czwartek, 3 marca 2011

Global luk

Chwila wytchnienia w gonitwie i czas na zaległego bloga. Obiecałem w końcu pokazać całość Blood Angels bardziej reprezentacyjnie. Oto i Oni. Cała dziesiątka krwawych chłopaków. Żeby nadać trochę więcej wartości wpisowi w skrócie opowiem o malowaniu.

Zacząłem od podkładu sprayem Chaos Black, aby farba dobrze trzymała się figurki.
Pancerz:
Warstwa, również sprayem, Dragon Red firmy Army Painter. Odpowiadał mi kolor, a ponieważ większość figurki miała być czerwona to uprościło sprawę. Jednak ta farba średnio trzyma się modelu stąd wcześniejszy podkład czarnym. Później nieśmiertelny Brown Ink, a dalej rozjaśnianie/cieniowanie Blood Red z różnymi domieszkami – Blazing Orange przy rozjaśnianiu, a Dark Flash przy cieniach. Na koniec delikatne pociągnięcia wystających krawędzi Golden Yellow.
Zdobienia:
Czyli złote elementy. Jak kiedyś wspominałem malowanie złotym kolorem to udręka. W skrócie używałem Burnished Gold zmieszanego z Golden Yellow, a potem rozjaśniałem przy użyciu domieszki Skull White. Cienie Brown Ink’iem. Inkiem zasadzie tyle, ale mieszanie i pokrywanie wieloma warstwami było męczące.
Broń:
Prosta sprawa – Boltgun Metal, pokryty Black Ink oraz delikatnie Devlan Mud później rozjaśniany Chainmail. Dodatkowo miejscami Chaos Black rozjaśniany Codex Grey na krawędziach.
Skrzydła:
Standardowo na czarnym podkładzie przecierka z Boltgun Metal, kolejna z Chainmail i na koniec Mithril Silver. Brązowy wash, nie pamiętam czy użyłem Devlan Mud czy mocno rozwodnionego Brown Ink oraz Badab Black. Na to po wyschnięciu jeszcze bardzo delikatna przecierka Mithril Silver. Zębate kółka to Dwarf Bronze, a elementy przewodów/instalacji to po prostu różne kolorki: Blood Red, Golden Yellow, Snotling Greek i Enchented Blue.
Detale:
Szmatki i papierki to Bleached Bone pociągnięty Devlan Mud. Pieczęcie to Dark Angels Greek rozjaśniany z domieszką Skull White.
O klejnotach nie opowiadam bo obiecałem na blogu zademonstrować jak je robię. Taki tutorialek już wkrótce. Koniec nudzenia, dziękuję za uwagę.

2 komentarzy:

tsar pisze...

No i znacznie lepsze zdjęcie.
Przyznam, że twoje figury robią ogromne wrażenie, choć jak dla mnie brakuje tego całego zajebistego stuffu w postaci symboli, numerów kompanii, specjalizacji na zbrojach marinesów. Rozumiem jednak, że to po części wina figur, bo sporo miejsca, zwłaszcza na naramiennikach jest zajęte.
Zdecydowanie największą zaletą tego oddziału są skrzydła, które są znakomite i zostały świetnie pomalowane. Rewelacyjny pomysł! Moje gratulacje.
Trochę niedosytu zostało po rozjaśnianiu zbroi. Są chyba troszkę zbyt jednolite. Jednak podziwiam, że w ogóle tak się do tego zabrałeś, u mnie pewnie skończyło by się tylko na krawędziowaniu.
Czekam na kolejne zabawki z WH40k, którego od zawsze potajemnie kocham.

Gobos pisze...

Te modele są rzeczywiście inne niż przeciętniaki ze space marines :) wszystkie strategiczne miejsca są już zajęte przez jakieś gażdety i nie widzę tu miejsca gdzie można by wmalować jakiekolwiek oznaczenia.
Skrzydła - fakt tworzą większość klimatu, cieszę się, że się podobają :)
A propos z moich figur space marines mój ulubieniec toten pan:
http://www.coolminiornot.com/159133

Co do malowania zbroi to nie miałem aż tyle zaparcia żeby się bawić w super szczegóły.
Następna partia do tej armii już zamówiona więc pewnie wkrótce się coś pojawi
Dzięki

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS