niedziela, 6 marca 2011

Komandor Dante

Zakończyłem pierwszy etap malowania armii Blood Angels. Ostatnim modelem był właśnie Komandor Dante. W sposobie malowania nie wyróżnia się on niczym specjalnym od swoich regularnych kolegów. Starałem się tylko zrobić go dokładniej, z głębszymi cieniami. Tym razem jednak złoto poszło mi jakoś lepiej. Może to już kwestia wprawy. Chociaż tym razem znowu odrobinę inaczej dobrałem i mieszałem kolory. Wniosek i tak pozostał taki, że muszę poszukać jakichś dobrych złotych farb. Komandor zamiast swojego masywnego jetpack’a otrzymał standardowe wyposażenie w postaci mechanicznych skrzydeł. Nie ma tu się co rozpisywać nad samym malowaniem. Figurka Dante’go też nie jest jakaś specjalnie interesująca. Całość prezentuje się spójnie, a skrzydła nadają specyficzny charakter i chyba z wszystkiego podobają mi się najbardziej. Tak oto parszywa jedenastka została wysprayowana bezbarwnym lakierem i spakowana do pudełka. Teraz właśnie lecą do Finlandii pierwszą klasą na spotkanie z nowym właścicielem, znaczy się dowódcą ;) A ja wkrótce otrzymam nowe rozkazy dotyczące werbowania Krwawych Aniołów, ale na razie chwila oddechu między kolejnymi czerwonymi falami. Do zobaczenia wkrótce.

3 komentarzy:

ungrim pisze...

To niech im droga lekką będzie;] A co sie stało z twarzą dantego? Wyglada jakby żarł za duzo marchewki;]

Marcin Kmieć | Czaki pisze...

Ładne malowanie. Polecam złotą farbę firmy Dufa, do kupienia w Castoramie na przykład. Wg mnie dużo lepsza, niż jakakolwiek złota farbka dedykowana modelarzom/graczom.

Gobos pisze...

Dante ma maskę na twarzy w kształcie twarzy ;)
Ciekawy jestem tej farbki z Castoramy. Bezpieczna do plastików mam rozumieć? Dzięki

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS