poniedziałek, 22 lutego 2016

Frostgrave - złodzieje/bandyci/łowcy skarbów



Okazja czyni złodzieja a gdy w grę wchodzi prawdziwe bogactwo, każdy leń, obibok i cwaniak, ciągnie do źródła wiecznego szczęścia w poszukiwaniu łatwego życia. Taki delikwent w duchu się śmieje z tych, co ciężko pracują na swoje. Do czasu, gdy w ruinach Frostgrave nie wypruje mu flaków śnieżna żaba, łba nie rozbije konfrater zły, że przegrał w kości lub nie rozerwie go 2,5 metrowej wysokości drewniany konstrukt. Wtedy, resztą tchu pozostałego w piersi złodziej czy opryszek pomstuje, jak to się z nim, uczciwym i bogobojnym (po prostu porządnym), niewdzięcznie życie obeszło...

W związku z powyższym, aby prawdzie o życiu stało się zadość, a mówiąc szczerze z powodu niskiego kosztu najmu, który oddaje powszechność postawy reprezentowanej przez bohaterów wpisu, przygotowałem trzy modele oprychów, złodziei lub łowców skarbów.

W początkowej bandzie mam kilku złodziei (lub opryszków, którzy kosztują tyle samo punktów). Złodziej jest bardzo szybki, więc z łatwością dopadnie znaczników skarbów. Właściwie to ich główny cel, bo ani umiejętności walki ani siły woli nie mają zbyt wiele.


Wyjątkiem są łowcy skarbów. Czterokrotnie drożsi (80 koron), szybkością dorównują złodziejom, umiejętnościami walki rycerzom a wytrzymałością najemnemu żołdakowi. Ich wysokie umiejętności walki pozwalają na łatwiejsze unikanie strzałów przeciwnika, co pozwala im wykonywać więcej zadań w ruinach. Mogą z powodzeniem nie tylko polować na skarby ale i ludzi oraz potwory.
Dzięki uzbrojeniu moich modeli w tulipany i zmutowane ramię mam pewną dowolność w definiowaniu typu uzbrojenia. Dzięki temu na początku kampanii modele mogą i będą reprezentować złodziei i opryszków a później, łowców skarbów. 

Prezentowane modele zbudowałem w oparciu o zestaw kultystów, którzy wyglądają jak akolici czy adepci nekromancji - idealnie. Bardzo podobały mi się lampy i pochodnie z zestawu najemników, więc uzbroiłem w nie modele reprezentujące najmniej "zmilitaryzowane" typy jednostek. Do myszkującego w ciemnych zakamarkach typa tego rodzaju ekwipunek pasuje najlepiej.

Zdjęcie figurek zrobiłem przed lakierowaniem, więc figurki się jeszcze błyszczą ale po polakierowaniu i zmatowieniu modeli, tulipany pomalowałem błyszczącym lakierem tak, aby widać było że to szkło.

Są to też pierwsze modele, gdzie zastosowałem efekt rzuconego światła (OSL). Jest to nowa broń w moim arsenale. Dzięki efektowi modele są mocno rozpoznawalne i będą widoczne na polu bitwy!

Żaden rycerz nie dorówna klimatowi skradającemu się w ruinach łowcy skarbów!

sobota, 20 lutego 2016

Ogień i lód - takie tam początki

Witam po dość długiej przerwie! Nie wiem jak Was, ale mnie dopadła zaraza, którą Misio tutaj rozsiał - Frostgrave;) Postanowiłem pomóc mu ją rozprzestrzeniać i stwierdziłem, że pochwalę się rozwojem swojej drużyny. Moje tempo nie dorównuje sprintowi Misia, ale powolutku i do celu.
W tym poście pominę moje rozważania na temat składu drużyny i wyboru czarów, powiem tylko, że padło na Elementaliste.
Swoją przygodę z Frostgrave rozpocząłem bardzo spontanicznie, od zakupów;) Po przeglądnięciu wszystkich modeli moja uwagę przykuł Enchanter, ale niestety model nie był dostępny. Drugi w kolejności był Lich, którego kupiłem w te pędy. Od razu gdy zobaczyłem ten model wiedziałem, że będzie z niego niezła czarodziejka;) Plan był prosty, wymiana głowy, delikatna przeróbka szat na wysokości odcinka piersiowego i w drogę "ahoj przygodo!".
W praktyce nieco bardziej zaszalałem;) Tułów i głowę dokleiłem od modelu jakiejś roznegliżowanej damy z konfrontacji, używałem jej jeszcze w Mordheim. Także sentymentalnie otrzymała nowe życie. Nogi, ręce Licha i trochę green stuff`u. Do tego odrobina płomieni strzelających z dłoni. Podstawki bez szaleństw, na koniec śnieg i tak większość powierzchni przysypie.


