czwartek, 23 maja 2024

Rotmire Creed

Artyści wirusologi, niezmordowani poszukiwacze idealnej zarazy... Zaraz, o co tu chodzi? Już tłumaczę. Parę miesięcy temu "skrolowałem" stronę GW, sam nawet nie wiem w poszukiwaniu czego, by kliknąć w końcu w link do Warcry. Muszę przyznać, że zgrabne bandy o nic nie mówiących mi opisach przykuły moją uwagę. Rzuciłem pytanie, czy ktoś z bloga kojarzy i okazało się (o ile dobrze zapamiętałem), że Gobos w to nawet pogrywa. Potem stwierdziłem, że taki kompaktowy skirmisz to może i jest jakiś pomysł, żeby sobie pograć w coś szybkiego i prostego,  nadto zaś mieć pretekst do zakupów i pomalowania czegoś ze stajni fantasy. Parę tygodni później okazało się... no właśnie, że ktoś tu poczynił zakupy i zaczął nawet malować a ja nadal jestem w sferze snucia niedorzecznych planów. No ale od czego są sklepy i krwawica. Szybki wypad, wybór bandy pod wpływem impulsu (prawie jak kafelek w markecie budowlanym) i tak oto stałem się właścicielem załogi o nazwie Rotmire Creed.

Mirefolk Outcast with Bilewood Weapons - tak nazywa się ta figurka (podobnie jak pięć kolejnych), która jest jednym z dziesięciu modeli ze wspomnianego zestawu. Ponieważ w zamyśle ma to być "szybki i poboczny projekt", postanowiłem nieco poeksperymentować. Mowa o błocie z firmy Ammo oraz dość egzotycznym, fioletowym kontraście. W ruch poszedł też podkład khaki. Wszystko po to, żeby przygotowanie całej bandy nie zajęło mi zbyt dużo czasu. Pilotażowego "outcasta" malowałem może około godziny. 

Dzisiaj mam w zasadzie tyle do powiedzenia. Kolejnych wyrzutków będę malował już pewnie parami a potem przyjdzie czas na nieco większych specjalistów od zarazy i samego bossa. Tymczasem.

5 komentarzy:

robson pisze...

Błotko klasa! Ale teraz to mnie chyba przegonisz szybko bo mam na horyzoncie strasznie ciężki miesiąc... Ale postaram się nadrobić na początku lipca!

A jak tam nieortodoksyjny sposób zatykania szpar w modelach? ;)

szeperd pisze...

Zero szans na przegonienie, sam teraz będę mieć dłuższą przerwę. Co do zatykania szpar w modelach, to sposób widać na kapturze, czyli ich nie zatykam po prostu.

Michal DwarfCrypt pisze...

Około godziny?! Panie drogi, szybko i bardzo ładnie!
Ja to już chyba nigdy nie przekonam się to innego malowania niż tradycyjne. Haha :)) nie umiem i nie chce mi się w te kontrasty, technikale i resztę:))

szeperd pisze...

Ano taki zamysł, żeby malowanie było szybkie, jak strzał z bambusowej rurki. Stąd poświęcenie w imię eksperymentu, hue, hue.

brodaty_brutal pisze...

Do dermatologa chyba trzeba go wysłać...
czyli wszystko się zgadza! :D
Klimat bagienny w punkt!
Jak jesteś w stanie coś takiego w godzinę ogarnąć, to ja nie mam pytań!
Czuję, że dobrzy mikro tytani nam wyjdą. ;D

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS