Kontynuuję domykanie różnych, rozpoczętych tematów - dzisiaj dwie figurki do mojej bagiennej bandy do Warcry. Po szóstce podstawowych akolitów pora na nieco większych koksów. Poniżej na zdjęciu prezentuję Łapaczy Padliny, którym zaaplikowałem podobną, jak dotychczas, mieszankę kolorów (oczywiście żeby zachować spójność całej paczki). I podobnie, jak ostatnio, postawiłem na dość prosty standard wykonania, rezerwując nieco bardziej dokładne malowanie na szefa ekipy (ależ ja się lubię oszukiwać).
No i jeszcze zdjęcie gotowej ósemki. Palownicy-padlinołapy na drugim planie, z przodu szeregowi roznosiciele plagi, których malowałem jeszcze w ubiegłym roku. Do ukończenia całości zostały mi dwie figurki i mogę potwierdzić, że poczyniłem już niejakie postępy.





11 komentarzy:
I tak rodzi się legenda ;)
He, he, niech będzie, że tak.
Bardzo ładne te miniatury. A i malowanie klasa!
Kurczę, cieszę się! Dodatkowo mnie to utwierdza w przekonaniu, że testowanie różnych farb i rozwiązań jest dobrym pomysłem i potrafi skrócić proces bez dużego wpływu na efekt. Tu akurat część roboty wynika z podkładu khaki i kontrastów.
Pięknie! Inspirują mnie Twoje postępy! :D
To ta inspiracja mnie bardziej cieszy, niż samo moje malowanie. Dzięki!
P.S.
Czekam na Twoją bandę!
Coraz fajniejsza kompania bagiennych boyów. :)
Dzięki :) będą jeszcze dwie wisienki (choć zgniłe) do kompletu
Vlad Tepes: lubi to.
Znakomita robota. :) Kolorystyka bezbłędna, podkreśla bagienny charakter ekipy. Kurde, mobilizuje mnie to do zajęcia się moimi Iron Golemami. Może kiedyś spotkają się na udeptanej ziemi? ;)
Dziękuję Johnny. Wkrótce wrzucę kolejnych.
Prześlij komentarz