wtorek, 11 grudnia 2018

King of War 2018

W ostatnią sobotę, gdy Szeperd prowadził boje w XVII wieku, w Katowicach miało miejsce inne bitewne wydarzenie. Odbył się ostatni, ósmy w tym roku turniej cyklu Mistrzostw Polski w Kings of War. Na turnieju pojawiło się 14 osób, które walczyły albo o poprawienie albo utrzymanie zajmowanej w klasyfikacji generalnej pozycji. Rozegraliśmy po 3 bitwy każdy. Poniżej krótki raport z moich bitew.

Bitwa 1 – Take and Hold
vs Kazan

Kazan rzucił mi wyzwanie jeszcze przed turniejem w Łodzi, dlatego bitwa z Nim nie była zaskoczeniem. Celem scenariusza kontrola znaczników. Punkty za kontrolę kumulowały się w czasie i ich suma na koniec bitwy decydowała o sukcesie. Wystawiłem się wiec tak, żeby mieć główną armią łatwy dostęp do 3 z 5 znaczników na środku stołu. Jeden był poza moim zasięgiem, daleko przy krawędzi, na połowie Kazana. Jeden po mojej prawej. Tego Kazan zupełnie zignorował.

Armia Kazana zajęła pozycja, dość dla mnie niespodziewanie, po mojej lewej, przy samej krawędzi stołu. Wystawione zostały tam dwa kluczowe oddziały. Wikołaki i kawaleria wampirów. Mniej więcej na przeciwko mojego środka stały tylko duchy i kilka ghouli. Rozstaw znaczników mi odpowiadał, więc postanowiłem grać pasywnie i spokojnie kumulować punkty za łupienie punktów. Pierwsza tura to nieznaczny ruch moich oddziałów w kierunku znaczników na środku, szybki rajd pojedynczego oddziału Riverguard na prawej flance po darmowy znacznik i spowalnianie lewej flanki Kazana. Cała armia Kazana podjechała do przodu, poza moje zasięgi szarż. Dopiero w drugiej turze jego duchy rzuciły się na Krakena i oddział Thuul, stojące w lesie po mojej lewej. Wcześniej upewniłem się, że będą tyo szarże od frontu, więc spokojnie je przyjąłem. W środku 2 małe oddziały ghouli rzuciły się na 2 regimenty tidal swarm i odbiły się od nich. -/13 i ensnare, nawet przy pancerzu 2+ to za dużo na te kilka ataków ghouli. W turze trzeciej doszło do kolejnych walk po mojej lewej stronie. Moim celem było jedynie utopić elitarne oddziały Kazana w lesie i moich wojskach. Plan przebiegał sprawnie mimo, że moje Depth Horrors miały fatalną rundę przeciwko wilkołakom i zadały ran dużo poniżej średniej. Za to Wampiry Kazana, które powinny zadać ok 8,5 rany Krakenowi, zadały mu 14! i kraken wyparował. W środku szybkko uporałem się z blokującymi mnie ghoulami. 2 zniszczyły swarmy i horda Horrorów. Jedną odstrzeliły oszczepami żabki. W tym momencie kontrolowałem 3 punkty z 5. Kazan zrezygnował z jednego swojego, na rzecz agresywnego ruchu w moja stronę. W turze 4 nadal toczyły się walki w lesie, gdzie podsyłałem kolejne oddziały. Thuul znowu poniżej oczekiwań, nie zniszczyły zaatakowanego od boku wampira na pegazie i zginęły z kontry ale środek został oczyszczony z nieumarłych i 2 hordy Horrorów obracały się w kierunku oddziałów Kazana w lesie po mojej lewej. W tym samym czasie moje swarmy i riverguard nie uczestniczyły w walkach i spokojnie kontrolowały 4 punkty. Ostatecznie w lesie doszło jeszcze do kilku rozbić. Gra skończyła się częściowym otoczeniem Wampirów. Regiment duchów przez 3 tury był blokowany przez co tylko miałem pod ręką. Tracił możliwość latania ale regenerował straty, więc w bitwie nie poniósł prawie żadnych strat. Na koniec 6 tury Trident splądrował 12 punktów, Kazan 1. Zwycięstwo Trójzębu przy podobnych stratach z obu stron.

