sobota, 15 lipca 2023

Slow grow 2 - Antek - red goblin blaster

Gobliny czują nieodpartą potrzebę wysadzania różnych przedmiotów. Bardzo lubią bomby wszelkiej maści. Od ręcznych, rzucanych przez "grenadierów" czy załogi winggit'ów (zrzucanych na głowy przeciwnika). Przez wypełnione materiałami pirotechnicznymi beczki na wozie aż po wielkie moździerze montowane na dziobach bombbot'ów - niewielkich orczych okrętów.

W armiach ogrów czerwone gobliny stosują wózki wypełnione materiałami wybuchowymi do walki z przeciwnikiem. Są to małofinezyjne ale skuteczne konstrukcje. Tak opisują te urządzenia autorzy:

Goblins who are obsessed with explosives will secure
chariots or wagons and load them up with several barrels of
gunpowder. These volatile contraptions – known as blasters –
are then propelled toward the enemy using either unfortunate
beats of burden or unreliable steam engines. The end result
is almost always the same – a spectacular detonation, scores
of dead (from either side) and the annihilation of the blaster’s
creator – always standing far too close to the explosion.

[...]

The most common tactic for this weapon is to
charge an enemy unit or, even better, run it as
close as possible to the enemy and then trigger
the explosion. It often works…

Jak widać, głębia taktyczna powala.
 
Jest to natomiast kapitalny oddział do konwertowania. Wprawdzie jest dostępny oryginalny model ale bazuje on na starym podwoziu rydwanu (PVC) i jest pchany nie przez mawbeasts a dziki. A, że Antek miał dwa modele goblińskich mincerów, to postanowił jeden przerobić na blaster a drugi na bohatera. Podstawą konwersji był oczywiście rydwan, do którego zaprzęgnięte zostały pieski. Zamiast jednak typowej załogi, w rydwanie znalazł się fragment parowego silnika od mincera, kilka beczek (z żywicy) i goblińska załoga.

Znalazłem kilku plastikowych orclings, którzy doskonale nadali się jako urozmaicenie wózka. Jeden służy jako kierownica. Nadziany na włócznię, motywuje psiaki do biegu we właściwym kierunku. Jego towarzysz drażni bestie pociągowe, dla większej wydajności. Ostatni, wstyd mówić, naoglądał się Breaveheart'a i wietrzy .... Zaplecze.

Na wozie są też dwa gobliny. Kierowca i oczywiście "grenadier", który albo strzela do wroga albo, gdy zbliżą się na odpowiedni dystans, pod własne nogi.

Malowanie tradycyjnie. Xpress i Contrast na biało-czarny podkład. Suchy pędzel na wózku i sierści i parę bazowych kolorów i wash'y a to na spodnie a to na skórzane paski.

Rydwanów (tym razem z ogrzą załogą) pomalowanych jest zresztą więcej. Ale o tym dopiero za kilka dni.




3 komentarzy:

szeperd pisze...

He he he, ale maszyneria, wielce oryginalna. No i efekt wow jest.

robson pisze...

Nieortodoksyjne ustawienie rydwanu ;) Widzę, że Antek wysforował się i ucieka peletonowi. Co z pozostałymi? ;)

MiSiO pisze...

Do końca EoD zostało mi zrobić drybrush na 1 podstawce i jakieś drobiazgi na drugiej. A potem gonię Nightstalkers i robię zdjęcia postępów w klubie. Spokojnie.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS