III/53 Dynastic Bedouin 890-1150AD
Od zarania dziejów, od kiedy człowiek pojawił się na tej ziemi, z jego historią związana jest w sposób nierozerwalny historia wojen. Kain zabił Abla, Dawid walczył z Filistynami, Rzym z… wszystkimi, Polacy z Niemcami, źli z dobrymi… Nie ma społeczeństwa, kultury bez wojny, bez konfliktów. Wojny wybuchają, bo ktoś chce więcej, ktoś ma za mało, bo trzeba poszerzyć strefę wpływów, pokazać innym potęgę, bo ktoś się krzywo spojrzał, złośliwie uśmiechnął. Ludzie walczą ze sobą by pokazać swoją przewagę, by udowodnić sobie lub innym, że nie są słabi. Ale są też wojny, których powód jest diametralnie odmienny… wojny, których powodem jest miłość. I tak rozpoczyna się historia, którą chciałbym wam opowiedzieć.
Od zarania dziejów, od kiedy człowiek pojawił się na tej ziemi, z jego historią związana jest w sposób nierozerwalny historia wojen. Kain zabił Abla, Dawid walczył z Filistynami, Rzym z… wszystkimi, Polacy z Niemcami, źli z dobrymi… Nie ma społeczeństwa, kultury bez wojny, bez konfliktów. Wojny wybuchają, bo ktoś chce więcej, ktoś ma za mało, bo trzeba poszerzyć strefę wpływów, pokazać innym potęgę, bo ktoś się krzywo spojrzał, złośliwie uśmiechnął. Ludzie walczą ze sobą by pokazać swoją przewagę, by udowodnić sobie lub innym, że nie są słabi. Ale są też wojny, których powód jest diametralnie odmienny… wojny, których powodem jest miłość. I tak rozpoczyna się historia, którą chciałbym wam opowiedzieć. „Ali ze złością walnął pięścią w stół.
- Zabiję, poćwiartuję, obedrę ze skóry, psy pustyni będą włóczyły jego ciało stąd po Damaszek! – wykrzykiwał przepełniony złością, która od środka przemieniała jego serce w gniazdo jadowitych żmij.
- Szukajcie go, szukajcie jej! Niech wszystkie plemiona pustyni dowiedzą się o tej zniewadze, rozwieźcie tą wiadomość do wszystkich namiotów, do wszystkich naszych ludzi. Muszę się dowiedzieć, kto ją porwał! Moja… moja słodka, ukochana Szeherezada! Nie ma jej!!!
Namiot rozbrzmiał głośnym krzykiem Alego. Jednocześnie z ogromną siłą wbił swój miecz w stół, blat pod potężnym uderzeniem rozpadł się na pół.”
- Zabiję, poćwiartuję, obedrę ze skóry, psy pustyni będą włóczyły jego ciało stąd po Damaszek! – wykrzykiwał przepełniony złością, która od środka przemieniała jego serce w gniazdo jadowitych żmij.
- Szukajcie go, szukajcie jej! Niech wszystkie plemiona pustyni dowiedzą się o tej zniewadze, rozwieźcie tą wiadomość do wszystkich namiotów, do wszystkich naszych ludzi. Muszę się dowiedzieć, kto ją porwał! Moja… moja słodka, ukochana Szeherezada! Nie ma jej!!!
Namiot rozbrzmiał głośnym krzykiem Alego. Jednocześnie z ogromną siłą wbił swój miecz w stół, blat pod potężnym uderzeniem rozpadł się na pół.”
Tutaj, z obowiązku narratora, powrócę, dla ciebie czytelniku, do wydarzeń, które poprzedziły ten wybuch gniewu. Ali ibn Szachrijar ben Babah był poważanym przez wszystkie plemiona koczownicze przywódcą swojego klanu. Za jego rządów wszystkim plemionom beduińskich koczowników powodziło się dużo lepiej niż dostatnio. Stada mnożyły się nadzwyczaj szybko, bogactwa przywożone z wypraw łupieżczych zaspokajały potrzeby wszystkich członków wojowniczych rodów. Było bardzo dobrze. Za dobrze.
