poniedziałek, 12 września 2011

Blood Angels Death Company

Postanowiłem nadążające się wolne chwile poświęcić na malowanie. Precyzyjniej, na pomalowanie zaległej pracy na zlecenie. Jeśli jeszcze nie zapomnieliście, to tworzyłem armię Blood Angels. Naprodukowałem już 11 modeli i przyszła pora na kolejne, ale tym razem w nieco innym odcieniu.
Czarne chłopaki to Kompania Śmierci – tłumaczenie moje własne, ale chyba nie odbiegłem zbytnio od stanu rzeczywistego. Zawsze miałem problem z malowaniem czarnych powierzchni, a dokładniej z jej cieniowaniem. Nigdy nie wychodziło mi to zbyt naturalnie i tutaj też tak nie jest. Co prawda robiłem to z lekkim pośpiechem i nie miałem zamiaru przykładać się w 100% do każdej figurki, ale mimo wszystko, że się powtórzę, nadal nie umiem cieniować czerni. Długa droga przede mną i będę się starał wyćwiczyć w tym zagadnieniu. Życzcie mi powodzenia. Tymczasem przedstawiam gotowy oddział pięciu żołnierzy ze skrzydłami jak we wcześniejszych odsłonach.


Przede mną jeszcze 8 modeli do końca tej partii zlecenia.

2 komentarzy:

szeperd pisze...

Całkiem zgrabni. I te skrzydła... 'nieustająco' mi się podobają! Nareszcie jakieś ożywienie na blogu, bo ostatnio tylko wiatr tu hula ;)

Gobos pisze...

Dzięki za komentarz. Skrzydła to rzeczywiście najważniejszy element tych modeli. Bez nich stają się całkowicie nijacy.
Postaram się wrzucić kilka postów :)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS