niedziela, 24 maja 2020

Szwedzkie lwy, moskiewskie owce

Gdyby nie pandemia, właśnie grałbym czwartą bitwę na Mistrzostwach Ogniem i Mieczem w Wilanowie. I pewnie miałbym spory szum w głowie. Ale cóż poradzić, takie mamy czasy i taki mamy klimat. Zostają nam zajęcia w domu oraz oglądanie wirtualnego Wilanowia, który ekipa Wargamera zafundowała nam w ramach pocieszenia. Co do zajęć w domu, to niestety tak mnie pochłonęły, że nie miałem czasu na zajęcie się figurkami do Cesarstwa czy Minas Morgul. Za to jakiś czas temu udało mi się pomalować model specjalny szwedzkiego dowódcy, Rutgera von Ascheberga, który jest dostępny w sklepie w zestawie o nazwie Szwedzkie Lwy (obu pozostałych dowódców też z resztą pomalowałem, i to pięć lat temu). 

Mniej więcej w tym samym czasie miałem okazję pomalować ostatnią wersję pikinierów do moskiewskiej formacji dragonów pogranicznych - zważywszy na ich statystyki, możemy spokojnie nazwać ten oddział moskiewskimi owcami. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce wrócić do regularnego malowania, ale najpierw muszę skończyć pewien inny projekt, w którym jest sporo farby, ale też gipsu, tynku i kleju do kafelek.


Some weeks ago I painted Swedish commander Rutger von Aschenberg. It is a special miniature and can be bought as part of the set called Swedish Lions. Around the same time I painted latest version of Muscovite pikemen from Border Dragoons formation - let's call them Muscovite sheep. Cheers!




8 komentarzy:

Telamon pisze...

Nie potrafię polubić tych spasionych, niezgrabnych rumaków.

Tęsknie za 2012-stym. Gdy figurki OiM były perfekcyjne. Zwłaszcza ich koniki.

Poza tym czekam na więcej Raszkowa.

robson pisze...

Pięknie!

Ostatnie zdanie sugeruje, że albo robisz remont łazienki, albo budujesz mi na złość ;) wypasione Minas Morgul ;)

szeperd pisze...

Dzięki. Remont tak, ale nie łazienki, tylko piwnicy, której stan można porównać do Mordoru. Kto wie, czy kiedyś o tym nie napiszę tutaj, bo remont jest między innymi z myślą i miejscu do grania ludkami.

Michal DwarfCrypt pisze...

Ah, po raz kolejny jak widzę modele do OiM to kusi mnie..
Doskonała robota.

szeperd pisze...

No ja pracuję usilnie od lat nad tym, żeby zobaczyć OIM w Twoim wykonaniu. Kropla drąży Kryptę...?

Pepe pisze...

To na pewno jest Szwed z OiM? Przecież trzyma różdżkę w ręce ;)
Dobre to!!!

szeperd pisze...

Wiesz Pepe, jakby tak się zastanowić, to nazwisko ma klimatyczne, pasuje na jakiegoś maga z Imperium spokojnie ;)

MiSiO pisze...

Konie, z tego co słyszałem, są mocno historyczne. Współczesne wyobrażenie konia trochę odbiega od tego, jak te zwierzęta wyglądały w XVII wieku.

Dla mnie to modele na wielki plus, bo metalowe konie pochłaniały bardzo dużo czasu na oczyszczanie a potem na poprawianie notorycznych odprysków "użytkowych". Nowe konie pozbawione są obu wad.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS