Nie ma co prawda farby o takiej nazwie w palecie GW, ale jak nic reprezentuje moje ostatnie doświadczenia poznawcze. Otóż w tym tygodniu doznałem olśnienia, że kolor fioletowy w ogóle istnieje. Musiał się gdzieś przez te lata przyczaić, by zaatakować mnie brutalnie w ciągu ostatnich kilku dni. A to ściana w jednym z pokoi, a to podkładka na stole, a to bluzka prezenterki wiadomości, a to sukienka jakiegoś polityka, a to pościel w sypialni, a to kolor liter w tytule jakiejś książki… Normalnie czuję się osaczony. Do tego stopnia, że wystąpił u mnie syndrom sztokholmski i popełniłem coś na kształt artystycznego samobójstwa.
Tak, przesadzam. Żaden ze mnie w końcu artysta, a i żyję jeszcze. Nowymi kolorami żyje również miniatura maga do HE, wydana z okazji ostatniej edycji, jako część Isle of Blood. Maga kupiłem od Robsona, podobnie jak parę innych figur z tego dodatku. A, że ostatnio obiecałem sobie powrót do malowania, na początek, jako wprawkę, wybrałem właśnie rzeczonego kolegę.
I tu trochę mnie poniosło. Chciałem odejść kompletnie od, można powiedzieć, klasycznych kolorów, zarezerwowanych zwykle dla HE. Zamiast tego poszedłem w fiolet, połączony z brązem, do tego sporo złotego i nieco turkusu. Pomijając zgrywy o fioletowych olśnieniach, to tak naprawdę podpatrzyłem parę motywów zaprezentowanych przez GW. Złoty i turkusowy to schemat mocno obecny w armiach Tomb Kings. Brązowy płaszcz i jego żółtawe zdobienia to jedna z propozycji na pomalowanie Elronda. Wreszcie fiolet, nie tylko na tzw. szmatach, ale również w przypadku ‘łoszowania’ zbroi to coś z WH40, czego do końca nie pamiętam.
Podczas malowania sam nie mogłem się sobie nadziwić; do teraz nie jestem pewien tej wprawki. Prawda, nie poświęciłem jej specjalnie dużo czasu, ale pomijając dyskusyjny efekt, w końcu zrobiłem coś innego, niż WE do Tytanów (których, nota bene, pora kończyć). Żeby nie zapeszać nie powiem, że mam nadzieję, że się powoli rozkręcam z malowaniem.


6 komentarzy:
Wygląda nieortodoksyjnie ale podoba mi się. Nadal widać, że to Wysoki Elf:)
Teraz to bardziej wygląda na Druchii, jeszcze sprzed wybuchu wojny domowej na Ulthuanie ;)
Gitesik mister Szep, powracaj do zywych, zawsze dobrze sie oglada Twoje miniatury i tak tez jest tym razem;] Ja kupilem fiolet jeszcze za czasow malowania Macedonii ale nie udalo mi sie go uzyc, ciagle czekam na okazje;]
Bardzo fajne zestawienie kolorów. Mi się podoba szczególnie to że mocno odchyla się od schematów kolorystycznych HE. Wszystko do siebie pasuje nawet brązowy płaszcz, o dziwo, fajnie tu gra z fioletem. Najbardziej podoba mi się ten turkus ze złotem. Świetnie ci wyszły te odcienie, musisz się pochwalić szczegółami złota i turkusu. Poproszę :)
Gut dżob!
Dzięki za komentarze. Chyba wrócę faktycznie do częstszego malowania!
Co do szczegółów to rzecz w tym, że nie ma się czym właśnie chwalić. Złoto, jak pisałem, dostało fioletowym łoszem z rozwodnionej farby a potem je po prostu przetarłem na sucho złotym. Turkus to pójście na łatwiznę - przecierka koloru bazowego białym.
Trochę mi tych HE jeszcze zostało ale kompletnie nie mam do nich zapału - to jakieś... 24 figurki (w tym jeden regiment). Coraz bardziej rozważam złamanie zakazu kupowania nowych figur.
Fiolet dobrze wygląda! Na pewno ciekawe jest takie nieortodoksyjne podejście.
Złoto mogłoby być bardziej złote. I niestety twarz zupełnie ginie w tym fiolecie.
Prześlij komentarz