Za sławą Alego, szło też jego szczęście – napotkał kobietę swojego życia. Szeherezada była córką potężnego szejka, który oddał jej rękę synowi sławnego Babah. Miłość pomiędzy nimi była gorąca jak piaski Negebu, jak słońce Sahary. Ali i jego plemiona korzystały także z przybyszów zza morza. Krzyżowcy byli z jednej strony nieustannie potrzebującymi zaopatrzenia kontrahentami, a z drugiej strony, małe podjazdy, gubiące się w piaskach pustyni dostarczały dóbr do wymiany z arabskimi kupcami. Jednak obecność krzyżowców, dla ludów pustyni podległym Alemu przyniosły nieoczekiwaną tragedię. Szeherezada, wpatrzona w maniery, obyczaje i bohaterstwo jednego z młodzieńców towarzyszących krzyżowcom, pewnej nocy zniknęła. Alego ogarnął ogień zemsty. Co prawda młodzieniec z Europy zniknął, lecz ogień zemsty zapłonął, spłonęło kilka okolicznych zameczków. Szeherezady nie znaleziono. Ali rozpuścił po wszystkich okolicznych krainach swoich szpiegów. Docierały do niego raporty, że widziano młodego europejczyka z pięknością arabską w Jerozolimie, inni donosili o Damaszku, Akrze czy Edessie. Ale były też raporty mówiące, że młodą żonę Alego widziano na dworach miejscowych władców. Te wiadomości potwierdzałoby rzekome odnalezienie ciała niedoszłego kochanka Szeherezady. Tropów było już tak wiele, że Ali wydał wojnę wszystkim. Żaden szejk, książę czy hrabia nie mógł być pewny swojego losu i murów, jakimi się otaczał, jeśli tylko padł na niego cień oskarżenia, że brał udział w porwaniu Szeherezady. Ogień zemsty płonął.
Jednocześnie z zemstą rozniosła się sława młodego przywódcy beduińskiego. Z pierwszych czterdziestu towarzyszy Alego, którzy wyruszyli z nim na poszukiwanie żony, stworzyła się mała armia. Przyłączali się do niego pomniejsi przywódcy pustynni, islam szukający zemsty na niewiernych wysyłał pod wodzę Alego zastępy gotowych na wszystko wojowników. Na drodze zemsty dołączyli się do tych wojsk nawet zaciężni konni kusznicy z Anglii, którzy za niegodne zachowanie zostali wydaleni z wojsk krzyżowych (lubili się chłopcy zabawić). Ali oferował im płonącą żagiew wojny, oraz wór dukatów za służbę. U boku wojsk młodego „Księcia pustyni”, jak zaczęto nazywać Alego, znalazł się nawet oddział europejskiej piechoty. Dalekie im były wzniosłe hasła wyprawy krzyżowej. Przybyli ze swoimi rodzinami by zasiedlać „Nowe Królestwo”. Początkowo wszystko było zgodne z oczekiwaniami. Ale pewnego dnia, na ziemie ich suwerena wpadła rozpędzona jazda krzyżowców. Wycinali wszystkich, którzy stanęli na ich drodze, spalili też zameczek. Ten oddział przebywał akurat w najbardziej odległych ziemiach tego mini raju. Gdy wrócili do swoich domostw, zastali tylko zgliszcza. Pozostała im tylko zemsta. A tą zaoferował Ali. Wspólnie wyrżnęli w pień morderców ich rodzin. Jako, że nie mieli co sobą począć (krzyżowcy wybili by wszystkich w pień), przyłączyli się do ognistej krucjaty Alego.
Tak to właśnie wygląda krucjata zemsty Ali ibn Szachrijar ben Babah, przez europejczyków w skrócie nazywanym Ali Babą. Tak wygląda prawdziwa historia armii pustynnych Beduinów przewalającej się przez piaski, miasta i zameczki bliskiego wschodu. Historia zemsty trwa, kto stanie na drodze mściwego męża? Na czyich ziemiach zapłoną ogniste kury zwiastujące nadejście Alego i jego 40 towarzyszy… może to będą twoje ziemie? Ja, nadworny kronikarz Księcia Pustyni, nie omieszkam wspomnieć o tym na kartach wydarzeń z życia Alego ben Babah.
Tyle tytułem wstępu i samego opisu mojej armii Beduinów. Postanowiłem ją zakotwiczyć na tych całkowicie wyssanych z palca wydarzeniach. Nie dotarłem do żadnych historycznych źródeł, które mogłyby mi pomóc w rzeczowym osadzeniu w historii tej armii. Niech historycy mi przebaczą.
Armia złożona z wszystkich możliwych elementów lity, wszystkie figurki to Essex. Do armii dołączyłem dwie podstawki najemników (w poprzedniej edycji zgiełkowych rozgrywek też takie się pojawiły). Pierwsza podstawka to 2LH, najemni kusznicy, figurki produkcji Oddziału Ósmego. Druga podstawka to 4Ax, figurki wyprodukowane prze Corvus Belli. Będę miłym dodatkiem cieszącym oko.
Obóz to wykonany z kamyków, wikolu i piachu fragment skalistej jaskini.
Dla tej armii po raz pierwszy w mojej historii modelarskiej zrobiłem podstawki, które mają przypominać pustynię. Na tarczach i sztandarze namalowałem arabskie „szlaczki”, które mają symbolizować przekleństwa Alego na uwodziciela jego żony. Całość cieszy moje oko, i otwiera nową przygodę zatytułowaną „15mm”.
Robert Pawlak












