Nie tylko ja widziałem, bo i pewnie wielu z Was. Mowa oczywiście o mojej starej kolekcji High Elves, o której napisałem już tyle, że aż mnie ręce bolą. Jak się rzekło w ostatnim wpisie o orłach, niemal trzy lata temu zacząłem cały proces odświeżania tejże. Większość poszczególnych regimentów pokazywałem na blogu w ramach serii ‘Lifting X” (zainteresowanych odsyłam tam po więcej szczegółów).
Całe sedno zmiany, to wyrzucenie zielonych i niemal płaskich podstawek (piasek malowany na zielono) i zastąpienie ich korkiem, który przy odpowiednim malowaniu imituje skały. Wszystko okrasiłem czerwonawymi krzaczkami firmy Gale Force, które zakupiłem w ubiegłym roku w Wargamerze. Zastąpiły one czerwone krzaczki z barwionej gumki, co do jakości których nie byłem przekonany.
Dzięki uprzejmości Gobosa i Tsara mogę dzisiaj pokazać wreszcie cały efekt tych żmudnych zmagań. Wybrałem małe zdjęcia - po prostu bardziej mi się podobają. Do każdego krótki komentarz.
Najpierw smok - prezent urodzinowy od mojej Żony. Jestem z niego cholernie dumny!
Teraz gryf - pierwsza większa bestia w mojej armii. Jeszcze pamiętam zachwyty Kolegów wiele lat temu.
Rydwany - dwa z edycji z pierwszej połowy ubiegłej dekady, przy czym jeden z bohaterem na pokładzie. Trzeci rydwan zaprzężony w lwy.
Paczka pieszych bohaterów - raczej starsze edycje.
Słynne bolce - mix starszych i nowych wzorów (również malowania - autorem jednej z kusz jest Tsar).
Shadow Warriors - stara, bardzo stara edycja i niemal brak bieli w malowaniu. Im zmiana podstawek zrobiła chyba najlepiej.
Plastikowe, stare wzory łuczników - zdecydowanie najsłabsza część mojej kolekcji.
Topornicy vel Białe Lwy. Bez komentarza. W środku domalowany nie tak dawno Korhil.
Hoeth w natarciu, czyli Mistrzowie Miecza - w tylnych szeregach bardzo stare wzory. Prezes mówi na nich ‘scyzoryki’.
Gwardia Feniksa + ostatnio malowany bohater Caradryan. Kiedy już grywam, rzadko ich wystawiam.
Podstawowe, stare wzory plastikowych włóczników. W pierwszym szeregu załogant z rydwanu.
Orły na podstawkach stylizowanych przez Gobosa.
Plastikowe oddziały Srebrnych Hełmów - tutaj dwa ustawione w jeden. Jedyny poważny ‘drajbrasz’w tej kolekcji.
Lekka jazda - nie całkiem nowa, ciągle modna w wyglądzie.
Staroedycyjni Smoczy Jeźdźcy. Aj, lubię ich.
Bohaterowie konni - również starsze wzory.
Szersze spojrzenie na mobilną część armii - czyli jazda, bestie i potwory.
Wreszcie całość kolekcji. Całkiem spora, prawda?
Jak Wam się to widzi? Bo mnie całkiem, całkiem. Dlatego podsumowując stwierdzam, że warto było się natrudzić. Armia zyskała nie tylko nowe podstawki, ale myślę, że również nową jakość. Jej ogólna ocena na pewno podniosła się o parę punktów.
Czy to ostatni rozdział? Odgrzewania kotleta w zasadzie tak. Myślę, że już dość przegrzałem koniunkturę i czuję się niemal jak Lucas, który ze starych Gwiezdnych Wojen wyciskał ostatnie poty.
A czy koniec przygody z HE? Na pewno nie. Zostało mi bowiem do pomalowania jeszcze sporo figur, wszystko za sprawą tego, że skusiłem się przez ostatnie dwa lata na kilka zakupów, głównie przy okazji wydania IoB. Tak więc sprawdza się powiedzenie: nigdy nie mów nigdy. Moje HE wracają dzisiaj po kompletnym liftingu. Spodziewajcie się również, że pojawią się tu nowe modele. Do usłyszenia!




















8 komentarzy:
Kawał swietnej roboty master Szeperd, dawno nie widzialem tej zbieraniny w kupie, robi wrażenie!
Gratuluję wytrwałości przy tym podstawkowym dłubaniu, już na samą myśl że ja takie coś robię mi słabo;]
Teraz czekam tylko aż zobaczę je na żywo!
Bardzo, bardzo fajne. Zwlaszcza, ze HE to nie jest armia ani prosta, ani szybka w malowaniu. Robi wrazenie:) Czekam na ciag dalszy:)
Bardzo dobra zachęta aby zabrać się za Tytanów i dorzucić jakiś sparing partnerów dla tej kolekcji ;)
Świetna sprawa taka efektowna armia... Gratuluję i zazdroszczę!!
W końcu się doczekałem tego widoku i jest to widok świetny. Armia robi wielokrotnie lepsze wrażenie niż wcześniej. Dobra robota. Gratuluję.
Piękna wypieszczona kolekcja. Podoba mi się też twoje zacięcie Szeperdzie!
A propos tych starych shadow warriorów, zobaczcie co wynalazłem ostatnio przypadkiem:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:THINGOL_FIGHTS_BOLDOG.jpg
Jak dla mnie podobieństwo do rysunkowej interpretacji Thingola uderzające...
Kto wie skąd pochodziła inspiracja rzeźbiarzy. Świetny link kolego.
Prześlij komentarz