środa, 30 lipca 2008

Delfy

Rzadko wracam do poprawiania malowanych kiedyś figurek. W zasadzie prawie wcale. Niech pomyślę… tak, to książę Tyrion miał ten zaszczyt. No i może kilka tzw. prototypów, które kąpały się w rozpuszczalniku tuz po negatywnych wynikach mojej oceny. Dzisiaj właśnie wróciłem do pewnej figurki ale skończyło się jedynie na wymianie podstawki. I dobrze, bo malowanie, choć dość ascetyczne i sprzed paru lat, nie grzeszy niczym, co raziło by oczy czy wymagało konkretnych poprawek. Chodzi o dość klasyczny wzór z armii Dark Elves - konkretnie ichniej magiczki. Sprawa nie nowa, a przecież towarzyszyła mrocznym koleżkom przez co najmniej dwie edycje. I całkiem zasłużenie, bo nawet dzisiaj nie razi jakimś przestarzałym designem. Postanowiłem więc, że wydobędę figurynkę z mroków walizki i nadam jej właściwego wyglądu poprzez dobranie odpowiedniejszej niż zielona podstawki. Przy okazji miałem szansę odgrzać pewne wspomnienie z 2001 roku a konkretnie urodziny - właśnie to ta figurka była prezentem, któremu towarzyszyła dedykacja, abym wrócił do bitewnego hobby. Wspomnienie ciepłe i tylko moje - kropka. Natomiast jest i być może w tym pewna prawidłowość - w najbliższy weekend premiera nowej edycji armii Dark Elves do WFB. Trochę mnie korci, żeby dodać czarodziejce jakąś ubraną na czarno obstawę. Tymczasem pięć minut dla mojego urodzinowego prezentu sprzed kilku lat…

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS