W ramach adaptacji mojej wiekowej kolekcji High Elves do zasad The Old World na stół trafiły niedawno cztery kusze repetujące, których zdjęcia można znaleźć poniżej. Jak to robię, pisałem nie tak dawno, bo tutaj. Jak kusze wyglądały przed adaptacją, można zobaczyć tutaj. Postanowiłem, że podzielę się zdjęciami, bowiem słynne 'bolce' dostały po wielu latach podstawki właśnie - wcześniej jedynie załoga miała tę przyjemność. Kusze mam cztery, wzory dwa. Pierwsze zdjęcie przedstawia plastikowy wzór, o ile dobrze pamiętam z pierwszej dekady tego wieku, który również malowałem w tym okresie.
Poniżej z kolei oldschool pełną gębą - metal z lat dziewięćdziesiątych, malowanie by Tsar, też oldschoolowe. Jak dla mnie, nic nie stracił ze swojego uroku, i nadal aż miło popatrzeć.
Drugi metal malowałem już ja, raczej też schyłek ubiegłego wieku. Kolor użyty do drewna to, o ile pamiętam, snejkbajt.
Drugi plastik, tym razem w wersji z całym, załadowanym magazynkiem, gotowy do odpalenia śmiercionośnej salwy.
I jeszcze dwa zdjęcia w parach. Nadal serio się nastawiam na jakieś granie pod koniec roku, jak już przerobię podstawki do całej armii. No i na pewno moja rozpiska obejmie te jednostki.
Bolce łapią się przy okazji na lipcową edycję FKB, którego temat brzmi - Druga Szansa. Dodatkowe wyjaśnienie, dlaczego pasują, nie jest, jak mniemam, potrzebne. Mogę też potwierdzić, że odświeżane High Elves jeszcze tu powrócą.









14 komentarzy:
Ah, wspaniałe maszyny! W złotym wieku mojego grania, czyli ok 22 lata temu, też miałem 2 bolce 5 ed i 2 6 edycyjne :)
Twoja praca inspiruje mnie, abym ruszył z pracami renowatorskimi swoich HE.
Chciałbym to zobaczyć, bo nie kojarzę HE w Twoim wykonaniu. Tym bardziej mam powód, żeby Cię tu kusić kolejnymi wpisami.
Gdzieś tam są jakieś późniejsze malowania.
Niestety z czasów grania HE w latach 2001-2004 nie ostało mi się nic.
O, kolejne figurki do Warheim FS.
Może być, że do Warheim.
Wiedzę, że idziesz pełną parą na spotkanie ze starym światem ;)
Zdecydowanie... kurs kolizyjny, można powiedzieć.
Zawsze je lubiłem, świetnie się rozwalały jak dostawały z moich krasnoludzkich dział ;)
O damn! Rzeczywiście ja malowałem :). Ale to było przynajmniej dwa życia temu.
Potwierdzam oba komentarze, choć ja nie lubiłem, jak dostawały z działa, hue, hue.
Druga szansa. Druga młodość. Ta sama rzeka.
Czyli zaprzeczyłem Sedesowi z Bakelitu... jednak można wejść dwa razy do tej samej...
To mi przypomina, ze muszę pomyśleć o konwersji moich beastmenów...
To się nazywa wpis z historią! Bardzo słusznie wrzucasz!
Prześlij komentarz