Bitwa 2 – Scavenge
vs Kamil

Krasnoludzka formacja behemothów znana mi już z bitew ze Scoutmansterem. Z tą różnicą, że wsparta nie żywiłakami a regimentami piechoty i brock riders. Behemothy oczywiście leczone przez 2ch kapłanów. Od 1 tury rzuciłem się na wybrane wczesniej znaczniki, flankując wąską krasnoludzką linię. Rozbiciem formacji behemothów zajęła się syrena, która zauroczyła legendarnego behemotha swoim śpiewem. Behemoth postanowił zarzarżować moje linie ale bez wsparcia pozostałych oddziałów został szybko otoczony. Moje fatalne rzuty i nieumiejętność zadania choćby 1 rany dwóm atakowanym w walce kapłanom poskutkowała tym, że przeżył od aż do 5 tury! Pozostałe 2 behemothy zostały albo aatakowane w walce (kraken) albo zablokowane (envoy). Ostatecznie linia krasnoludów tak się poszarpała, że w dziury zaczęły wpadać moje pojedyncze oddziały, a atakowane z boków krasnoludy nie wytrzymywały zbyt długo i zaczęły topnieć. Mimo to do 5 tury prowadziłem jedynie kontrolą 1 znacznika i gra mogła przechylić się na stronę Kamila. Końcówka gry to już jednak efekt domina. Na polu bitwy nie pozostał żaden krasnolud. Trójząb wzniesiony wysoko nad głowę w geście triumfu.

Bitwa 3 – Invade
vs (już tradycyjnie, Gregx)

Gregx uprzejmie zbudował rozpiskę z myślą o mnie. Ba! Pożyczył nawet ode mnie miotacz, którym mnie smażył.Członek krakowskiego klubu Kraken. Co za ironia losu.

To drugi turniej z rzędu, gdy na finałowym stole spotkałem się z Gregxem i jego krasnalami. Bardzo sroga lista, mocno strzelająca na bliski zasięg. Zadaniem armii było przeprowadzić jak najwięcej oddziałów na połowę przeciwnika. Zacząłem ja i od razu ruszyłem do przodu. Na środku dość agresywnie, w kierunku 2ch miotaczy i 2ch regimentów z DEF 6+. Po prawej Thuule i horda Depth Horrors ruszyła ostro tak, żeby zablokować ruch brock riders, stojących za oddziałem psów. Thuul Mithican zaszarżował regiment Ranges, którzy stali przed swoją linią, dzięki zwiadowi. Na lewej stronie 2 troops Riverguard i jeden thuul, pod osłoną Tidal Swarms, ruszyli agresywnie w stronę osamotnionego oddziału berserkerów, obrzucając ich oszczepami. Gregx też ruszył agresywnie do przodu i od razu spalił mi regiment tidal swarm osłaniający moich depth horrors. Rangers kontrszarżowali mojego maga ale jedynie go "ogłuszyli". W mojej drugiej turze zaszarzowałem troops thuul psy na prawej flance a regimentem thuul rannych rangersów. Na środku syrena dezorganizowała jeden miotacz, kraken zaatakował hordę shieldbreakers a depth horrors w środku zniszczyli i miotacz i pilnujące flanki psy. Niestety doskonała pozycja, jaką uzyskał jeden oddział horrorów długo się nie otrzymałą i dobrze rzuty odesłały moją hordę do piachu. Gregx zaszarżował swoja jazdą. Jeden oddział zniszczył regiment thuul, drugi oddział swarm (na lewej flance). W odpowiedzi oba oddziały zostały masowo zaszarżowane ale żaden nie został zniszczony. Choć ten zaatakowany przez hordę i troop powinien paść. Gregx utrzymywał środek ale jego flanki topniały i pod koniec bitwy to ataki z boków przeważyły szalę na korzyść Trójzębu. Warto odnotować, że shieldbreakers stłukli krakena na śmierć, wcześniej go waver'ujac. Sroga bitwa. Coraz trudniejsze te moje starcia z Grześkiem.

Turniej zakończył się pełnym sukcesem. Zwycięstwo w ósmej odsłonie cyklu jak i w klasyfikacji generalnej stało się faktem.

Kolejny cykl Mistrzostw Polski rusza pod koniec stycznia 2019 w Katowicach. Tym razem już w oparciu o nowe zasady Clash of Kings 2019! Co to oznacza? Gracze znowu rzucą się malować nowe oddziały, na stołach testowane będą nowe rozpiski i style gry. Nie mogę się doczekać!


 














Większość zdjęć dzięki uprzejmości Seby i Yergina.


5 komentarzy:

szeperd pisze...

Pozostaje pogratulować sukcesów, całej ligi, organizacji i przedniej zabawy oraz życzyć powodzenia na przyszłość. Według trofeum to co najmniej jeszcze cztery sezony przed Wami.

MiSiO pisze...

Nowy sezon rusza w styczniu! Ciekawe co na to Twoje elfy...

szeperd pisze...

Mówią, że emerytura im bardzo służy i że lokata na dole tabeli nie stanowi żadnego problemu!

Seba Brodaty Ork pisze...

Było mocarnie:D Seba koks z pierwszej 5:D

MiSiO pisze...

Widzę, że historyczne to nowe fantasy. Rozumiem, rozumiem.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS