
Listopad dobiegł końca a u mnie brak jakichkolwiek postępów ,malarskich,. Bo i czym się chwalić - jedna miniatura do DBA wiosny nie czyni. Rozgrzebany Bolt Thrower też nie. A propos wiosny, to ta ponoć sprzyja afektom i uniesieniom (choć kiedyś zwiastowała zrywy narodowe – ech, dobrze, że żyjemy w spokojniejszych czasach). Niestety do tej pięknej pory roku jeszcze daleko. Tym bardziej dziwi mnie osobliwe uczucie, jakim zapałałem do systemu WH40K. A tak się kiedyś zapierałem, że nigdy, wcale, nie ten klimat, za żadne skarby. A tu proszę – czekam właśnie na pierwszy w życiu kodeks i pudełko Nekronów. Systemu nie znam absolutnie, więc przy wyborze armii kierowałem się subiektywnymi odczuciami. Po pierwsze chęć kompletnej odmiany od elfów, po drugie coś jest w tych zielonych i zimnych oczach metalicznych śmierciożerców – ciężko wyartykułować co, poza oczywistym skojarzeniem z moim ulubionym kolorem: zielonym butelkowym. A właśnie! Czemu w palecie GW nie ma koloru Bottle Green? Wracając do Nekronów, to miałem na dodatek nieco skojarzeń z filmem Matrix i pewnie stąd ta decyzja. Od stycznia więc czeka mnie ciężka praca – przyswojenie zasad, zorganizowanie pierwszych potyczek, nowe doświadczenia malarskie. Ot, wyszło mi noworoczne postanowienie.
0 komentarzy:
Prześlij komentarz