poniedziałek, 26 listopada 2012

Wybrańcy Komety (5)

Zastanawiałem się kiedyś, ile elementów mojej znajomości z figurkowym hobby wzięło się z impulsu, a więc momentu, w którym pewne fakty, obrazy czy sytuacje spotykają się ze sobą w danym miejscu, czasie czy przestrzeni. Słyszę wówczas w głowie to coś i już wiem, co będzie dalej. Właśnie z takiej sytuacji wziął się pomysł na bandę Łowców Czarownic, którą chciałem sobie niespiesznie skompletować. Impulsem był film Czarna Śmierć, oglądany bodaj rok temu w środku nocy, podczas jakiejś choroby. No a gdyby nie inicjatywa MiSiA, pewnie wspomniane niespieszne skompletowanie mogłoby trwać jeszcze kilka lat. A tu proszę, jest szansa, że pójdzie szybciej.


Dzisiaj, idąc za przyjętą formą pierwszych wpisów pozostałych Wybrańców Komety, notka organizatorska. Zacznę od tego, że nigdy nie grałem w Mordheim, nie znam się, listę ułożyłem na zasadzie, „żeby mi się podobało”. Na zdjęciu można zobaczyć pierwsze figury do wybranej bandy. Kapitan to model, który kupiłem zaraz po jego premierze, głównie ze względu na fantastyczny design. Zawadiacki kapelusz i sporo ekwipunku – będzie co malować. Drugi łowca to figura już gotowa – pisałem o niej mniej więcej rok temu; po prostu włączę go do ekipy. W bandzie nie mogłoby się obejść bez Kapłana – to ostatni zakup, mniej więcej kiedy cykl ten zaczął tu się pojawiać. Priesta też zawsze chciałem mieć, głównie ze względu na to, jak podoba mi się jego postać z intro do Mark of Chaos (impuls). Dwie z trzech wspomnianych figur są już przygotowane do malowania. Niech no tylko znajdę chwilę na oderwanie się od 15mm do OiM…

W bandzie wystąpią jeszcze flagelanci, zeloci i pieski – każdego po pięć sztuk. Jedną figurkę już mam – zapomniany prezent sprzed paru lat a tu proszę, nie zginie. Pozostałe modele będę już musiał dokupić, ale na razie nie zaprzątam sobie tym głowy. Bardziej natomiast zastanawiam się nad formą podstawek. Nie chciałbym bowiem iść na skróty a przy tym wypaść gorzej od Szanownych Kolegów. Pomyślę.

Wracając jeszcze do impulsów – podobnie było w przypadku poniższego rysunku. Jakiś czas temu na spacerze w parku pomyślałem przez moment nad składem bandy, rzuciłem akurat okiem na alejkę biegnącą między drzewami i pomyślałem: droga do Mordheim. Rysunek słaby, bowiem żaden ze mnie rysownik.




Pozostaje mi zakończyć na dzisiaj i życzyć Kolegom powodzenia z ich bandami, a nam wszystkim lepszego tempa wpisów, niż dotychczas.

2 komentarzy:

robson pisze...

Efekt rysunku jest swoja drogą bardzo ciekawy, jak Ci sie udało cos takiego (tą mgłę) osiągnąć? To efekt rozcierania ołówka, czy może efekt samego zdjęcia i oswietlenia jakiego uzyłeś?

(o figurkach narazie nie ma co pisać ;) - bo tylko podkład/metal ;) )

MiSiO pisze...

Cała zabawa ma polegać na tym, że bez zbędnego ciśnienia na skład bandy, każdy tworzy swoją radosną ekipę i rusza plądrować ruiny Mordheim.

Nie widziałem wcześniej tych modeli! Poza wspomnianym prezentem :). Są kapitalne. Z warhammer questa jest jeszcze jeden model łowcy, ktory powinien Ci przypaść do gustu. Pewnie ebay ma go w swojej ofercie.

http://s1030.beta.photobucket.com/user/Z7654321/media/WHQ/WHQWitchHunter.jpg.html

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS