niedziela, 9 grudnia 2012

Wojewoda Sebastian Łańcuchow i pierwszy turniej OiM.


Witam Wszystkich autorów i czytelników Bitewnego Zgiełku. Niektórzy już mnie znają. W każdym razie spotkał mnie mały zaszczyt i dano mi szanse dorzucić swoje trzy grosze na tym blogu. Mam nadzieje, że nie zabraknie chęci i determinacji aby od czasu do czasu podzielić się z Wami moimi zmaganiami z modelarstwem i Ogniem i Mieczem. Myślę, że nie zabraknie również Mordheim i kto wie czego jeszcze, zaczynam swoją przygodę na Zgiełku od relacji z ostatniego turnieju:)

Zimową porą tereny dookoła Krakowa stały się areną walk podjazdów z rozmaitych stron. Nie mogło zabraknąć wojsk Wojewody Łańcuchowa, który postanowił wziąć udział w podboju tych ziem. Musiał w końcu poznać zaplecze swoich najbliższych przeciwników i ich umiejętności w boju.
Zbierając swoja dywizje Wojewoda do walki wysłał podjazd pod dowództwem Gołowy Włodzimierza Walidrewienko. Nie dysponując jednak pełnym wachlarzem jednostek, w drogę ruszyła kompania Rajtarów i 3 sotnie Dzieci Bojarskich. Gołowie towarzyszył Podpułkownik Wasyl Samogon, który miał poprowadzić do boju Rajtarów.

Dnia 8.XII.2012 podjazd Wojewody Łańcuchowa wkroczył do Krakowa, jak donieśli zwiadowcy z tej samej strony na miasto nacierali również Szwedzi. Dowodził nimi niejaki...Masza, Misza...MiSiO. Dziwny ten szwedzki dialekt. Aczkolwiek był to pierwszy i ostatni raz gdy spotkali Szwedów.

Pierwszy bój stoczyli z Turkami. Masa jazdy w sile przewyższającej nas liczebnością. "Dziwy niewidy" wykrzyknął Włodzimierz gdy ujrzał morze Deli zbliżających się galopem w stronę naszych pozycji. Los chciał, że staliśmy się obrońcami rzeki.
- Ale co z tym począć? Głośno zastanawiał się Gołowa.
- Zmiażdżymy ich wodzu! Wykrzyknął Wasyl.
- Jasne...to zmiażdżyć tych kozich pasterzy. Padł zdecydowany rozkaz.
I 3 sotnie Bojarów pognały na ślepo w stronę brodu ignorując drewnianą kładkę na lewo. Jedynie przebiegły Wasyl ruszył do jej obrony ze swoją kompania Rajtarów. Ku jego zdziwieniu na lewej flance zza wzgórza nadciągali Spahisi z kopiami, przez most wpadli Deli i rajtarzy zostali zmuszeni do ucieczki. Z pomocą przybyli Bojarzy z rohatynami, którzy o dziwo ten raz zabłysnęli. Utrzymali i odparli szarże wściekłych Turków.
Starcie przerwał czas i po 4 turach mała przegrana. Nie dało się już nic uratować po szaleńczym rajdzie Gołowy na bród. Kolejne dwie tury mogły przynieść tylko masakrę, więc los uśmiechnął się do Włodka.

Drugie starcie z Litwą i wieś na środku. Jacyś doborowi Kozacy z rohatynami, Dragoni, jacyś Petyhorcy czy inne diabły. Ogółem chyba zbłądzili, bo żwawo nacierali na nasze wojska.
- Mało ich.
- Nie czują respektu przed wojskami Łańcuchowa.
- Wasyl pogoń nasz motłoch i zdobyć mi tą wieś, albo każe Ci obciąć stopy.
No niestety Litwini zaszarżowali już w drugiej turze, a piątka kozaków wbijająca się w ósemkę Bojarów, to dożynki są, a nie równa walka. Włodek znów przecenił swoje siły, Dzieci bojarskie pierzchały na wszystkie strony piszcząc jak nieletnie panienki. Jedynie Wasyl martwiąc się o swoje stopy ruszył  na wieś zajętą przez kompanie dragonów. 2 tury i podbił wieś, mała wygrana.
- Wciąż mam stopy! Wykrzyknął radośnie Samogon.

Trzecia bitwa i masy wygłodniałych Kozaków. Jedynie dwa wozy, resztę chyba już zjedli. Znów dzieliła nas rzeka, a miejsce wybrał oczywiście nieprzeciętnie nierozgarnięty Włodek. Stojące na przeciwko siebie siły rozstawiły się ławą po obu stronach rzeki, kolejna genialna myśl Gołowy. Czerń maszerowała przodem krzycząc "gwałćcie nasze kobiety, ale owiec nie oddamy".
- Dziwny prostacki naród. Uciął półgłosem Wasyl gdy usłyszał Gołowę.
- Sami odbierzemy Wam owce! A kobiety możecie sobie wsadzić w żyć. Krzyczał Walidrewienko podnosząc wyraźnie morale wśród Bojarów.
Trochę strzelania, jakieś ogniska, dużo wódki i wyzwisk, aż w końcu ruszyli Rajtarzy. Jedna szarża przez bród, jedna tura walki i czas się skończył. Niestety kartacze pozbawiły rajtarów 2 podstawek, gdy przeprawiali się przez bród. Znów mała przegrana.

No cóż, było  jakoś. 6 miejsce na 8 graczy chwalebnym wyczynem nie jest. Włodka Walidrewienko wychłostali, aczkolwiek dostanie jeszcze szanse. Wasyl został odznaczony za zdobycie wsi. Rajtarzy potwierdzili swoją elitarność i na prawdę spore możliwości z dołączonym Podpułkownikiem.
Dzieci Bojarskie... no cóż, nie polecam. Zaskoczyli tylko w walce z Turkami, wtedy rohatyny robią różnice. Z Litwinami dno. Także zostawiam swoją 8 z rohatynami, a resztę przerabiam na wersje podjazdową z kałkanami. Przy maksymalnym podjeździe można mieć 4 podstawki plus ewentualnie kolejne 3 z Miestniczestwa i zasadniczo na tym można skończyć przygodę modelarską z Bojarami. Może w przyszłości do dywizji złoże drugą 8 podstawkową sotnię. Ogółem Moskwa bez piechoty nie działa zbyt dobrze. Wbrew temu co się sądzi, nie jest to typowa armia do frontalnych ataków i miażdżenia wrogów. Dlatego ja sam myślę już nad konwersjami Kozaków Służebnych i nimi będę zastępował Bojarów w podjeździe.

Niebawem coś o moich modelach. A póki co parę fotek z turnieju.














10 komentarzy:

robson pisze...

Heh, widzę żre nawet na zdjęciach mnie złapałeś w czasie mojej krótkiej, przejazdowej wizyty ;) Ładne zdjęcia.

A teraz czekamy na zalew postów ;)

Pnzr pisze...

Świetny raport, uśmiałem się :D Tak popatrzyłem na zdjęcia i ja to mam dobrze - na każdym siedzę. Tak to jest, jak się dowodzi Kozakami, nie trzeba daleko chodzić ;D

MiSiO pisze...

Cześć Seba! Powodzenia z blogiem.

Pierwszy wpis solidny. Turniej był udany. Ostra walka do samego końca!

szeperd pisze...

Witamy na pokładzie! Mam nadzieję, że tchniesz nieco świeżości w ten blog, bo normalnie schodził już na psy...

Raport mnie ubawił, nie powiem. Czekam teraz na notki o Twoich Moskwicinach - sam rozumiesz, mam do nich spory afekt.

robson pisze...

"bo normalnie schodził już na psy..."

ej, szep, proszę mi tu nie siać tu defetyzmu! ;) ;) ;)

szeperd pisze...

Luz, tak się tylko droczę ;)

szeperd pisze...

O, co się stało ze zdjęciami - nic nie widać...

Seba pisze...

Już poprawiłem, coś musiałem poknocić:)

GregX pisze...

O! Jest nawet mój atak na śledziową wioskę :D
Bardzo fajny raport, szkoda, że tak mało zdjęć. Ja miałem aparat ze sobą, ale zapomniałem o nim całkiem :!

Pnzr pisze...

Heh! Ja ostatnio nie brałem, zawsze jak robiłem zdjęcia to się nie mogłem skupić na graniu - pewnie dlatego dawniej tak zawsze przegrywałem :D

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS