Zbliża się koniec roku, czas na podsumowania i nowe postanowienia. Ciężko jednak tak z biegu postawić przed sobą nowe wyzwania i ocenić osiągnięcia, dlatego potrzebna jest rozgrzewka. Obiecuję więc sobie, że w końcu zabiorę się za malowanie!
Za każdym razem, kiedy przechodzę obok półki z moimi modelami, zerka na mnie z wyrzutem, wiele par plastikowych oczu. To kartagińscy wojownicy przygotowywani do kampanii wiosennej, o której już niedługo napiszemy zapewne coś więcej. Myślą sobie pewnie „obiecanki, cacanki, mówiłeś, że nas pomalujesz i jak my wyglądamy?”. No wyglądają kiepsko, albo jak piekarze (ci z już nałożonym podkładem), albo jak plastikowe kawałki nieszczęścia. Ci już pomalowani puszę się przed nimi swoimi barwami, ale i oni nie dają mi spać, domagając się o wykończenie podstawek.. Żeby nie było, że jestem kompletnie nieczuły, w końcu zabrałem się za swoje obowiązki, czego wynikiem jest zakończony nareszcie drugi element włóczników i napoczęty warband galijski.
17th-century Polish Light Cavalry #1 (Hetman Miniatures)
1 tydzień temu



0 komentarzy:
Prześlij komentarz