niedziela, 27 kwietnia 2014

Powrót z Chorzowa...

Gdy przekroczył bramę miasta, tłum oszalał. Wieści o tym, jak podczas chorzowskiego turnieju wygubił carską armię dotarły tu znacznie wcześniej. Kiedy zsiadał z konia, setki rąk porwały go niczym górski potok. Wleczono go ulicami, rynkami i rynsztokami. Kopano, pluto i tratowano. W końcu umęczone truchło wrzucono na wielki, płonący stos. Niczym w czasach Wielkiej Smuty, kiedy podobny los spotkał pierwszego Samozwańca, prochy nieszczęśnika zebrano i nabito w nowo odlaną armatę, po czym wystrzelono na zachód, w kierunki bielskiego rynku. Ku przestrodze...


3 komentarzy:

Seba pisze...

Świetne:D Batem tą hołotę potraktuj i kolejnym razem będzie lepiej;)

Anonimowy pisze...

Armia b.trudna, wraz z "ograniem" pojawią się i sukcesy:)
Za to w rankingu najlepiej pomalowanej armii zajmujesz w Chorzowie niezmiennie 1 miejsce

Phil pisze...

Great looking unit!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS