malowane na zlecenie (choć tych jest po prawdzie niewiele)
Ostatnio postanowiłem za pomocą tychże zapisków zbadać sezonowość w malowaniu. Wprowadziłem dane do arkusza kalkulacyjnego a ten wypluł zgrabny i prosty wykres.

Pewnym wnioskiem jest to, że w okolicach listopadowych puszek aktywność rośnie (rok 2004, 2006). Całkiem przyzwoite wyniki widać również w okolicach czerwca (znowu puszka) a wzrost na początku roku 2005 można uzasadnić postanowieniami noworocznymi. Najsłabsze miesiące – i nie ma w tym nic dziwnego – to miesiące letnie. Trudno się maluje, jeśli upał sięga 30 stopni i pot zalewa oczy. I jeszcze jedna liczba na koniec – suma pomalowanych miniatur od dnia prowadzenia ewidencji wynosi 71 sztuk.
W przypadku legionu nie prowadzę ewidencji. Tutaj zanotuję, że właśnie ukończyłem pierwszy z dwóch element włóczników. Kolorystycznie zbliżony jest on to elementów bladów – wyróżnikiem, poza metalowymi kolczugami, jest kolor pióropuszy. Zdjęcie kiepskie ale prawdziwe (zdjęcie rzeczywiście bardzo kiepski, zamieścimy lepsze przy pierwszej okazji - przyp red.). Na dzisiaj więc ukończyłem 5 elementów, co cieszy, gdyż czasu jeszcze sporo a pracy coraz mniej.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz