poniedziałek, 12 grudnia 2011

De Bellis Cracoviensis IV

No i po turnieju. Wielkiej relacji nie będę robił, za to wrzucę parę zdjęć z komentarzem - wszak jeden obraz stoi za 1000 słów.

Statystyki: turniej odbył się 10 grudnia 2011, wzięło w nim udział 6 graczy + organizator (ja). Rozegrano w sumie 12 bitew (3 pary po 4 bitwy), grał praktycznie każdy z każdym. Przecięcie zbioru graczy turnieju DBC ze zbiorem graczy ostatnich warszawskich rozgrywek miało liczność 1 (Jarek), stąd w lidze pojawiło się dużo nowych (a zarazem starych) nazwisk. Turniej odbył się w Młodzieżowym Domu Kultury w Krakowie na ulicy grunwaldzkiej, choć sądząc po ilości kaszlnięć i średniej wieku grających, to powinien się odbywać raczej na zjeździe Astmatyków, gruźlików i tetryków. To tyle tytułem żartów*. Przejdźmy do fotorelacji.

Wyniki Turnieju (dla pełności):
1. Jarosław "Greebo" Kocznur (43pkt) +16pkt ligowych
2. Michał "MichałeK" Fujawa (39pkt) +10pkt ligowych
3. Michał "MiSiO" Ciemniewski (25pkt) +7pkt ligowych
4. Jakub "GoBoS" Gowin (23pkt) +5pkt ligowych
5. Adrian "Szeperd" Stolarczyk (14pkt) +3pkt ligowych
6. Szymon "Corsarii" Ruśkowski (3pkt) +1pkt ligowy

W klasyfikacji Łupieżcy:
1. Jarosław "Greebo" Kocznur +1obóz
1. Michał "MiSiO" Ciemniewski

W klasyfikacji Kilerzy:
1. Jarosław "Greebo" Kocznur +1generał
2. Michał "MichałeK" Fujawa +1generał

- Hej, Chłopaki a wy macie tu jakiś trudny teren?
- Nie, a co, ma być?

"Boże igrzyska" - Przedwieczny Cthulhu obserwuje bitwę władców świata

Na tym obrazku MiSiO rozstawia swoje wojska i jednocześnie tłumaczy przez telefon jak robić podstawki do armii DBA
"... no i potem dajesz żwir, a na to zbity piasek, potem idzie krawężnik ..."
Szeperd obiecał wypróbować ten przepis przy najbliższej okazji.

 Starcie tytanów. Obaj gracze właśnie przesuwają swoje wojska siłą woli.

"Hmmm, to ja się jeszcze zastanowię czy trochę nie pomanewrować... "
Ciężko opisać co działo się dalej w tej bitwie.
PS. Za liniami Szeperda to nie zniszczona jednostka - to oddział irlandzkich ninja z zadaniem wsparcia lewego skrzydła, właśnie przemieszcza się z prawego...
"Ty, jak dowódca mówił, że gdzie mamy zająć pozycję przed bitwą? Po lewej stronie? Ty, która ręka to lewa? Aha, dobra, jakby coś będzie na ciebie."

 "Czekaj, sprawdzę w zasadach". MiSiO trzyma w ręku zasady do DBA 40 000, wersja rozszerzona, poprawiona.

GoBoS próbuje popełnić rytualne harakiri słonym paluszkiem. Pamiętam, że omal nie umarłem ze śmiechu przy tej bitwie.

"To on ma 12 podstawek w armii? Nie wierzę! Musi mi czegoś brakować... 1, 2, 3 ...  12. Szlag..."
Komandor Szeperd przeczuwając nieuniknione.

Wszystkim graczom dziękuję za świetną zabawę, a kto nie był niech żałuje!

* Suchy ton posta jest zabiegiem stylistycznym i całkowicie zamierzonym.

niedziela, 11 grudnia 2011

Szkoda...a może i nie

Szkoda, że rzadko się spotykamy. Szkoda, że nie wszystkim uda się dotrzeć. Szkoda, że czas leci szybko. Szkoda, że czas spotkań trwa tak krótko. Szkoda, że zdrowie czasem zawodzi. Dużo tych szkoda, ale z drugiej strony można popatrzeć na te dobre sprawy. Ekstra się od czasu do czasu spotkać, fajnie, że ktoś przyjedzie, że to prawie cały weekend i jest czas przyjemnie spędzony. Tylko do zdrowie czasem zawodzi.
W piątek odwiedził mnie Szeperd i wieczorem rozegraliśmy bitwę w warhammera. Oj dawno nie graliśmy, oj dawno. Nasza znajomość zasad bardzo uboga spowodowała błędy i sporo wątpliwości podczas gry, jednak nie przeszkodziło nam to w dobrej zabawie. Mieliśmy tego dnia rozegrać ostateczne Starcie Tytanów, ale znowu to „zdrowie” dało się we znaki. Za to udało nam się dokonać próby generalnej w dwóch trzecich. W tej bitwie okazało się, że rozmiar się nie liczy, a liczy się jakość. Najlepszy przykład to osiem driad walczących z pięćdziesiątką zombie. Po sześciu rundach zombich zostało zero, a driad cztery i zapewniam, że nikt im nie pomagał – wynik 50:04. Elfy zwyciężyły, pokonały hordę umarłych.
W sobotę, po kilkugodzinnym wypoczynku, zebraliśmy się rano i pojechaliśmy na turniej DBA. Pożyczoną od Szepa armią próbowałem sobie przypomnieć o co w tej grze chodziło. Po pierwszej przegranej bitwie trochę sobie przypomniałem i udało mi się co nieco wygrać. Pokonałem nawet wyżej wymienionego mistrza warhammera. Tak więc po jeden w zwycięstwach. Ostatecznie zająłem w turnieju miejsce czwarte, to najwyższe dotąd miejsce w mojej karierze turniejowej. Z drugiej strony na sześciu graczy nie wiem czy to taki wielki wyczyn, ale mogę pochwalić się zwycięstwem z największym mistrzem z numerem „jeden”. Na jego usprawiedliwienie powiem, że armię wybrał sobie niezbyt powergamerowską.
Dziękuję wszystkim. Do następnego takiego spotkania, oby szybko.

środa, 7 grudnia 2011

Prawie pusta szuflada

Na wielu blogach (także na tym), pojawiają się czasem wpisy podsumowujące, przeglądające, planujące, itp. Dzisiaj wpis z takiej właśnie kategorii. Podsumowałem sobie ostatnie dwanaście miesięcy w temacie miniaturowego hobby. Nie były specjalnie pracowite, dominowało fantasy, była jedna armia do DBA, nieco modelarstwa i trochę pitu-pitu.

Właśnie w temacie fantasy kilka zdań. Poświęciłem mu w tym roku najwięcej czasu, głównie za sprawą malowanych Wood Elves. Planów miałem też więcej, a mowa głównie o uzupełnianiu High Elves i malowaniu pozostałych zasobów. Tu nie poszło tak owocnie, jak chciałem. A chciałem, o czym też już kiedyś pisałem, opróżnić szufladkę o nazwie ‘w kolejce do malowania’ do czysta z figur 28mm zanim zamówię jakiekolwiek nowe modele.

Ale tak się nie da. Po co się tak karać? To hobby, nie kolejny projekt w pracy, prawda? Ową szufladkę prezentuję na zdjęciu poniżej. Do pomalowania zostaje oddział Lothern Seaguard, którego początek pokazywałem dwa tygodnie temu - zostaje na niesprecyzowaną przyszłość, w zależności od poziomu chęci. Mam też dwa prezenty od Misia, które poczekają na ‘nagły atak fantasy’. Z prezentów są jeszcze dwa pegazy od Prezesa (nie, nie są niewidzialne, po prostu nie ma ich na zdjęciu). Też poczekają. Gryfa do HE i dwóch hobbitów podarowałem chrześniakowi na mikołaja. Zaczyna się do tematu garnąć, kilka rzeczy już pomalował. Smażyłbym się piekle, gdybym przynajmniej w tym momencie nie spróbował go dodatkowo zmotywować paczką nowych farbek i przygotowanych do malowania figurek. Zgodzicie się ze mną?


Reszta szuflady to już historyki, zakupione lub… otrzymane w prezencie (MiSiO i Czarek). Old Glory i słoń do Macedonii oraz figury dowódcze do niej - cały blisterek. Konnica z firmy Warmodelling, najpewniej rzymska. Limitowane figurki postaci z Trylogii Sienkiewicza do systemu Ogniem i Mieczem oraz paczka Kozaków (z którymi nie mam pojęcia, co zrobić). Macedonia to na razie odległa perspektywa. OiM znacznie bliższa, bo w styczniu zapowiedziano premierę modeli do Carstwa Rosyjskiego. No to byle do stycznia! A szufladka całkiem odchudzona, prawda? Jedyną taką ‘szczupłą’ w zasoby widziałem u Brutala… A tymczasem do końca roku żadnych figur, bo…

… w poniedziałek, dokładnie o 21H17 pomalowałem ostatnie miniatury do armii Leśych Elfów, prezentowanej tu w ramach wspólnej zabawy o nazwie Starcie Tytanów. Rzecz oczywista nie mogę pokazać ani grama zdjęcia, gdyż to złamałoby przyjętą formułę, niemniej chciałem się tym faktem podzielić. Bodaj jako pierwszy dotarłem do mety. Ale przecież o żaden wyścig tu nie chodziło i nie chodzi. Niech wszystko więc będzie jak należy, niech końcem grudnia pojawią się finałowe odcinki Starcia.

To było w poniedziałek. Dzień wcześniej zaś natrafiłem na blog, który został już dodany do listy Bitewnego Zgiełku. Coś dla miłośników miniaturowych legionów przede wszystkim ale nie tylko. W związku z przymusowym wolnym od pracy mam jeszcze kilka dni, które spędzę na dokładnym oglądaniu BigRedBatCave.

No to sobie pogawędziłem o miniaturach. Lubię tak czasem i mam wrażenie, że nie ja jeden.

wtorek, 6 grudnia 2011

Konkurs malarski Strategii - moja druga praca

Nie tak dawno temu, chwaliłem się pierwszym elementem armii brytyjskiej XIX wieku. Tym razem chciałbym pokazać drugą pracę konkursową, rywalizującą z innymi pracami zgłoszonymi na konkurs malarski forum STRATEGIE (tutaj).

Tym razem mniejsze niż poprzednio modele. Pułkownik szwedzki w obstawie kompanii opancerzonych, najemnych rajtarów.

Opancerzeni rajtarzy to jeden z najnowszych nabytków. uzupełnienie szwedzkiego podjazdu konnego. Wprawdzie w podjeździe, który chcę docelowo składać (oddział wydzielony), nie można ich wystawić ale kupiłem ich przed ukazaniem się podręcznika. Będą za to stanowili trzon drugiego, konnego podjazdu. Jeden będzie więc całkowicie konny, oparty na jednostkach weteranów rajtarii i dragonii. Drugi, mój pierwszy, będzie bazował na rajtarach i dragonach (jak to podjazd) ale już tylko w części będą to weterani (bez możliwości dodatkowego opancerzenia). W ramach rekompensaty będę wystawiał jednak muszkieterów z czośnikami oraz artylerię regimentową, która będzie zresztą pewnie tematem mojego najbliższego wpisu - będę konwertował zaprzęgi do dział (nie są jeszcze dostępne w ofercie Wargamer'a, a bez nich w pole nie wyruszę i koniec-kropka).

Pułkownik poniżej to inny temat. Postanowiłem stary model pułkownika zdegradować do stopnia podpułkownika/majora i wystawić nowego, tym razem pasującego wyposażeniem do opancerzonych rajtarów. Pułkownik jest więc w pełnej zbroi i ma tylko 1 konnego członka sztabu. Drugi konny, muzyk, zastąpiony został pieszym sztandarowym. 2 flagi zdecydowanie przyciągają wzrok na polu walki i od razu wiadomo, kto jest dowódcą!



niedziela, 4 grudnia 2011

Czy ja wiem?

Zabrałem się za nowych Necronów. Postanowiłem zrobić ich, a przynajmniej część z nich, w nietypowy sposób. Myślałem długo i kompletnie nie wiedziałem jaki schemat przyjąć. W końcu zdecydowałem się na kolor kremowy postarzany z czerwonymi wstawkami. Zacząłem więc od bohatera ze „wspaniałej” gumowej dziurawej łamiącej się serii fajnkast, oczywiście. Olałem wszystkie niedoróbki, stwierdziłem, że przy postarzanym nekronie nie będzie się to rzucało w oczy. Coś tam się ułamało, a niektóre rzeczy są do teraz krzywe. Dobra, wracam do malowania. Rzuciłem biały podkład a następnie pokryłem model devklun mud, a potem bleached bone. Pobrudziłem miejscami scorched brown i ponownie miejscowo bleached bone. Na koniec przecierka skull white.
Elementy czerwone to red gore rozjaśniany blood red i dalej blazing orange w między czasie devlun mud z dodatkową warstwą punktowo. Elementy metalowe to mój stary schemat więc się nie zagłębiam. Do całości dołączyłem podstawkę z lawy.
Ogólnie nie jestem specjalnie zadowolony. Całość wyszła jakoś zbyt brudno. Może też być tu trochę winy w samym modelu. Jak już wspominałem nowy materiał żywiczny jest do D. i ja nie widzę tej „wspaniałości”. Obok leżą regularne oddziały do nekronów z normalnego plastiku i są o niebo lepszej jakości – wtf? O co chodzi GW? Czy ktoś mi to wytłumaczy? Jedyna przewaga to to, że to nie metal, ale dlaczego nie mogą być ze zwykłego plastiku? No to sobie znowu ponarzekałem.

RSS FeedRSS