Uczeń to już szybsza sprawa. Wymiana głowy, ale za to jakiej głowy. Od razu widać, że młodziak lubi zabawy z ogniem. Do tego płomień w łapę i w miasto... "Come on baby, light my fire.."










Frostgrave - Zombie

W niektórych przypadkach powiedzieć, że skoro się człowiek jeszcze rusza, to żyje będzie sporym nadużyciem. Poniżej właśnie taki przypadek.


Swoistą drugą szansą dla ofiary kataklizmu w mieście magów jest animacja przez nekromantę ale o swobodzie poruszania ciężko mówić. Jednak zważywszy ile czasu się przeleżało pod zwałami śniegu, warto rozważyć jedyny sposób na odrobinę słońca - a to się przyda. Człowiek pod lodem blednie niemiłosiernie.

Co czyni zombie przydatnym członkiem bandy? Cóż - głównie to, że jest darmowy. Tworzy go nekromanta, rzucając zaklęcie "Raise zombie" Nie zajmuje miejsca w bandzie (jak przywołany zwierz lub animowana konstrukcja). Do tego jest dość wytrzymały (pancerz 12). To tyle plusów. Poniższy nieborak to typowy zombie. Chłodny w kontaktach międzyludzkich, dość powolny tak fizycznie jak umysłowo. Na szczęście z powodu niskich temperatur nie wonie rozkładem. Jego poprzednie zajęcie nie wpływa na jego potencjał bojowy - a szkoda. Był bowiem nasz zombie czarodziejem. Był. Pozostała po nim zewnętrzna skorupa, która robi to, co jej animator każe.

Mojego zombie zrobiłem z części zestawu kultystów, które pozwalają zbudować nie akolitę a martwiaka. Zombie lub szkielet. Fantastyczny pomysł z dodaniem rąk, nóg i głów do ramki tak, aby zamiast sojuszników można było budować przeciwników.

Malowanie - to by pewien kłopot, bo model musiał wyglądać na mocno nieświeży. Szaty wyszły bardzo fajnie dzięki wielu warstwom glaze'ów. Ciało przemalowałem, bo pierwotnie było zielono-cieliste ale pomyślałem, że skoro zombie wyłazi nie z ziemi a spod śniegu, skóra będzie bardziej blada lub zimno-niebieska niż zgniła. Efekt osiągnąłem a dzięki nietypowemu odcieniu skóry, model wyróżnia się z tłumu żywych.

środa, 17 lutego 2016

Frostgrave - Franz - uczeń czarnoksiężnika

Codzienne życie ucznia czarnoksiężnika proste nie jest - pomyślał Franz, który na kolanach szorował podłogę pod stołem do sekcji w laboratorium. Na kamiennej powierzchni widać było ślady ciężkiej pracy mistrza a, że mistrz był człowiekiem oddanym bez reszty swojej pasji, to Franz miał co skrobać. Miał też czas na myślenie, co wielokrotnie odradzał mu jego złośliwy mistrz.


W zasadzie - kontynuował rozmowę z samym sobą Franz - praktyka przebiega sprawnie. Jest to o tyle zeskakujące, że jej początek nie zapowiadał takiego rozwoju wypadków. Po tym, jak zostałem nakryty na wykopywaniu ciał na podmiejskim cmentarzu (słowa "hiena cmentarna" jakoś się nie pojawiły w umyśle Franza), spodziewałem się długiej praktyki w miejskim lochu. A patrzcie no, trafił mi się mag, który wziął mnie do terminu. Myślę, że z powodu braku zahamowań dotyczących kontaktu z martwymi ciałami. - pomyślał, wykręcając szmatę lepiącą się od "zdobywanej przez mistrza wiedzy" do cebrzyka i sięgną po szczotkę z żelaznym włosiem. Kiedyś postanowił, że wysprząta laboratorium za pomocą magii, w której jak mu się wydawało, poruszał się wystarczająco sprawnie. Do tej pory spora część jego miesięcznej pensji idzie na pokrycie szkód będących skutkiem głupoty i lenistwa. - Ile to już lat? Trzy... Kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie możne się zmienić życie tak diametralnie. Ludzie we wsi Cię szanują, straż miejska nie zaczepia a młynarka pokazała to, czego wcześniej pokazać nie chciała. Tylko koty syczą. Głupie. - na chwilę zamilkł, bo wydało mu się, że mistrz wrócił do wieży. Nasłuchiwał chwilę ale cisza była wszechobecna. Wrócił więc do pracy - Właściwie to brakuje mi tylko ...

- Franz! - trzask gwałtownie otwieranych drzwi i głośne wołanie mistrza przestraszyło ucznia, który wylał na siebie i na podłogę większą część zawartości cebrzyka. - Pakuj graty. Wyruszamy do Frostgrave! Zima ustępuje, miasto rozmarza! Wiedza czeka!


Banda do Frostgrave musi być dowodzona przez maga ale zakup ucznia to już kwestia wyboru. Wybór jest wprawdzie oczywisty ale mogą się zdarzyć magowie, którzy ucznia mieć nie chcą. Uczeń to słabszy mag. Wielką jego zaletą jest grupowa aktywacja, pozwalająca mu dowodzić częścią bandy maga. 

Mój młody nekromanta to oryginalny model do Frostgrave. Dostępny jest w zestawie z mistrzem. Kontynuując tradycję z czasów Mordheim, nieprzerabiania oryginalnych metalowych modeli, zostawiłem model bez ingerencji modelarskiej.

Co w malowaniu modelu mnie najbardziej cieszy? Kolor szat. Coal black (P3) jako bazowy kolor sprawdził się doskonale. Dzięki niemu czarne szaty to kombinacja szarości i bardzo ciemnego niebieskiego. Wogóle od pewnego czasu bawię się w malowanie glaze'ami (podpatrzyłem na Painting Buddha). Polecam!

wtorek, 16 lutego 2016

Frostgrave - Stary Karl - Kapitan

Karl, zwany starym, to weteran. Większą część życia przesłużył w różnych armiach, pod rozkazami różnych panów. Książąt, bogatych kupców czy samozwańczych królewiąt. To w latach sytych. Gdy przychodziły lata chude, bywał wykidajłem w domach rozpusty. Płacili słabo ale przynajmniej było na czym oko zawiesić.

Gdy dotarła do niego wieść o wyprawach czynionych do Frostgrave, czy to z powodu marnego żołdu jaki aktualnie dostawał czy z chęci przeżycia czegoś nowego, porzucił dotychczasowe życie i służbę i wyruszył do miasta magów. Młody nie był. Lata świetności miał za sobą, długie wędrówki sprawiały mu trudność. Piekło go podczas sikania a wzrok miał już nie taki jak jeszcze kilka lat temu ale był doskonałym dowódcą. Rozumiał wojnę, więc liczył, że dzięki swoim umiejętnościom znajdzie się dla niego miejsce w jednej z grup poszukiwaczy skarbów.

Mieczem umiał robić nieźle a dziesiątki wojen nauczyły go, jak unikać ran a nawet śmierci. Ileż to razy chował doskonałych szermierzy i osiłków służących pod jego rozkazami. Byli od niego lepiej wyszkoleni. Byli silniejsi. Jednak to on Karl, a nie oni, przeżywali. 

Jego przewidywania dotyczące wypraw spełniły się co do joty i kiedy podczas jednej z karczemnych awantur całkiem blisko już Frostgrave, obił zmierzających w tym samym co on kierunku "żołnierzy" (uczniów-akolitów), którzy pomylili się boleśnie biorąc go za dziada, podszedł do niego pewien niemłody już blondyn i zaproponował mu pracę. Karl został najęty do dowodzenia grupą poszukiwaczy, której celem było miasto magów. Wynegocjował też niezłe warunki finansowe a ku jego uciesze, pod jego dowództwem znalazło się tych trzech młodych oprychów-akolitów, których opłazował w karczmie. Pomyślał wtedy, że przez długi czas będzie miał mu kto robić herbatę z rumiankiem. W ramach pokuty. Stabilizacja finansowa znalazła się na wyciągnięcie ręki (Obowiązkowa Kasa Ubezpieczenia Najemników zbankrutowała kilka lat wcześniej pochłaniając sporą część jego składek emerytalnych - po kasie pozostał jedynie sporych rozmiarów zameczek wybudowany dla "ochrony" kapitału członków kasy), nie wspominając o niespotykanych przygodach jakie go czekały. Karl zawsze chciał zostać poszukiwaczem skarbów. Na myśl o klejnotach, cennych zwojach, broni niespotykanej jakości i urodzie Karl beknął, smarknął i podrapał się z uśmiechem po zadku. Nie mówcie tego nikomu ale w głębi duszy Karl zawsze był romantykiem...
Kapitanowie, co widać po ich statystykach, nie są najlepszymi żołnierzami. Ich wyszkolenie nie jest wyższe od wyszkolenia łucznika (F+2, S+2) a opancerzenie nie lepsze od złodziejskiego. Jednak dzięki możliwości wyboru ekwipunku i zwiększeniu jednej ze statystyk, można poprawić nieco wybraną specjalizację kapitana. A 13 (jak rycerz) czy F +4 są jak najbardziej możliwe. Ja postawiłem na dużą wytrzymałość t.j. 14 punktów życia i wysoki pancerz (bez utraty szybkości). We Frostgrave wszelkie ataki wykonuje się zawsze jedną kością do której dodaje się wartość testowanej cechy. W walce jest to F. Rzucamy więc K20 i dodajemy wartość cechy. Wynik porównujemy z wynikiem rzutu przeciwnika. Kto ma więcej, wygrywa a uzyskany wynik odejmuje od A przegranego. Różnica to ilość zadanych ran. Weźmy kapitana z F +4. Załóżmy, że walczy z łucznikiem wroga. Obaj rzucili "10" na kości. Wygrywa starcie Kapitan i zadaje kilka ran przeciwnikowi (przy A 11 i H 10, łucznik straciłby 3 rany z 10). Tutaj wychodzi doświadczenie kapitana. Opisana wyżej potyczka nie skończyłaby się po pierwszej wymianie ciosów ale dzięki sztuczkom, jakie zna kapitan (jakie mu wybrałem), mógłbym przez walką dodać +3 do wyniku rzutu a potem kolejne +2 do obrażeń. Łącznie zamiast trzech, osiem. Dzięki grupowej aktywacji, którą posiada Kapitan, mógłby on do walki wprowadzić jeszcze jeden model i uzyskać kolejny bonus wysokości +2, zabijając łucznika. Jak widać kapitan to postać, która dobrze użyta, może znacznie podnieść nasze szanse na sukces. Kapitan ma aż 11 sztuczek z pośród których na początku wybieramy dwie. Dzięki temu możemy poprawić umiejętności strzeleckie, walki wręcz lub odporność naszej bandy - sztuczki nie dotyczą jedynie samego kapitana. Może je wykorzystać podczas walki innych członków naszej bandy.



Model kapitana to model, który dostałem jako prezent za udział w kampanii przed sprzedażowej systemu. Zamieniłem mu jedynie tarczę z metalowej na plastikową dla większej żywotności farby. Malowanie typowe. Jedynie na tarczy poszalałem z lakierem do włosów. Nie wyszło tak fajnie jak planowałem ale efekt zużycia osiągnąłem.

Podstawki w mojej bandzie będą miały niejednolity wzór a elementem łączącym będzie śnieg. Kapitanowi w udziale przypadł lód.

P.S.To tysięczny (1000!) wpis na blogu!

RSS FeedRSS