Wielką zaletą i podstawą popularności gier typu "skirmish" jest czas potrzebny na przygotowanie "grywalnej" armii. Nie mówię tu o grach udających systemy "skirmish", gdzie do gry potrzeba 150+ modeli a o prawdziwej grze w skali mikro, z 7-12 wojownikami. Dlatego nie zdziwi Was fakt, ze w ostatnie 2 tygodnie skończyłem moją drugą bandę do Kings of War: Vanguard. Dla jasności dodam, ze słowo "skończyłem" odnosi się do minimalnej, wymaganej liczby modeli potrzebnych do rozegrania pierwszej bitwy (wedle spisanej przeze mnie rozpiski pod którą modele malowałem). Już teraz planuję dodać spoko opcji (w bandzie jest 18 różnych oddziałów) w tym Naiad Envoy, Naiad Lurker, kilka Naiad Initiates oraz ze dwóch dowódców. Naiad Centurion i Riverguard Sentinel.
W skład bandy wchodzą:
[Warriors]
3x Riverguards,
2x Thuul,
[Support]
Riverguard Treeleaper
[Large]
[Large]
Water Elemental,
Riverguard Dambuster,
[Command]
[Command]
Aquamage.




5 komentarzy:
O i faktycznie tylko tyle modeli nam potrzeba?
Minimum to 5 "warriors" i/lub "grunts" oraz 1 "command". Na 200 punktów to zwykle 7-12 modeli.
Nawet na nieudanym zdjęciu nie ukryjesz świetnego malowania ;)
Fajne sushi stworki! A zdjęcia muszą być w dziennym? Przy dzisiejszych smartfonach można to jakoś zgrabnie obejść dobrą lampką i tłem.
Muszę zrobić tło na A3. A4 nie daje rady na całą bandę.
Prześlij komentarz