sobota, 3 października 2020

Nameless

Jedną z mniej popularnych frakcji ze świata Warpath, które możemy spotkać w Deadzone są Bezimienni. Są to mocno religijne istoty, które wykazują wysokie zróżnicowanie form, choć cechą wspólną jest spora ilość masek. Podobno to wynik nieudanych prób leczenia Plagi przez Asterians.. Ale do końca nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że to jedna z najbardziej obco wyglądających ras, która na dodatek nie jest osadzona w sprawdzonym już "wizualnym kanonie", więc nie można powiedzieć, że w związku z tym lubimy ich, bo znamy. Jest to też jedna na najmłodszych armii do gry, więc nie osiągnęła jeszcze takiej puli jednostek jak Veer-myn czy Asterians.

Nameless trafili do Deadzone ze Star Sagi,w której to planszówce pojawili się w jednym z dodatków (tak jak Volt Chasers - opancerzone Veer-myn). W związku z z tym część modeli ma tylko 1 pozę. Na szczęście modele wykonane są z PVC, więc konwersje z użyciem noża lub wrzątku nie są kłopotliwe, choć jeśli miałbym wybierać, wolałbym inny mateirał. Co więcej, szeregi stronnictwa zasiliło kilka bardzo udanych modeli żywicznych, a te Mantic ma przecudne.

Jeśli miałbym scharakteryzować fizys Bezimiennych, to napisałbym, że to wariacje na temat skorupiaków i macek. Bardziej humanoidalne jednostki, takie jak Rifleman czy Gunslinger mają zbliżone do ludzkich proporcje ciała, natomiast nogi i ręce zastępują im macki lub czasem szczypce. Jednostki "zwierzęce" są dużo bardziej opancerzone w coś, co wygląda jak pancerze chitynowe. Mają wielkie przednie szczypce, czasem iście krewetkowe ogony i jak humanoidy, macki.


W mojej ocenie malowanie tych modeli na stronie Mantic jest dość nieszczególne, żeby nie powiedzieć dość nieszczęśliwe. Natomiast na żywo, bez farby, prezentują się naprawdę smakowicie. Trafiłem ostatnio jednak na zdjęcie oficjalnych modeli wykonane "ze stołu" a nie przez profesjonalnego fotografa i możliwe, że powinienem źle ocenić nie samo malowanie a jego zdjęcia, bo na zdjęciu "amatorskim" kolory nie są tak przesadnie nasycone i wyglądają po prostu lepiej. Myślę, że właśnie ten ukryty potencjał i ich niewielka popularność skusiły mnie do zakupu pudelka i kilku dodatkowych modeli.

Niezależnie od oficjalnej kolorystyki, moje modele będą pomalowane inaczej. Antek zasugerował, żebym zrobił ich w kolorach naszych terenów, co na początku wydało mi się pomysłem nietrafionym ale po przemyśleniu głęboki niebieski, wpadający w fiolet i jaskrawe fluo-żółcie powinny idealnie pasować do tych stworzeń. O możliwości pomalowania czegoś tak odmiennego, z poza mojej strefy komfortu, nie wspomnę.

Z ciekawostek z przygotowania do malowania: Bathomite, wielki, pancerny krab z wmontowaną w pancerz bronią strzelecką, będzie miał 3 różne bronie montowane na magnesach. Choć model jest tak cudny, ze z przyjemnością złożyłbym ich trzy sztuki. Wygrał jednak zdrowy rozsądek.

3 komentarzy:

szeperd pisze...

Znając Ciebie, to będzie bardzo interesujący efekt. Nie daj mi zbyt długo czekać!

robson pisze...

Też mam oko na tę frakcję, przynajmniej kilka modeli ;)

Seba Brodaty Ork pisze...

Jak MiSiO wchodzi w nowy system, to nie ma, że boli:D Od razu kilka armii/band, no i zaraża kogo tylko się da ;) Powodzenia!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS