piątek, 15 listopada 2013

Obiecane kopiowanie

Dziś obiecany w poprzednim wpisie opis kopiowania kółka. Po kilku poprzednich doświadczeniach, jakie miałem w tym temacie wybrałem jeden ze sposobów. Koło musiałem odlać na dwa razy, najpierw z jednej strony, a potem z drugiej. I tu jest oczywiście problem - jak odlać tylko połówkę? Użyłem do tego specyficznej masy modelarskiej wielorazowego użytku, do której po wygładzeniu wcisnąłem koło do połowy (poziomo, na płasko oczywiście). Po wygładzeniu wokół krawędzi i "utłuszczeniu" woskiem zalałem je silikonem. Po kilkunastu godzinach wyciągnąłem koło z masy i pierwszej silikonowej połowy, oczyściłem i po włożeniu z powrotem w gotową połówkę formy, zalałem silikonem z drugiej strony, wcześniej ponownie woskując. Powstałą formę widzicie na zdjęciu. Ogólnie odlewanie domowymi sposobami  takich płaskich elementów jest trochę trudne, przynajmniej dla mnie. Pierwszym problemem jest dobre wykonanie formy. Drugi problem to aplikowanie w formę żywicy, aby dotarła we wszystkie zakamarki. Pierwszy odlew kółka się nie udał. Wyszły tylko jego fragmenty. Wlewałem żywicę pozostawionymi dwoma otworami, co okazało się niewystarczające, bo żywica nie rozlała się po całej formie. Na szczęście druga próba była już udana. To właśnie koło, które równiez znajduje się na zdjęciu. Wyszło bardzo dobrze, przynajmniej jak na taki domowy odlew. Praktycznie bez większych ubytków. Sukces był efektem zalania obu połówek osobno, a następnie szybkie złożenie ich ze sobą, wyrównanie i dolanie żywicy do pełna przez otwory. Było sporo czyszczenia, bo cały środek koła był w cieniutkiej warstwie żywicy, ale usunięcie jej nie było trudne, jedynie trochę czasochłonne. Trzeba było delikatnie wszystko wyciąć, uważając na te potrzebne elementy koła. Do solidniejszego odlewania przydałaby się komora próżniowa do odessania bąbelków powietrza. Dodatkowo najlepiej by było aplikować żywicę pod jakimś ciśnieniem, żeby dotarła do najmniejszych i najbardziej oddalonych miejsc. Do tego jednak potrzebna jest solidniejsza forma, aby wytrzymała ciśnienie i nie zniekształciła się, ani nie rozeszła na łączeniach. Ewentualnie, zamiast ciśnienia, działanie siłą odśrodkową. Do takich zabiegów potrzeba tylko żywicy, która wolniej zastyga. Ta, z którą pracuję twardnieje w kilka minut, co jest zdecydowanie za szybko. Są to jednak przemyślenia niesprawdzone przeze mnie w praktyce, ale postaram się to w najbliższym czasie nadrobić. To by było na tyle wrażeń i doświadczeń odlewniczych na dziś.


2 komentarzy:

Seba pisze...

Super:] Szczerze mówiąc nie mam żadnych doświadczeń, ale metoda wygląda zachęcająco, a sam element bardzo fajnie wyszedł. Na pewno mocno zadowalająco jak na taki prosty (przynajmniej w opisie:P) sposób powstania;)

brodaty_brutal pisze...

Fajna sprawa! Dobrze wyszło! :)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS