czwartek, 13 kwietnia 2017

Silesian King of War

W ostatnią niedzielę odbył się w Katowicach drugi turniej Kings of War z cyklu Silesian King of War 2017. Turniej z limitowaną ilością miejsc. W tym samym czasie w klubie Szybki Szpil odbywały się jeszcze dwie inne imprezy.

Imprezę rozegraliśmy z użyciem armii nie większych niż 2000 punktów. Trzy bitwy. Po 150 minut każda. Do walki o laur zwycięzcy stanęły krasnoludy otchłani (2), krasnludy, szczuroludzie, elfy, królestwa ludzi i liga Rohadii. 

Bitwa pierwsza

Gracze stawili się punktualnie, pouzupełniali co mieli uzupełnić w klubowym sklepie i rozpoczęliśmy pierwszą bitwę. Los zetknął moje krasnoludy z armią elfów w skład której wchodziły dwie duże strzeleckie hordy, oddział kawalerii na drakonach i sam król na wielkim smoku. W mojej armii trzon stanowiły dwie hordy golemów, horda garłaczników oraz wszelkiej maści niewolnicy. Celem misji było zdobycie kontroli nad znacznikami neutralnymi w środku stołu i tymi, znajdującymi się na połowie przeciwnika. Scenariusz ten grałem po raz pierwszy. Pochodzi on z nowej turniejowej książeczki wydanej przez Mantic Games. Jest to jeden z 12 scenariuszy napisanych specjalnie z myślą o potyczkach turniejowych. W dodatku znajdziemy też 10 nowych przedmiotów i trzy czary. 

Mój plan był następujący. Postanowiłem, że moja wolna linia golemów zablokuje wraży znacznik i powoli będzie przesuwać się  kierunku dwóch neutralnych na środku stołu. Naprzeciwko mojego najcenniejszego znacznika wystawiłem hordę strzelców, chronionych z flanki zabudowaniami, oba regimenty jazdy oraz pieszych niewolników. Mag stanął bezpiecznie w środku linii. Szybką flankę wsparł konny heros. Artylerię rozrzuciłem po bokach stołu. Elfy rozpoczęły pierwszą turę od niewielkich ruchów i mocnego ostrzału moich golemów. powietrzna kawaleria i smok postanowiły przesunąć się na drugą flankę przestraszone połączenia kawalerii i garłaczników wzajemnie się pilnujących. Moje formacje ruszyły się bardziej zdecydowanie. Golemy powoli do przodu, skrzydło szybciej by ograniczyć pole manewru wroga. Mag i poganiacz niewolników naprawili szkody wyrządzone w golemach przez elfów i wyczekiwali na kolejna turę. Artyleria "wbiła" to tu to tam po jednej czy dwie "rany". 

Druga tura to kolejny ostrzał golemów przez elfy, przemieszczanie się smoka na drugą flankę i oskrzydlanie pozycji elfów przez moja kawalerię. konny heros uderzył na pieszego sztandarowego elfów ale otrzymał ocenę "poniżej oczekiwań" i utknął w walce z włócznikami. Elfy nadal wyczekiwały na skutki ostrzału golemów. Jedna z hord otrzymała już 8 ran i powoli kamienne kolosy zaczynały chwiać się w posadach. 

Trzecia tura to szarża gargulców na hordę łuczników - zadanie choć jednej rany wyłączy ich ostrzału golemów! Kawaleria wyjechała zza lasu, gotowa do szarży w następnej turze. Mag na skrzydlatej maszkarze samobójczo szarżuje na flankę jeźdźców drakonów, uniemożliwiając im latanie, zatrzymując ich za własną linią. Niestety horda golemów pada od strzał szpicouchych. Smok, który otrzymał pierwsze obrażenia od artylerii zmuszony był rzucić się do walki. Wybrał większego golema. 

Kolejne tury. Żywiołak naprawiany przez poganiacza niewolników zaczyna coraz mocniej kaleczyć smoka, pozostała przy życiu horda golemów staje okrakiem na dwóch znacznikach, gotowa przyjąć szarżę elfów. Garłacznicy w końcu wchodzą a zasięg swojej broni i odsyłają do lasu oddział Hunters of the Wild. Flanka elfów przestaje istnieć. Mimo utraty maga i części głównej linii oraz dzięki statycznej postawie elfów, udało się zdominować kluczowe strefy. Wynik końcowy scenariusza 4:0. Wynik turniejowy 16:4 dla krasnoludów.







Bitwa druga

Po drugiej stronie stołu stanęli Abyssal Dwarfs. Pierwszy raz będę grał z własna armią. Skład nieco inny niż moja. Znacznie lepsza artyleria, horda orków ale mniej golemów i więcej gargulców. Cel misji to kontrola znaczników. Trzeba je podnieść i utrzymać do końca bitwy. Plan mam świetny, atakuje 2 znaczniki, ubezpieczany hordą garłaczników osłoniętych przed szybkim atakiem jednostek latających wieżą. Plan wytrzymał do pierwszego strzelania wroga, który nie dość, że trafił każdym działem to jeszcze wbił prawie maksymalną ilość obrażeń. To nadal było za mało, żeby bez kłopotu zniszczyć hordę strzelców ale przyszło testować Nerve i 5+6. Oddział zniesiony. Na szczęście mam przerzut i ... 6+6. Plan szlag trafił. W środku linii wielka dziura. Na szczęście mój przeciwnik jest w stanie realnie atakować jeden z trzech znaczników. Ja wszystkie trzy.

W drugiej turze rozbijam prawe skrzydło przeciwnika i przyjmuję srogą szarżę na lewym. golemy ustają. Niewolnicy i gargulce to za mało, żeby ich z marszu zniszczyć. Kontra rozbija orki na dzikach a miotacz ognia pozbywa się gargulców. Tchórze! Jednak nadal na lewym skrzydle widzę 2 regimenty gwardii nieśmiertelnych z zmutowanymi mastifami na smyczach i hordę orków w lesie wspierana magiem na skrzydlatym potworze. Golemy przeciwnika i trzeci regiment gwardii szachują moje golemy i obsydianowy olbrzym. Na nieszczęście przeciwnik nie zauważył, że może on zaszarżować gwardię i pozycja się "sypnęła". Duży golem wpadł w krasnoludy jak Tatarzy do wsi i rozpoczął grabienie krasnoludów z życia. 

Kolejne tury to manewrowanie przeciwko lewemu skrzydłu wroga, skutkiem czego giną golemy po mojej stronie a regiment gwardii wraz z hordą orków, które ostrzeliwane przez maga i moje artylerie w końcu wzięły nogi za pas, po stronie Patryka. W tym momencie posiadam wszystkie trzy znaczniki. Dwa całkowicie bezpieczne. Bitwa idzie już o małe punkty i honor. Ostatecznie, dzięki 7 turze, przeciwnik traci wszystkie jednostki i gra kończy się wynikiem 18:2 dla mnie.



Bitwa trzecia

Finałowa bitwa na pierwszym stole. Po drugiej stronie krasnoludy Gregxa. W ich szeregach horda żywiołaków, większy żywiołak ziemi, kilka regimentów brodaczy w tym gwardia i młotkowi oraz horda szeregowych ale twardych krasnali klanowych. Na skrzydle berserkerzy na borsukach i ich imienny bohater. Alter ego Grześka - Sveri. Na wzgórzu strzelcy, między oddziałami organki i miotacz ognia. Cel misji - przepchnąć znaczniki na połowę stołu przeciwnika. 

Pierwsze tury to wywieranie wzajemnej presji, okraszone solidnym ostrzałem kawalerii Gregxa rakietami. Skutkiem czego rzucił się on do przodu ale mocno poraniony, wyparowuje od kontr szarży. Ma środku golemy walczą o przetrwanie, zbyt daleko "wypchnięte" magią. Na szczęście stanęły za murem, który utrudnia przeciwnikowi szarżowanie. Niestety czas płynie a na prawym skrzydle pojawia się górnicze wiertło bojowe i młotkowi, zagrażając golemom. Garłacznicy szybko weszli w skuteczny zasięg i rozpoczęli uszkadzanie żywiołaków ziemi. Niestety mój konny bohater, który zniszczył miotacz ognia, otrzymał niesprawiedliwie dużo obrażeń (7 ran na 8 ataków na 4+) od dużego żywiołaka i zamiast ustać pola, uciekł. Organki zniosły moich orczych niewolników. Bitwa weszła w decydującą fazę.

Gargulce, akompaniujące kawalerii niszczącej jazdę brodatych, dopadły organków i rozszarpały ich załogę. Reszta jazdy zawróciła w kierunku środka pola ale do szarż nie doszło. Byli za daleko. Na szczęście golemy ustały kolejną szarżę ziemiozaurów, pozwalając garłaczom na którąś z rzędu salwę. Ta zmiotła kapłana kurdupli. Mój mag znowu dokonał samobójczej szarży, blokując prawą flankę przez młotkowymi. Udało się też rozbić mniejsze żywiołaki ziemi. Bitwa zbliżała się do końca. Każdy z nas miał po jednym znaczniku na połowie przeciwnika (oba na flankach). O wyniku bitwy zdecydowała pozycja na środku stołu. Większy żywiołak w końcu rozwalił moje golemy, zabierając im znacznik i ... zatrzymał się aż 6" za zniszczonym oddziałem (szóstka na k6). Pech. To jednak nadal było zbyt mało aby zagwarantować Greśkowi zwycięstwo. Sprawę rozwiązali niewolnicy na dzikach, którzy wpadli w bok żywiołaka, dobijając drania. Co ważniejsze, przejęli znacznik, który następnie upuścili, pozwalając garłacznikom na honorowe przesunięcie go o decydujące cale. W tym czasie gargulce odbiły się od snajperów krasnoludzkich (żenujące) i poczęstowane ołowiem uciekły z pola bitwy. Młotkowi, po zniszczeniu mojej drugiej hordy golemów na prawej flance, nie wytrzymali ostrzału artylerii i bitwa dobiegła końca już bez ich udziału. Wynik 17:3 dla prawdziwie złych krasnali. Po bitwie żałowałem, że dałem znacznik nie garłaczom a golemom. Nie ma nic lepszego niż przeciwnik podchodzący pod ich krótkie lufy. Na szczęście nie wpłynęło to na losy bitwy a jedynie na poziom stresu w jej trakcie.







Podsumowanie

Poniżej przedstawiam Wam ostateczną klasyfikację oraz odnośnik do wyników szczegółowych. Turniej był epicki. bitwy wymagające, ale nie męczące. Co najważniejsze, nie było spięć. Zasady nie powodowały żadnych problemów. Do tego Clash of Kings - dodatek turniejowy spisał się na 5+. Następny turniej zorganizujemy na mniejsze punkty tak, żeby nowi gracze z mniejszymi armiami mogli zmierzyć się na polu bitwy.

1. MiSiO / Abyssal Dwarfs TP: 51 BC: 4595 Szybki Szpil - Zły Garaż / Wisła
2. Kazan / Elves TP: 41 BC: 4285 Cztery Smoki / Łódź
3. Gregx / Dwarfs TP: 36 BC: 3395 Kraków

4. Wojtek Mruku / Kingdom of Men TP: 30 BC: 2220 Kraków
5. Patryk Wolski / Abyssal Dwarfs TP: 25 BC: 2030 Cztery Smoki / Łódź
6. Murmandamus / League of Rohadia TP: 21 BC: 2735 Radom
7. Yergin TP: 21 BC: 1340 Cztery Smoki / Łódź

https://tabletop.to/silesian-king-of-war-vol-2-8-or-9-kwietnia-2017

8 komentarzy:

Seba Brodaty Ork pisze...

Super sprawa:) Mam nadzieje, że też kiedyś pogram moimi Beastami:D

gervaz pisze...

Coraz więcej przemawia za tym, by poznać bliżej kings of war.

szeperd pisze...

KoW to świetna alternatywa dla posiadających armie do młotka i chcących pograć szybko i przyjemnie. Też bym coś zagrał.

Kapitan Hak pisze...

Gry się zmieniają, lata upływają,a MiSiO niezmiennie na podium! Gratulacje i dziękuję za bardzo ciekawą relację z turnieju!!!

brodaty_brutal pisze...

Raczej MiSiO rozkręca kolejne środowisko, żeby mieć z kim wygrywać. ;)
Ale oczywiście szacun za umiejętności!

MiSiO pisze...

Oj tam, oj tam. Trochę gram, trochę wygrywam.

brodaty_brutal pisze...

To było zdecydowanie z sympatią i pewnym podziwem. ;)
Masz niesamowicie konsekwentne podejście do hobby. Coś czego mi strasznie brakuje.

MiSiO pisze...

Lubię to nie stronię. :) Do tego element wizualny jest bardzo dla mnie ważny, więc nie pozostaje mi nic tylko malować.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS