Moi Desert Rats dostają dzisiaj wzmocnienie - do kolekcji dołącza 25 funtowa haubicoarmata kalibru 87,6 mm, jedno z najlepszych dział w historii konfliktów zbrojnych, używane na niemal wszystkich frontach II wojny światowej (i nie tylko). Ulokowana na charakterystycznej platformie ze szprychowego koła, przeszła do historii jako wszechstronna i niezawodna konstrukcja. Do tego fajnie się ją malowało, zarówno samą armatę jak i załogę. Ktoś miał dobry pomysł z tym ogłuszonym sierżantem, który ściera pot z czoła. Niestety w starterze nie było dołączonych podstawek o wymiarze, który pomieściłby ten model, ale w niczym mi to w sumie nie przeszkadza.
Przy oczyszczaniu z nadlewek popełniłem mały błąd i nieopatrznie odciąłem metalowe oko, służące do podłączania holu, więc ten detal sprawia, że armata nie będzie niestety historycznie zgodna. To potwierdza jedynie, że warto zrobić mały 'risercz', zanim się zacznie szaleć z nożem modelarskim.
A tu jeszcze własne zdjęcie 25-funtówki z zamku w Edynburgu, którą mieliśmy z Olem okazję podziwiać w zeszłym roku. Przez 50 lat występowała jako One O'Clock Gun, podtrzymując tradycję zapoczątkowaną jeszcze w XIX wieku, czyli właśnie strzał o godzinie 13-ej, będący wyznacznikiem czasu dla mieszkańców szkockiej stolicy. Dostojna, prawda?





9 komentarzy:
Naprawę świetna! Sam mam leżącego PAKa z Afryki czekającego na zlitowanie.
Wyszło kapitalnie! Nie myślałeś dodać to urwane oczko holownicze? Choćby ze spinacza?
A nie bardzo mi się chce, leń ze mnie.
Cieszę się, że się podoba. Mam jeszcze jedną armatę do pomalowania. Ale teraz dla przyzwoitości to zrobię chyba trochę piechoty.
Dobrze wyszła!
Rewelacja. :)
Dzięki Panowie, miło mi niezmiernie.
Dajesz czadu z tymi Szczurami Pustyni!
Kolejna doskonale pomalowana kostka do bolt action :)
Dzięki Michał. Mam mega rozrywkę z tym Bolt Action, dawno się tak dobrze nie bawiłem.
No dzieje się! Takiej lufy to się nie spodziewałem! Dobra jest!
Jest faza to maluję. Jutro wszystko się może zmienić, więc na razie korzystam z weny.
Prześlij komentarz