środa, 11 kwietnia 2007

Telewizja kłamie!

W jednej z polskich, komercyjnych stacji, obejrzałem całkiem niedawno program z cyklu: jak założyć własną firmę i sprawić aby ona dobrze prosperowała. Temat był mi bliższy niż może wam się, drodzy czytelnicy, w tym momencie wydawać, ponieważ pomysłem na biznes był... sklep modelarski.

Według autorów programu lokalizacja, zakres działalności, ani nawet poziom zaopatrzenia sklepu nie są tak ważne jak umiejętne dobranie sobie sprzedawców, pracowników, którzy zachęcą modelarzy do odwiedzania właśnie tego a nie innego punktu na modelarskiej mapie miasta. Hobbyści tacy jak my, według słów prowadzącego jak i występujących w programie właścicieli sklepów, są klientami wymagającymi, ale jednocześnie takimi, dla których warto się postarać. Ważne więc aby sprzedawca był miły, uczynny, posiadał szeroką wiedzę, znał towar dostępny zarówno w sklepie jak i na rynku, oraz wykazywał się chęcią niesienia pomocy. Taki człowiek może liczyć niejednokrotnie na zarobki więcej niż satysfakcjonujące w naszych realiach gospodarczych.

Tutaj jednak po raz kolejny możemy się dowiedzieć jak bardzo teoria odbiega od praktyki. W sklepach modelarskich, które odwiedzam szukając materiałów, modeli, natchnienia w końcu, spotykam się bowiem bardzo często z odpychającym wręcz przyjęciem ze strony pracowników. Poczynając od kompletnego olania czekającego klienta i rozmawiania w najlepsze z przyjacielem, który odwiedził nas w godzinach pracy, przez wzdychanie i przewracanie oczyma w odpowiedzi na pytania, na które “odpowiedź jest przecież oczywista”, burczenie na klienta i zbywanie go półsłówkami, po kompletną nieznajomość własnego asortymentu. Przykłady można mnożyć.

I w ten sposób zazwyczaj z radosnej wyprawy na “modelarskie polowanie”, wracam do domu zły, rozczarowany i zniechęcony do zagłębiania się w środowisko podobnych mnie hobbystów. Rozwiązaniem wydawałoby się, odwiedzanie wyłącznie tych miejsc, gdzie obsługa jest miła i fachowa, ale czasami nie znajdziemy tam po prostu czegoś, czego akurat potrzebujemy, czy też z braku czasu wybierzemy punkt bliższy naszemu miejscu zamieszkania. I tylko kiedy po raz kolejny zostaję potraktowany przez sprzedawcę ze sklepu modelarskiego jak natręt zastanawiam się dlaczego ci wszyscy ludzie nie obejrzeli, podobnie jak ja, programu telewizyjnego, o tym jak prowadzić sklep dla hobbystów. A może obejrzeli, tylko stwierdzili, że przecież telewizja i tak zawsze kłamie?

poniedziałek, 9 kwietnia 2007

Taśmy prawdy

Uwaga, będzie oświadczenie: przy wymaganym minimum nakładu pracy, zarówno w kwestii zasobów czasowych jak i farbiarsko-modelaraskich, można zaprzeczyć wszystkim leniom świata, którzy nie traktują bitewnego hobby z należytym szacunkiem i nie próbują nawet zbliżyć się to dolnej granicy hobbystycznej przyzwoitości, szczując na mnie – biednego, starego – swoje nieoszlifowane, niesklejone i niepomalowane regimenty… To oczywiście żart, a powodów takiego stwierdzenia szukać należy w dziesięciu godzinach systematycznej pracy przy krasnoludzkiej taśmie prawdy. Efektem końcowym jest pomalowany regiment łoriorów, który prezentuję na załączonym zdjęciu. Całe przedsięwzięcie utwierdza mnie w przekonaniu, że :
  • ‘chcieć to móc’;
  • seryjne malowanie w przypadku regimentów to całkiem dobry pomysł, szczególnie jeśli przedkłada się ogólny ‘look’ i chęć grania wykończonymi miniaturami nad nagrodą nobla-gobla w dziedzinie szczegółów, malowania warstwami czy bez użycia farb metalicznych;
  • obok elfów, w życiu pomalowałem najwięcej miniatur krasnoludów do WFB;
  • stary wzór wojownika klanowego ma swój niepowtarzalny klimat;
  • rozjaśnianie Dark Angles Green kolorem Goblin Green to całkiem fajny pomysł;
  • pędzle marki GW do ‘drajbraszu’ są dużo lepsze, niż własne próby przycinania zużytych pędzli rodzimej produkcji;
  • nadal lubię szare podstawki;
  • rogi, malowane na odwrót niż GW, są bliższe regułom natury;
  • robię coraz lepsze zdjęcia figurkom;
  • powinienem zakończyć ten wpis;

czwartek, 5 kwietnia 2007

Dziedzictwo Diadochów: Synowie Aleksandrii

DBA - II/20a-d - Ptolemaic - 320BC - 30BC

Śmierć Aleksandra Wielkiego przyniosła sporo zmian w ówczesnym, i tak dynamicznie zmieniającym się świecie. Imperium Macedończyka podzielone zostało na strefy wpływów między jego generałami. I tak  Antygon Jednooki otrzymał Frygię, Pamfilię i Licję, Eumeneos z Kardii otrzymał Kapadocję i Paflagonię, Perdikkas został mianowany regentem i otrzymał pod dowodzenie armię w Azji, Filip Antyparta mianowany został namiestnikiem Macedonii i Grecji, Lizynach otrzymał Trację, a Ptolemeusz - Egipt. Krateros został nominowany na opiekuna niedorozwiniętego Filipa Arridajosa, spadkobiercy całości Imperium i krewnego Aleksandra Wielkiego. Zaistniała sytuacja szybko doprowadziła do walki o władzę. Konflikt Diadochów (dowódców Aleksandra – przyp. Szeperd) dotyczył wszystkich wyżej wymienionych. Kilkanaście lat ‘docierała’ się pewna hierarcha, w której to Ptolemeusze utrzymali się przy władzy nad Egiptem. Jednak walki między Diadochami trwały do końca istnienia Państwa Ptolemeuszy. To z ich rodu pochodzi dobrze znana Kleopatra VII, kochanka Cezara i ostatnia władczyni Egiptu.
  
Dlaczego o tym piszę? Kiedy pierwszy raz przyglądałem się bitwie rozegranej w systemie DBA (a było to w październiku 2006 roku na niedzielnych pokazach, podczas trwania trzeciej edycji Otwartych Mistrzostw Mordheim w Krakowie), zaciekawiło mnie kilka kwestii. Po pierwsze prostota gry, pozwalająca dowodzić całymi armiami bez potrzeby studiowania kolejnych tomów errat czy FAQ’ów. Po drugie skala gry i niewielki koszt modeli. Od kiedy, z powodu szeroko pojętego polhammeringu, zrezygnowałem z gry 6,5k armią orków do WFB, zacząłem nabierać coraz większej ochoty na dowodzenie sporych rozmiarów wojskiem, a nie tylko niewielkimi bandami [Necromunda, Mordheim]. Nie tracąc czasu, szybko nawiązałem kontakt ze Sławkiem w sprawie wyboru armii. Moja wiedza historyczna nie pozwalała mi na dokonanie samodzielnego wyboru, więc postanowiłem wybrać armię antyczną, kierując się kilkoma kryteriami. Chciałem mieć armię, której nikt jeszcze nie ma, o ciekawym składzie i historii. Pierwotnie interesował mnie Egipt. Jednak w listach armii figurowały tylko okresy sprzed podboju Egiptu przez Aleksandra i był to dla mnie okres zbyt wczesnym. Sławek zasugerował, abym przyjrzał się armii Ptolemeuszy. Szybko wyjaśnił, że to oni przejęli władzę w Egipcie na blisko trzy wieki. Sprawdziłem skład armii i od razu się zdecydowałem. Zbieram Egipt Ptolemejski!

Armia oznaczona w podręczniku DBA numerem II/20 ma 4 podlisty. Oczywistym wydawało mi się złożenie tylu elementów, abym mógł grać każdą z tych list, szczególnie, że od 167-166 p.n.e. doszło do reformy w egipskiej armii i jej skład sporo się różni od wcześniejszych wersji. Indyjskie słonie zastąpione zostaję przez leśne słonie afrykańskie, gdyż Seleucydzi blokują źródło zaopatrzenia w te pierwsze [już od 274 r. p.n.e.]. Zmniejsza się liczba grecko-macedońskiej i egipskiej falangi. Warto zauważyć, że już przed 217 r. p.n.e. Ptolemeusze uzbrajali Egipcjan na modę macedońską,  co zaowocowało zwycięstwem np. w bitwie pod Rafią (starcie rozstrzygające IV wojnę syryjską z Imperium Seleucydów, również spadkobierców Aleksandra). Na skutek kolejnej reformy część wojsk zostaje uzbrojona na wzór rzymski, wypierając falangę. Armię zasilają najemni Galatowie, zarówno jeźdźcy jak i piesi. Przenosząc te zmiany do realiów DBA, Ptolemeusze zyskują dostęp do galackiej lub greckiej kawalerii [Cv], galackich warband’ów [Wb] czy ‘rzymskich’ piechurów [Bd]. Te elementy pojawią się w mojej armii już niedługo.

Skupmy się jednak na pierwszych dwóch listach, do których mam już komplet elementów [może poza mniejszym afrykańskim słoniem – tu jednak pozostaje pomocny śliczny model Zvezdy – słoń ten ma na grzbiecie wieżę, jak większe słonie indyjskie, choć ze znalezionych jednoznacznie nie wynika, że afrykańskie takowych nie nosiły]. Okres 320-275 r. p.n.e to Generał [Kn], 2-gi element kawalerii [Kn], lekka jazda [LH – choć modele mogą  przedstawiać również beduińskich jeźdźców wielbłądów], 6 elementów pik [Pk – grecko-macedońska falanga], alternatywnie indyjski słoń bojowy lub lekka piechota [El or Ps] oraz element najemników [Ax]. W tym okresie lekką piechotę [Ps] mogą stanowić egipscy lub syryjscy procarze lub kreteńscy łucznicy. Dla obu tych elementów znalazło się miejsce w mojej armii. Traccy oszczepnicy czy żydowscy, beduińscy lub egipscy strażnicy terenów granicznych tworzą oddziały najemne [Ax]. W tej roli u Ptolemeuszy występują oczywiście egipskie i beduińskie oddziały, na co dzień broniące granic państwa. Jednak jeśli uda mi się złożyć element trackich [paltestańskich – chciałbym aby element był tworzony nie tylko przez traków] oszczepników, to na pewno zasili on również moje szeregi, szczególnie, że w późniejszym okresie ilość elementów najemnych wojsk wzrasta [w liście C) może ich być aż 3]. Nie dotarłem jeszcze do obszernych  informacji o rodzajach lekkiej kawalerii używanej przez spadkobierców Aleksandra, więc prewencyjnie wykonałem element lekkich koni [LH] z macedońskiej jazda uzbrojonej w łuki i włócznie. Dla pewności pomalowałem i wcześniej wspomniane wielbłądy. Dmucham na zimne. Okres od 274-167 r. p.n.e. to ugruntowanie pozycji słoni w armii i zlikwidowanie możliwości zastąpienia ich 2-gim elementem lekkiej piechoty oraz uzbrojenie rdzennych Egipcjan tak, aby miała wszelkie cechy formacji falangi. Nie wpływa to jednak na układ samej armii [6xPk]. 

W tym miejscu warto wspomnieć, że większość armii wykonana jest z modeli rosyjskiej Gwiazdy. Jedynie egipscy procarze są firmy Hat, a egipska/beduińska piechota i wielbłądy są produkcji Caesar'a. Jednak niedługo nie tylko procarze będą jedynymi modelami wyprodukowanymi przez Hat'a. Gdy będę malował elementy armii właściwe dla okresu po 167 r. p.n.e., dla poprawności historycznej kupię afrykańskiego słonia leśnego właśnie tej firmy.

Armia Egiptu, którą Wam prezentuję, poprzez całą swoją historię stanowiła pewien konglomerat kulturowy, nie tak różnorodny jak wyżej wymieniona armia Seleucydów, ale równie interesujący. Nie chciałem jednak aby to się zbytnio odbiło w malowaniu modeli. Przyjąłem 2 główne kolory trzonu armii. Kremowy i czerwony, którym pomalowałem grecko-macedońskie elementy. Wojska stanowiące o różnorodności armii i te, które jednoznacznie identyfikują armię z Egiptem, a więc najemnicy i lekka piechota, również malowane są w kremowe lub czerwone kolory. Tak pomalowana armia stanowi optycznie jedność choć pewne różnice w sposobie malowania stanowią o jej różnorodności [kolor skóry czy przewaga jednego z 2-ch wiodących kolorów]. Kiedy armia powiększy się o elementy pojawiające się po 167 r. p.n.e. będę się starał również zachować w/w proporcje w malowaniu. ‘Ostrza’, będące elementami uzbrojonymi na modę rzymską, będą czerwono-kremowe, jak pozostały trzon armii. Galatów malować będę już tak, jak lekką piechotę czy najemników. Będą się wyróżniać, choć pewne detale będą nawiązywać kolorem do trzonu armii. Po tych zabiegach cała moja armia, obecnie licząca 14 elementów, będzie niedługo liczyć 23 elementy (sic!).  Mam na myśli wymagane elementy [dodatkowe 3Ax – w tym 2 elementy egipsko-beduińskie i jeden element paltestańskich oszczepników, 4xBd – elementy stylizowane na piechotę rzymską, 1xCv – elementy galackiej kawalerii i 3xWb – elementy galackiej piechoty].

Słowem podsumowania napiszę jeszcze parę zdań o doborze dowódcy mojej armii. Nie mogę zrobić tak, jak uczestnicy kampanii organizowanej przez Tsara i wybrać jednego generała dowodzącego moją armią. Armia obejmuje zbyt rozległy okres aby nad całością miał pieczę jeden Ptolemeusz. Jednak to nie powód to zmartwień. Duży przedział czasowy pozwoli mi na rozgrywanie wielu bitew pod dowództwem różnych generałów. Cieszy mnie bardzo powstająca armia Seby ‘Wercyngetoryksa’, obejmująca imperium Seleucydów. Zapowiada się spora dawka potyczek i wojen. Od walk Diadochów o władzę, do czterech wojen syryjskich, ciągnących się na przełomie wielu lat …

Michał Ciemniewski

























Confrontation - zapoznanie z systemem - część 2


Cadwallon - wolne miasto

Po krótkim przedstawieniu gry Confrontation, zapraszam dzisiaj wszystkich do przeczytania tekstu o Cadwallonie - jednej z nacji, występującej w omawianym systemie. Znajdziecie tu opis wchodzących w skład armii miasta wojowników oraz organizacji, do których należą.

„Cadwallon. Ta nazwa sam w sobie uosabia majestat wolnego miasta. Na zewnątrz istnieje tylko świat pogrążony w zawierusze Rag’naroku, powoli zmierzający do totalnej wojny.”

Cadwallon Players Handbook

Nie wiem, czy Cadwallon tak całkowicie odcina się od wydarzeń na kontynencie, skoro od niedawna możemy w Konfrontacji grać właśnie „armią” z Wolnego Miasta. Tak, tak. Nareszcie będziemy mogli pograć tą zbieraniną wszelakiego motłochu i pokazać wszystkim, że chłopaki z Miasta Złodziei nie są gorsi od innych.

No może nie tak dokładnie to wygląda, ale w gruncie rzeczy, siły Wolnego Miasta można nazwać motłochem, nie ubliżając tu nikomu, ponieważ frakcja ta ma w swoich szeregach różnorakie stworzenia. Jak dotąd, wśród obrońców wolności możemy natrafić na ludzi (no, ci są niejako wszędzie), elfy, gobliny, krasnoludy, minotałrżyce, oczywiście ogry i różne inne cudaki. Co się zaś tyczy ludzi to, właśnie oni przewodzą armii Cadwallonu, należąc do przeróżnych Gildii miejskich, Milicji, ambasad, oraz innych stowarzyszeń jak choćby grabarzy. W mieście działa siedem  wielkich gildii, a mianowicie: Architektów, Złotników, Złodziei, Ostrzy, Karcianych Wróżbitów, Przewoźników, Lichwiarzy. To właśnie one tak naprawdę władają miastem.

Gildia Architektów posiada monopol na wszelkiego rodzaju wyroby z metalu lub kamienia, np. wznoszenie budynków i wszelakich konstrukcji. Do gildii należą kamieniarze, rzeźbiarze, inżynierowie, szklarze oraz ślusarze. Obecnie ukazały się dwa wzory figurek do tej gildii, jest to Carrache the Bomblayer -  całkiem niezły strzelec z wbudowana umiejętnością  Bull’s-eye; może wyrządzić dużo szkód. Drugi wzór to pracownicy krasnoludzkiej firmy rozbiórkowej z niezłymi opiekaczami.

Gildia Złotników skupia w sobie wszystkie kupieckie kompanie działające w Mieście Złodziei - bez jej pozwolenia nie można nic legalnie sprzedać na wtórnym rynku. Ale od czego jest czarny rynek?! Niestety na obecną chwilę nie ukazały się jeszcze żadne figurki do tej nacji, choć już niedługo pewnie zobaczymy kilka przykładów ‘złotników’ w fizycznej postaci. Jak na razie ukazało się kilka kart w Cry Havoc’ach1.

Gildia Złodziei to serce i dusza zorganizowanej przestępczości. To właśnie dzięki śmiałym posunięciom tej gildii Cadwallon uzyskał miano Miasta Złodziei. Przywódcy gildii próbują wpływać na nielegalny handel, włamania, są także odpowiedzialni za  wiele „wykroczeń”, czynionych na rzecz  Diuka. Nastaje jednak trudny czas zmagań z przeróżnymi siłami o wpływy w mieście. Choć i tak w niższym mieście, w kręgu kieszonkowców i przemytników wiedzie prym gildia Lichwiarzy. Niedawno pojawiło się sporo figurek do Gildii Złodziei. Mamy Sienne -  szefową sekretnych złodziei. Jest to niezwykle efektywna bohaterka z powodu jej wysokich, jak na Cadwallon statystyk. Do tego posiada umiejętności takie jak: assassin, bravery, luck, toxic/5,  co sprawia że jest warto w nią zainwestować. Dalej, gildię uzupełniają Bandyci – jest to odpowiednik formacji kuszników z Milicji. Dalej Szperacze - pozwalają dać komuś umiejętność scout, co jest dużym plusem. Dalej Zabójcy - dzięki specjalnej umiejętności assassin potrafią użyć jej bez szarży. Wreszcie Sekretni Złodzieje - kolejni strzelcy, posiadają umiejętność toxic/2 co daje pewne możliwości.

Gildia Ostrzy - należą do niej najsłynniejsi najemnicy na Aarklash. Gildia ta dziedziczy spuściznę Psów Wojny. To do niej zwracają się wszelacy najemnicy, kiedy czasy stają się zbyt trudne nawet jak dla takich znawców rzemiosła wojny. Dętego tylko członkowie tej gildii maja prawo sprzedawać broń, ku niezadowoleniu wielu. Bohaterką Gildii Ostrzy, jaką na razie możemy użyć jest Isabeau the Secret wraz z jej pomocnikiem Ormer’em. Mamy jeszcze małą dziewczynkę Orphan, która zmienia się w straszliwego potwora Furię, elfich pomagierów, ogra noszącego armatę oraz goblińskiego maga ognia z całkiem użytecznymi zaklęciami.

Gildia Karcianych Wróżbitów reprezentuje wiele profesji i działań, ale szczególnie te związane z tarotem Vanius’a. Należą do niej wróżbici, kaznodzieje, astrologowie i wszyscy inni ‘przepowiadacze’ przyszłości, a w szczególności słynni magowie tarota. Gildia otacza też swoja opieką wszelkie indywidua związane z kartami, czyli: twórców kart, rysowników, iluminatorów a także heroldów. Jednak tak ja w przypadku gildii złotników nie ukazały się jeszcze do niej figurki postaci.

Gildia Przewoźników to raczej olbrzymi syndykat, który trzyma w swoim ręku całą oś ruchu miejskiego. Wszelaki transport lądowy czy morski jest całkowicie pod kontrolą gildii. Niestety do tej gildii też nie ukazały się jeszcze figurki.

Gildia Lichwiarzy to tajna, mroczna i potężna organizacja starająca sprzeciwiać się poczynaniom Diuka i szlachty. To dla nie działają zakonspirowani wszędzie manipulatorzy, którzy powoli, krok po kroku, przejmują kontrolę nad przestępczym światem miasta, niezwiązanym z gildią złodziei. To Lichwiarze, pod osłoną swojej ‘legalnej’ działalności handlowej, sprawują władzę nad prawie całym czarnym rynkiem. Działania te prowadzą do urzeczywistnienia prawdziwego celu gildii, jakim jest przejęcie władzy w mieście. Syth Mornis to bohater gildii - jego wysokie statystyki i odpowiednie umiejętności takie jak : Resolution /2, Righteous, Leadership /10 i Master strike /3 czynią go bardzo dobrym szermierzem; do tego posiada on dwa artefakty Creditor i Blade of Sorrow. Pierwszy jest pistoletem bez ograniczenia zasięgu z możliwością zadawania ran na trzech kostkach, drugi to miecz zmuszający wroga do przydzielenia dwóch kostek do obrony. Do gildii tej należy też Ahsa Ruyar, mag Ciemności z ciekawym artefaktom pozwalającym wystawić w tej samej armii, co Ahsa jednostkę z dowolnie innej armii.

Milicja miejska ma, jak na razie najwięcej wydanych figurek. Przewodzi jej kapitan Kelian Durak. Jest to przeciętny bohater, posiadający magiczny młot, który powoduje, że przeciwnik traci jedną kostkę ataku. Są też kusznicy z milicji, podstawowy wybór, jeśli chodzi o jednostki strzelające, treser psów z dwoma dodatkowymi miłymi pieskami, do tego do kupienia mamy pudełko zwykłej milicji z dwoma sierżantami i czterema milicjantami. Jak łatwo się domyśleć są oni zwykłym mięsem armatnim.

W Cadwallonie istnieją też ambasady. Obecnie są cztery ambasady na terenie miasta: królestwa Alahanu, republiki Lanever oraz imperium Akkylannie i Syharhalna. Na razie widziałem jedynie jedną figurkę ambasadora imperium Akkylannian.

Na koniec kilka słów o pozostałych siłach Wolnego Miasta. Zacznę od ogrów, czyli ‘wojowników’ Khaurika. Są to mieszkający w mieście, ucywilizowani krewniacy dzikich ogrów, którzy wiele lat temu przybyli do Cadwallonu prowadzeni przez Khaurika. Diuk pozwolił im się osiąść w mieście w zamian za służbę. Obecnie większość ogrów mieszka w Mieście Złodziei. Ukazały się trzy rodzaje figurek ogrów -  dwie z nich wyposażone w broń palną (są naprawdę mocne w walce)

Jest także przedstawiciel miejskich wyższych sfer,  Vladar the Arrogant wraz z swym nosicielem broni. Vladar to bardzo dobry bohater, tani punktowo, wyposażony w umiejętność dającą mu siłę 12, w szarży może stanąć naprzeciwko naprawdę twardym gościom.

Pojawili się grabarze, którzy są przyzwoitymi magami, a ich zaklęcia naprawdę mogą popsuć szyki przeciwnikowi.

Są też dziwni kolesie z założonymi na głowy dyniami. Amatorka latającego ptactwa i śmiertelnie poważna zabójczyni Sylarenn. Oraz dwaj magowie Morzath, którzy mają  możliwość przemiany w straszliwą bestię. To, jak na razie, jedyny sensowny mag w Cadwallonie. Dostajemy też do dyspozycji Nurbald’a -  poruszającego się na dziwnym urządzeniu bohatera. Ostatnio też do miasta zawitała pani Minotaurowi (niestety bez wałka).

Podsumowując armia Cadwallonu to zbieranina przeróżnych wojowników o najróżniejszych umiejętnościach i najdziwniejszych mocach i  artefaktach. Pozwala to na złożenie tej armii na wiele przeróżnych sposobów, od strzeleckiego defensu do typowej armii ofensywnej, opartej na ‘dużych’ modelach. Trzeba stwierdzić, że drzemie w niej jeszcze wiele potencjału, bowiem figurki do tej nacji pojawiają się regularnie na rynku i nie wiadomo, czym Rackham nas w przyszłości zaskoczy.

Jedynym małym minusem jest to że większość figurek do Cadwallonu ukazuje się też jako figurki do rpg’a, co za tym idzie nie mają one bardzo wysokich statystyk i najlepszych umiejętności jak choćby Worg. Mimo to polecam, bo są bardzo klimatyczne.

Paweł Delekta

poniedziałek, 2 kwietnia 2007

Powrócić jak za dawnych lat

Otóż to – nie ma, jak przypomnieć sobie stare dobre czasy, związane z piwem, paluszkami i batlem do czwartej rano. W weekend moje skromne progi zaszczycił sam Gobos. Dwa wyśmienite dni, które objęły między innymi kino i porywających „300”, nocne rozmowy o konwersjach i zaciętą bitwę za 2500 punktów. Bitwę, w której kości sprzysięgły się przeciw Gobosowi i bitwę, która podniosła moje kiepskie morale (głównie po ligowych porażkach) i przywróciła wiarę we własne umiejętności generalskie. Przy okazji natrudziliśmy się nieco fotograficzno-kronikarsko-kartograficznie i już wkrótce, zamieścimy sporych rozmiarów raport bitewny.

RSS FeedRSS