A właściwie, to jeden Tomb King i dwóch Liche Priest'ów do systemu Warmaster. Po prostu wolałem jakiś bardziej świąteczny tytuł ;) Pierwszy od lewej gotowy był już dawno temu, natomiast pozostała dwójka zalegała w szufladzie już od dobrych kilku lat... I zapewne byłoby tak dalej, gdyby nie pewna warmasterowa impreza, przed którą rzuciłem się do klejenia całej masy rzeczy, które powinny być dawno zrobione. Rzecz jasna z niczym nie zdążyłem, ale siłą rozpędu nadrobiłem bardzo poważne zaległości, co szczęśliwie przybliża mnie do całkowitego ukończenia armii. Widać jednak, że nic tak nie mobilizuje, jak bliska perspektywa gry.
Mam nadzieję, że to nie jest mój ostatni występ w tym roku. Na warsztacie jest jeszcze ciężarówka Orków do Warhammera 40 000, cztery albo i pięć oddziałów rydwanów Nieumarłych do Warmastera, a w tzw. międzyczasie chciałbym zrobić jeszcze coś zupełnie niezwiązanego z powyższymi tematami...
9 komentarzy:
Czad, malować mniejsze to już tylko na ziarnku ryżu.
Świetne malowanie. Mam nadzieję, że Warmaster kiedyś wróci...
Fajne maleństwa, brawo. A jak chcesz wystąpić w tym roku jeszcze to już niewiele czasu zostało 😉
Superb!
Kto wie, kto wie...Skoro Blood Bowl wrócił po tylu latach...
Piękna robota! Warmaster ma niezaprzeczalny urok. :)
Świetne, klimatyczne malowanie, że hej! ;)
Ależ urocze maleństwa. Ja tez mam nadzieje na powrót Warmastera.
Niesamowicie wyszli w tej skali!
Prześlij komentarz