Nameless to pokojowa, wysoce religijna społeczność. Jednak wzmożona aktywność GCPS spowodowała powstanie sekty, dowodzonej przez Ul-ug'urub'a, który rzucił swoich kultystów do walki z korporacją ludzi, którą uznał za zagrożenie.
W skład mojej drużyny wchodzi:
1 Psychotroid,
3 Inkers.
2 Ogry, 1 Needle drone, 1 Caratid, 1 Spawn (używam go też jako Terror'a),
oraz 1 Bathomite z Crystal cannon'em.
Jest to więcej niż 200 punktów, więc mam kilka opcji do wyboru. W tej chwili jedzie do mniej największy model do Deadzone, Goliath. Kupiłem go w ramach nagrody za wygranie ostatniego turnieju Kings of War w Krakowie. Antek uznał, ze powinienem go sobie sprawić. Mam też model Fear'a (alternatywny dowódca) ale Psychotroid przemawia do mnie dużo bardziej, choć fajnie, że Fear ma podobna fizjonomię do Spawn'a, który jest jedynym humanoidalnym reprezentantem w tej liście. Oczywiście jest ich więcej (Rifleman, Gunslinger, Assassin czy Blight), ale bestie podobają mi się bardziej, choć wiem, że są dwie szkoły.
Kolorystyka mocno odbiega od studyjnej. Zdjęcie ze studia Mantic wrzucam poglądowo, również z powodu Goliath'a, którego widać w środku. Wielka bestia. Malując modele poszedłem w mocny kontrast głębokiego niebieskiego, przechodzącego w zieleń z pomarańczem i różem. Jedynie zbroja Spawn'a jest gładka. Reszta pancerzy jest naturalna a więc nierówna, niesymetryczna. Stąd malowanie plamami. Organiczne na ile potrafiłem. Bazowe kolory nakładałem metodą wet blending, co dało niezły efekt i przyspieszyło samo malowanie. W zagłębieniach więcej jest głębokiego niebieskiego z domieszką fioletu, na zewnętrznych wyobleniach więcej zieleni. Następnie wykonałem delikatny suchy pędzel czystym, ciemnym zielonym (Scurvy Green z VGC). Do tego najlepsze są pędzle do... Makijażu. Te od GW czy AP są za twarde. Pędzle do makijażu można kupić za połowę ceny tych specjalistycznych na nadają się do delikatnego malowania lepiej. Cały efekt zrobiła jednak żółta farba fluo od VMC, którą robiłem finalne rozjaśnienia. Nakładana na niebieską bazę dawała delikatny, zielony glaze. Po dodaniu odrobiny Ice Yellow z VMC, żółty, chemiczny kolor, widoczny przy krawędziach.
Bazy to nic innego jak odrobinę piasku pomalowanego na srebrny, który następnie potraktowałem rozwodnionym pigmentem w kolorze ochry i rdzy. Fioletowe kwiatki dopełniły efektu.





3 komentarzy:
Ło panie, ale tempo!
Twoje dużo lepsze od studyjnego!
Jak powiedział, tak zrobił, a do tego wymiótł!
Przydałoby się więcej zdjęć pojedynczych modeli aby podziwiać kunszt twojego malowania. Zgadzam się MrR. ładniejsze modele niż studyjne.
Prześlij komentarz