Postanowiłem nadążające się wolne chwile poświęcić na malowanie. Precyzyjniej, na pomalowanie zaległej pracy na zlecenie. Jeśli jeszcze nie zapomnieliście, to tworzyłem armię Blood Angels. Naprodukowałem już 11 modeli i przyszła pora na kolejne, ale tym razem w nieco innym odcieniu.
Czarne chłopaki to Kompania Śmierci – tłumaczenie moje własne, ale chyba nie odbiegłem zbytnio od stanu rzeczywistego. Zawsze miałem problem z malowaniem czarnych powierzchni, a dokładniej z jej cieniowaniem. Nigdy nie wychodziło mi to zbyt naturalnie i tutaj też tak nie jest. Co prawda robiłem to z lekkim pośpiechem i nie miałem zamiaru przykładać się w 100% do każdej figurki, ale mimo wszystko, że się powtórzę, nadal nie umiem cieniować czerni. Długa droga przede mną i będę się starał wyćwiczyć w tym zagadnieniu. Życzcie mi powodzenia. Tymczasem przedstawiam gotowy oddział pięciu żołnierzy ze skrzydłami jak we wcześniejszych odsłonach.
Przede mną jeszcze 8 modeli do końca tej partii zlecenia.



2 komentarzy:
Całkiem zgrabni. I te skrzydła... 'nieustająco' mi się podobają! Nareszcie jakieś ożywienie na blogu, bo ostatnio tylko wiatr tu hula ;)
Dzięki za komentarz. Skrzydła to rzeczywiście najważniejszy element tych modeli. Bez nich stają się całkowicie nijacy.
Postaram się wrzucić kilka postów :)
Prześlij komentarz