Baboom!
Witam w nowym roku :) Postanowiłem zacząć skromnie, acz z hukiem. Mamy tu produkt znakomitej firmy Kromlech, której zasługi dla rasy zielonoskórych są nie do przecenienia. Robiło się go prosto, łatwo i przyjemnie. Wcześniej, spod mojej ręki wyszedł Kromlechowy doktorek oraz trzech meganobów. Nie po raz pierwszy dochodzę do wniosku, że ich wyroby przewyższają znacznie produkty szeryfa z Nottingham.
Według producenta jest to haubica, ja jednakże używać jej będę jako moździerza ("Lobba"). Jest on co prawda nieobecny w aktualnym kodeksie, ale w dalszym ciągu są pewne możliwości, by go wystawić. Wielkich osiągów na polu walki nie przewiduję, jednak od czasu do czasu tani zapychacz w sekcji heavy support z pewnością się przyda.



6 komentarzy:
Niezły kawał żelaza, do tego pięknie pomalowany. Powodzenia z blogowaniem w tym roku! Skoro piszesz, że postanowiłeś zacząć to narobiłeś mi apetytu na przyjemniej jeden wpis na miesiąc.
Bardzo podoba mi się efekt zdartej farby. Co do modelu to mogli się trochę postarać przy lufie bo taka prostacka. Ale to tylko moje odczucie.
Dobrze maluje! Polać mu!
Oj dobrze, to po lufie Panowie!
Bardzo podoba mi się jak malujesz obicia. Prosto i efektownie.
Dwa takie szczały w tak małym odstępie czasowym! Fiu, fiu! Ciężko się pozbierać! ☺️
Prześlij komentarz