John de Warenne, siódmy hrabia Surrey, przyglądał się ze spokojem, jak liczący blisko tysiąc konnych oddział zbierał się do wymarszu. Różnej majętności rycerze sposobili się do drogi, czemu towarzyszył typowy gwar i lekki zamęt. Pomimo sędziwego wieku, Warrene uparł się, by podróżować konno. Obok w kulbace siedział Hugo de Cressingham, skarbnik i zarządca Szkocji z królewskiego nadania. Persona znienawidzona przez północnych nieokrzesańców ale i mało popularna w samej Anglii. Wyraz poirytowania i zniecierpliwienia nie schodził z jego twarzy. Na Północy wrzało, zaczęło się powstanie. De Cressingham odpowiadał zaś za Szkocję bezpośrednio przed królem. De Warrenne był znacznie spokojniejszy. I choć konni wokół sprawiali co najmniej przeróżne wrażenie, obleczeni w pancerze i kropierze na europejską modłę, jak i w kolczugach i hełmach pamiętających jeszcze normańskie najazdy, jednego był pewien: gdy te szkockie pastuchy, ci miłośnicy wołowych kiszek, ośmielą się stanąć w polu, jego armia, a na jej czele pancerne chorągwie zakończą ich plugawy żywot i zgaszą chłopskie ruchawki, niemrawo wspierane przez część tamtejszej, jeszcze nie kupionej szlachty. Hrabia spojrzał na niebieską szachownicę na swej tarczy po czym skinął na rozkaz do wymarszu…
Tak właśnie zaczyna się moja przygoda z angielską armią z końca XIII wieku, którą król Edward I wysłał w celu stłumienie szkockiego powstania. Malowanie zacząłem od elementu generalskiego 3Kn. Inspiracji szukałem oczywiście w sieci, szperając za angielską heraldyką czy wzorując się na malowanych przez innych figurach. Postanowiłem też nieco ‘zaszaleć’ przy podstawkach imitując angielskie błoto. A przy okazji to ostatnia ukończona figurka/i w tym roku. Do przyszłego pewnie nie będzie okazji wziąć pędzelka do ręki. Mijający był modelarsko niezły. Oby kolejny nie był gorszy.
wtorek, 29 grudnia 2009
Przeciw Szkocji
Posted by szeperd on 15:23


0 komentarzy:
Prześlij komentarz