środa, 11 kwietnia 2007

Telewizja kłamie!

W jednej z polskich, komercyjnych stacji, obejrzałem całkiem niedawno program z cyklu: jak założyć własną firmę i sprawić aby ona dobrze prosperowała. Temat był mi bliższy niż może wam się, drodzy czytelnicy, w tym momencie wydawać, ponieważ pomysłem na biznes był... sklep modelarski.

Według autorów programu lokalizacja, zakres działalności, ani nawet poziom zaopatrzenia sklepu nie są tak ważne jak umiejętne dobranie sobie sprzedawców, pracowników, którzy zachęcą modelarzy do odwiedzania właśnie tego a nie innego punktu na modelarskiej mapie miasta. Hobbyści tacy jak my, według słów prowadzącego jak i występujących w programie właścicieli sklepów, są klientami wymagającymi, ale jednocześnie takimi, dla których warto się postarać. Ważne więc aby sprzedawca był miły, uczynny, posiadał szeroką wiedzę, znał towar dostępny zarówno w sklepie jak i na rynku, oraz wykazywał się chęcią niesienia pomocy. Taki człowiek może liczyć niejednokrotnie na zarobki więcej niż satysfakcjonujące w naszych realiach gospodarczych.

Tutaj jednak po raz kolejny możemy się dowiedzieć jak bardzo teoria odbiega od praktyki. W sklepach modelarskich, które odwiedzam szukając materiałów, modeli, natchnienia w końcu, spotykam się bowiem bardzo często z odpychającym wręcz przyjęciem ze strony pracowników. Poczynając od kompletnego olania czekającego klienta i rozmawiania w najlepsze z przyjacielem, który odwiedził nas w godzinach pracy, przez wzdychanie i przewracanie oczyma w odpowiedzi na pytania, na które “odpowiedź jest przecież oczywista”, burczenie na klienta i zbywanie go półsłówkami, po kompletną nieznajomość własnego asortymentu. Przykłady można mnożyć.

I w ten sposób zazwyczaj z radosnej wyprawy na “modelarskie polowanie”, wracam do domu zły, rozczarowany i zniechęcony do zagłębiania się w środowisko podobnych mnie hobbystów. Rozwiązaniem wydawałoby się, odwiedzanie wyłącznie tych miejsc, gdzie obsługa jest miła i fachowa, ale czasami nie znajdziemy tam po prostu czegoś, czego akurat potrzebujemy, czy też z braku czasu wybierzemy punkt bliższy naszemu miejscu zamieszkania. I tylko kiedy po raz kolejny zostaję potraktowany przez sprzedawcę ze sklepu modelarskiego jak natręt zastanawiam się dlaczego ci wszyscy ludzie nie obejrzeli, podobnie jak ja, programu telewizyjnego, o tym jak prowadzić sklep dla hobbystów. A może obejrzeli, tylko stwierdzili, że przecież telewizja i tak zawsze kłamie?

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS