sobota, 25 lutego 2012

Nowa przygoda

Dzisiaj, mam nadzieję, że na dobre, rozpoczynam nową przygodę hobbystyczną. Nie, nie chodzi o wspinaczkę górską czy zbieranie suszonych motyli. Mowa oczywiście o figurach, w dodatku historycznych. Nowe jest to, że to system Ogniem i Mieczem.

Dlaczego akurat Moskwa, czyli armia Carstwa Rosyjskiego? To takie zauroczenie, decyzja podjęta zupełnie irracjonalnie, może coś, co siedziało we mnie od dawna i czekało na ten jeden właściwy moment. Dobre dwa (a może trzy?) lata temu, kiedy wracałem ze Zwierzakiem z partyjki DBA u MiSiA, rozmawialiśmy o OiM i powiedziałem wtedy, że to będzie trzeci i ostatni system bitewny, z jakim mam zamiar się na dobre zapoznać. I już wtedy mówiłem o Moskwie. Pamiętam też, jak dwa lata z rzędu pytałem Sosnę na Polach Chwały, kiedy Moskwa pojawi się w sprzedaży. Będzie, będzie, zapewniał mnie. I słowa dotrzymał!

A ja wpadłem na dobre. Figurki przyjechały dwa tygodnie temu, ale ja w międzyczasie kupiłem multimedialny kurs rosyjskiego, chcąc przypomnieć sobie podstawy języka wschodnich sąsiadów, dotarła do mnie książka ‘Moskwa 1612’, zacząłem się rozglądać za wycieczką do rosyjskiej stolicy, i… jeszcze bym parę rzeczy wymienił.

Ale dość dygresji. Dzisiaj prezentuję pierwszą ukończoną podstawkę dzieci bojarskich, a więc średniej jazdy moskiewskiej, rekrutującej się ze szlachty rosyjskiej.


Same figurki są dość bogate w szczegóły i maluję się całkiem nieźle. Jakość odlewu też jest w porządku. W sumie oczyściłem i przygotowałem do malowania dziewięć figurek. W zasadzie tylko dwie miały dość wyraźny ślad podziału formy (akurat jedna z nich jest prezentowana dzisiaj - ta w środku) ale metal poddaje się łatwej obróbce przy pomocy pilnika. Dość ‘nerwowa’ jest również szabla jezdnego z prawej strony. Dość delikatna rzecz, kilka razy niestety wygiąłem ją podczas malowania, w związku z tym obawiam się, że wkrótce złamie się na dobre.

Kolorystyka jest dość luźno wzorowana na ilustracjach, które znaleźć można w sieci. Moskwicini z konnego, pospolitego ruszenia, jak można przeczytać w podręczniku OIM, stawali bogato i strojno. Dlatego malując dzieci bojarskie zamierzam łączyć dość sporo różnych kolorów. Co do podstawek, to zrobiłem wcześniej test z czterema wariantami. Nieco kusiła mnie stylizacja zimowa, ale jednak najbardziej przemówiła do mnie tonacja jesienna, którą, mam nadzieję, udało mi się należycie oddać przy pomocy odpowiednich farb i dodatków.


Mam już przygotowane kolejne sześć sztuk konnych Moskwicinów, więc pewnie wkrótce pochwalę się nimi na blogu. Mam nadzieję, że dzisiejsze się podobają. Miałem niemal 10-miesięczną przerwę w malowaniu 15mm (z wyjątkiem bojara popełnionego przed Sylwestrem), więc przede mną jeszcze sporo doskonalenia. O ile uda mi się coś jeszcze poprawić w swoim malowaniu.

2 komentarzy:

MiSiO pisze...

Wyglądają świetnie. Soczyste kolory, dobrze kontrastujace że sobą i naprawdę udana jesienna podstawia. Gratuluje debiutu! Zamawiane w tym tyg domki, więc maluj, bo za pare tyg gramy.

brodaty_brutal pisze...

No to widzę, że z kopyta ruszyłeś! :) Ładny element! Niczego mu nie brakuje i podstawka wyszła bardzo fajnie!
Zapowiada się blogowa uczta! ;)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS