W życiu każdego krasnoluda przychodzi taki moment, gdy musi odłożyć pędzel i sięgnąć po topór. Zakończyć etap palonej umbry i wciągnąć nozdrzami zapach palonej ziemi. Zamienić karmazyn z Vallejo na karmazyn krwi wroga chlupoczący pod stopami. Ot, taka dola brodatego ludu. Co poradzić. Jak trzeba to trzeba.
W zeszłą sobotę udało mi się rozegrać dwie pierwsze bitwy z krasnoludami. Obie bitwy rozegraliśmy na 1000 punktów czyli na relatywnie niewielkie armie ale dało się odczuć, że jest czym dowodzić. Same bitwy przebiegały bardzo sprawnie, mimo braku jakiegokolwiek doświadczenia z mojej i niewielkiego ze strony kolegi Gregx'a.
Vanilla Dwarfs, jak to one, silnie ufortyfikowane, na razie bez wsparcia kawalerii, próbowały pokonać mnie z dystansu, zasypując pole ogniem z organek i strzelców a resztki, które dotrą do jego linii dobić uderzeniem hordy regularnej piechoty. Moje siły, znacznie bardziej mobilne, planowały rozstrzygnąć bitwę na swoją korzyść "zwijając" skrzydło przeciwnika a następnie uderzając na flankę jego formacji.
W zasadzie w obu przypadkach mój plan się udał ale nie było to zupełnie proste. Kings of War to gra, gdzie pozycja jest kluczowa a osiągnięcie bardzo dogodnej łatwe nie jest. Po dwóch grach pojawił się też od razu głód wystawienia kolejnych jednostek i większych punków, co dobrze wróży rozwojowi mojej armii.
Obie bitwy zagraliśmy po całym dniu turniejowego grania i przyznam, że zaskoczyło mnie to, że po dwóch bitwach nie odczuwałem "przepalenia obwodów" będących skutkiem nadmiernego myślenia o mechanice. Była tylko frajda z gry jako takiej. Podejmowanych decyzji i ich skutków. Moje zamierzchłe doświadczenia z kilkoma edycjami WFB nie dały mi takiego komfortu gry. Pytanie czy to kwestia starzenia się czy samej mechaniki. Niedługo czekają mnie bitwy z armią Nieumarłych - zobaczymy!
Obie bitwy zagraliśmy po całym dniu turniejowego grania i przyznam, że zaskoczyło mnie to, że po dwóch bitwach nie odczuwałem "przepalenia obwodów" będących skutkiem nadmiernego myślenia o mechanice. Była tylko frajda z gry jako takiej. Podejmowanych decyzji i ich skutków. Moje zamierzchłe doświadczenia z kilkoma edycjami WFB nie dały mi takiego komfortu gry. Pytanie czy to kwestia starzenia się czy samej mechaniki. Niedługo czekają mnie bitwy z armią Nieumarłych - zobaczymy!








3 komentarzy:
A gdzie zdjęcia jak Prawdziwe krasnoludy biją te z Otchłani 😜
Widzę, że przednia zabawa była, fajnie, fajnie. Chętnie w sobotę popatrzę na żywo.
Chęć zrobienia zdjęcia była. Okazji - nie ;)
Prześlij komentarz