Końcem zeszłego roku, po tym, jak Kadzik pokazał zdjęcia swoich legionistów, zdecydowałem, że zadedykuję mu jeden z blogowych wpisów. Niniejszym to czynię – poniższe elementy Bd są właśnie z dedykacją dla Kadzika, który, jak pisałem ostatnio, zmotywowałem mnie swoim malowaniem do zajęcia się na serio moimi Rzymianami. Co ważniejsze, zdecydował się wreszcie na założenie własnego bloga, z czego ogromnie się cieszę – kto jeszcze nie widział, niech zajrzy tu. Malarska szata graficzna cholernie mi się podoba.
Jak widzicie, zgolenie brody również przynosi pożądane efekty… A przy okazji takie małe spostrzeżenie. Kiedy kilka dni temu licznik na zgiełku zaczął pokazywać kolejny rok, dotarło do mnie, że oto zaczął się nam ósmy rok blogowania. Nieźle, pomyślałem. Przy okazji poszukałem własnego wpisu na temat malowania pierwszego legionu i elementów Bd – oto i on. Niemal sześć lat…
Wracając do teraźniejszości, prócz pomalowanie powyższych blejdów, ostatnio wolne chwile przeznaczyłem na tę najmniej wdzięczną część hobby, czyli oczyszczanie, klejenie i przygotowywanie miniatur do malowania. Pozostaje mi dokleić piasek na kilku podstawkach i przyjdzie pora na nałożenie podkładu. Gdybym miał skrzata domowego, to oprócz gotowania, sprzątania i dostarczania mi przyjemnych trunków, zajmował by się właśnie tym. Gdyby okazał się w tym dobry, zwolniłbym go ostatecznie z gotowania i sprzątania.
W tym nudnym i niewdzięcznym procesie musiałem się zająć niewielką konwersją. Kiedy kupowałem bowiem figurki do legionu, oryginalny element Ps nie był dostępny. Wziąłem więc ‘do koszyka’ jakiś pastuchów Xystona z zamiarem poddania ich odpowiedniej konwersji. I taką też popełniłem wczoraj – dwie imitacje skór z wilka i dwie czapki z borsuka. Rzeźbiarz ze mnie, jak widać, słabiutki. Może jakoś malowaniem uda się to wyprostować, bo na razie borsucza czapka przypomina mi kask na rower…
No i tak, Xyston. Mój legion składam z figur różnych firm. Ps i Sp oparte są właśnie na osławionym Xystonie, którego nie miałem jeszcze okazji malować. Czyszcząc te figurki z nadlewek, zdążyłem docenić ich rzeźbę i mam nadzieję, że z malowania też będę zadowolony. Inna sprawa, że w parze z Corvusem gabaryty moich legionistów nieco się gryzą, ale będę musiał z tym po prostu jakoś żyć. Tych ‘niedogodności’ skali czy wzorów jest w legionie niestety więcej, ale to już historia na kolejny wpis.


6 komentarzy:
Cos duzo masz tam tych figurek... wygląda na więcej niż podstawowe 12 elementów...?
A czapke z borsuka cięzko przy takim powiększeniu ocenić ;) Myślę, że z bliska jest lepsza.
Ładne malowanie, co prawda połączenie Legionistów z późnej republiki z tymi z środkowej mym zdaniem dobrze wyglądać nie będzie... ale jest fajnie.
Mogłeś oszczędzić sobie część pracy nad czapkami nakładając hełmy montefortino, ale rozumiem iż najważniejszy był efekt (faktycznie, tacy panowie fajnie wyglądają).
Very nice minis...
Phil.
Kapitalni! Ps są świetni!
Ja jutro położę łapę na moich Polakach. Zobaczę co z nich da się zrobić.
Ładnie Ci idą ci Rzymianie! :)
Fajny wpis.
Thanks for your comments ;)
A to nie wiedziałem, że Velites nosili hełmy z brązu. Coś kiedyś czytałem, że owszem, nosili, ale rzadko i skórzane. No, ale ekspertem nie jestem a i wolę tę wersję z wilczą skórą.
Prześlij komentarz